Atlas roślin rodzimych i obcych: doktor de Bernitz i storczyki

Storczyki to współcześnie jedne z najpopularniejszych w Polsce kwiatów doniczkowych. Niemal w każdej kwiaciarni i supermarkecie można kupić ich rozmaite odmiany. Mało kto jednak wie, że orchidee upowszechniły się w Europie już w XVI wieku i od tego czasu stopniowo ugruntowywały swą pozycję „numeru jeden” na rynku roślin ogrodowych. W Anglii w XIX stuleciu proces ten osiągnął kulminację w tzw. „szale stroczykowym” (ang. orchiddelirium), ale wróćmy do historii I Rzeczypospolitej.

Storczyk - ilustracja I do tekstu De Bernizta, zbiory Uniwersytetu Complutense w Madrycie

W XVII wieku orchideami fascynowali się liczni filozofowie przyrody, lekarze, botanicy i poszukiwacze cudów natury. Przykładowo, Athanasius Kircher w 1665 roku pisał o tych pięknych roślinach, że „biorą się z nasienia zwierząt, ptaków oraz ludzi, które padło na ziemię na łąkach lub w górach, następnie zaś sfermentowało, tworząc storczyki przypominające swym kształtem ich prawdziwą przyczynę”. Przy czym, zdaniem jezuity, źródłem powstawania orchidei mogła być także tajemnicza „siła życiowa, wysączająca się ze ścierw niektórych bestyi”.

Co interesujące, w drugim roczniku czasopisma „Miscellanea Curiosa” (1671) o orchideach długie doniesienie ilustrowane aż siedmioma rycinami opublikował przyrodnik polski i chirurg królewski Marcin de Bernitz.

De Bernizt pisał, że wątpi, aby na Ziemi istniały inne rośliny, które miałyby równie wiele odmian oraz naśladowałyby tak doskonale kształty zwierząt i cudów natury. Znajdowano bowiem orchidee, których kwiaty przypominały ptaszki, foki, wydry, osy, pszczoły, motyle, komary, pluskwy, koniki polne itd. „Któż zatem byłby w stanie oddać całe bogactwo ich form i postaci?” – zastanawiał się w łacińskim case study chirurg, podkreślają, że Cornelius Gemma wymienił w XVI wieku dwadzieścia sześć gatunków storczyków, natomiast Clusius, Lobelius, Laurenberg i inni botanicy wskazali kolejne.

Co interesujące, największą przyjemność de Bernitzowi sprawiało, jak przyznawał, obserwowanie storczyków określanych zbiorczym mianem ORCHIS ANTHROPOPHORA, które przypominały kształtem kwiecia nagich mężczyzn i nagie kobiety. Pisali o nich z zachwytem liczni uczeni siedemnastowiecznej Europy, między innymi Peter Hondius, Charles de l’Écluse i Mathias de Lobel, niemniej najciekawsze opisy zamieścili, zdaniem przyrodnika, Johann Baptiste Ferrarius oraz wspominany wcześniej Athanasius Kircher. Ten ostatni w Mundus subterraneus napisał: Zaiste, istnieją piękne i rzadkie gatunki roślin, spośród których pewne, nie bez przyczyny zwane anthropomorphia, są tak cudnie ukształtowane przez Naturę, że nie ma takiego członka ciała człowieczego, którego Natura nie mogłaby w nich odwzorować. Ba! Mogą one nawet swym kwiatostanem ukazywać ciała całych ludzi – zarówno ciała męskie, jak i kobiece!

I chociaż Kircher dołączył do tego opisu dwie ładne ryciny, to jednak de Bernitz uznał za stosowne zamieścić w Miscellaneach” własne ilustracje.

Rycina pierwsza, jak pisał chirurg, trafiła do Polski z Rzymu przed dwudziestoma laty wraz z korzeniami orchidei, jakie przedstawiała. Przywiózł ją Franza Corvinusa dla ogrodnika królewskiego Jacoba Haycka. Niektóre roślin zakwitły w ogrodach Zamku Królewskiego jeszcze w czerwcu 1651 roku; inne jednak zostały albo zniszczone, albo skradzione – ponieważ nie można było znaleźć w ziemi ich korzeni. I tak, zgodnie ze słowami de Bernitza, kwiaty były czerwone niczym świeże mięso z licznymi purpurowymi kropeczkami na głównych płatkach. Przy czym dolna część kielicha tworzyła sylwetki męskie, „tak pięknie utworzone przez Naturę, że żaden malarz ani rzeźbiarz nie byłyby w stanie oddać ich lepiej”.

Storczyk - ilustracja III do tekstu De Bernizta, zbiory Uniwersytetu Complutense w Madrycie

Kwiaty z ryciny drugiej przypominały kształtem sylwetki kobiece („niekiedy śliczne niczym leleczki”). Miały barwę białą, natomiast skraj płatków był zielony; raz po raz pojawiały się na płatkach także cytrynowo-żółte plamki.

Trzeci typ zdawał się jeszcze ciekawszy, jak donosił chirurg, bowiem kwiaty imitowały męskie jądra naturalnej wielkości! Kwiaty miały barwę purpurową i często spotykano je w Italii. Opisywał je onegdaj Emanuel Sweert, autor Florilegium (1612).

Rośliny z czwartej ryciny przywieziono do Polski z Holandii; miały one barwę młodej róży. Natomiast te, które ukazano na rycinie piątej, były purpurowe, występowały w polskich lasach i de Bernitz widział je na własne oczy w 1654 roku. Także storczyki przedstawione na miedziorycie 6. rosły na terenie I Rzeczypospolitej. Zazwyczaj były purpurowe, choć zdarzały się także egzemplarze fioletowo-brązowe z dużą liczbą ciemnych kropek. Kwitły one w czerwcu na łąkach w pobliżu Krakowa, a ich łodygi wyrastały z korzeni o formie dwu- lub trzydzielnej.

Niezmiernie ciekawy były także kwiaty z ilustracji siódmej. Wyhodował je onegdaj ogrodnik królewski, wspominany wcześniej Jacob Hayck, i pokazał de Bernitzowi ich ilustrację wykonaną w 1656 roku. Hayck uprawiał kwiaty w królewieckim ogrodzie książęcym, w którym onegdaj pracował. Przy czym de Bernitz wątpił, aby rzeczywiście były to storczyki, gdyż rośliny nie miały zielonych płatków, kwiatostany były zaś wielokolorowe – białe, czerwone i brązowo-fioletowe – z ich środków wyrastały natomiast cytrynowo-żółte „buciki” przypominające zwisogłówki koroniaste (łac. galgulus), czyli papużki. Nic nie było natomiast wiadomo na temat kształtu korzenia. Zresztą była to jedyna orchidea, której de Bernitz nie zobaczył na własne oczy.

Wreszcie przyrodnik donosił, że razem z lekarzem królewskim doktorem Christianem von Paulizem widzieli w lasach nieopodal Warszawy jeszcze jedną odmianę storczyków: rośliny białe, o intensywnym zapachu i ciekawie uformowanym kielichu. Jednakże, jak zaznaczał w raporcie, ze względu na ich powszechność zapomniał nakazać je wyrytować. Kwiaty te próbował uprawiać w ogrodzie królewskim Hayck, ale nigdy nie zakwitły.

Storczyk - ilustracja VII do tekstu De Bernizta, zbiory Uniwersytetu Complutense w Madrycie