Apoteoza króla Jana Kazimierza

   Jan Kazimierz Waza, obrany królem polskim 20 listopada 1648 r. (dokładnie w pół roku po śmierci swego brata, Władysława IV), koronował się w Krakowie 17 stycznia 1649 r. Jakkolwiek oprawa tej ceremonii z powodu braku środków nie dorównywała poprzednim uroczystościom, właśnie ten rok zawowocował powstaniem wspaniałego, imponującego wymiarami (64 x 445, 5 cm) miedziorytu, dedykowanego monarsze. Sztych został wykonany – zapewne na tę okoliczność – przez czołowego gdańskiego rytownika Wilhelma Hondiusa (1597 – 1652), według nie zachowanej kompozycji malarza Adolfa Boya (1612 – po 1680), również gdańszczanina.

"Triumf Jana Kazimierza", rycina Wilhelma Hondiusa wg wzoru Adolfa Boya, po 1649 r.; Biblioteka Narodowa

   Prezentowana rycina, określana także jako Triumf Jana Kazimierza, stanowi klasyczny przykład barokowej apoteozy władcy, a więc przedstawienia jego zasług i chwały poprzez pompatyczny i zawiły język alegorii i symboli, usystematyzowanych w wielu leksykonach, z najsłynniejszą Iconologią Cesarego Ripy (1593) na czele. Wspólne dzieło Boya i Hondiusa, powstałe w Gdańsku, jest oczywistym panegirykiem, sławiącym niejako na wyrost przyszłe czyny nowego władcy oraz jego przymioty, którymi taki panujący powinien się odznaczać. Jan Kazimierz, ubrany w kapę koronacyjną i płaszcz, w koronie na głowie, z jabłkiem królewskim i berłem w rękach, siedzi „w majestacie” na tronie usytuowanym na dwustopniowym cokole. Towarzyszą mu dwie stojące kobiece Alegorie: z lewej Roztropność (Prudentia) ze zwierciadłem i wężem, a z prawej Wielkoduszność (Magnanimitas) z mieczem i jarzmem. Postacie te otacza na kształt owalu wic laurowa, wyrastająca u stóp króla i zamykająca się nad jego głową, na którą pada snop światła z otwierających się przestworzy. Tłem jest monumentalny, wygięty półkoliście w części centralnej cokół, zwieńczony dekoracyjnymi panopliami i postacią Famy dmącej w trąbę. Po bokach tego architektonicznego obramienia, na tle nisz stoją Herkules z maczuga, wsparty stopą na dziku erymantejskim, oraz Pallas – Atena (Bellona) w pełnym rynsztunku. Na pierwszym planie widnieją kartusz z herbami Polski i Litwy oraz Snopkiem Wazów, a także panoplia i postacie jeńców kozackich. 

   Grafika Hondiusa jest nie tylko znakomitym dziełem sztuki oraz jedynym przekazem zaginionej kompozycji Boya, lecz także, a może przede wszystkim, świadectwem nadziei, jakie pokładano w Janie Kazimierzu. Nadziei nie spełnionych, ponieważ  jeszcze za jego – jakże dramatycznych - rządów ugruntowała się w czasie walki politycznej czarna legenda monarchy. Jak wielka była w Rzeczpospolitej nienawiść do ostatniego Wazy, dają wyobrażenie ziejące jadem ówczesne paszkwile oraz uparte odczytywanie imion i tytulatury Ioannes Casimirus Rex jako Initium Calamitatis Regni (Początek klęsk królestwa). Jan Kazimierz jako pierwszy król w naszych dziejach złożył koronę. Zmarł we Francji, podobno w wyniku wstrząsu na straszliwą wieść o utracie Kamieńca Podolskiego.