Jakub Edward Stuart – pechowy „król za morzem”

Mąż Klementyny Sobieskiej, Jakub Edward Stuart, był jednym z tych wcale licznych władców, którzy znacznie więcej czasu niż w swoim królestwie, spędzili poza nim. Przyszedł na świat 10 czerwca 1688 r. Jego ojcem był król Anglii, Irlandii oraz Szkocji, Jakub II/VII; matką Maria, córka księcia Modeny. Narodziny dziecka pary monarszej zawsze są wydarzeniem, ale te okazały się zajściem przełomowym.

Jakub Edward Stuart, mal. Joseph Bolzern, 1858, obraz z kolekcji Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie; fot. Z. Reszka

W angielskiej rodzinie królewskiej obowiązywała zasada primogenitury, z bardzo ważnym wyjątkiem. Pierwszeństwo w dziedziczeniu tronu mieli potomkowie męscy, bez względu na kolejność narodzin. Jakub II/VII miał już dwie córki z pierwszego małżeństwa, Marię i Annę. Tron angielski miał przypaść Marii a następnie, gdyby nie miała dzieci, a nie miała ich, Annie. Pojawienie się Jakuba Edwarda zmieniało ten porządek, teraz to on miał zostać królem. Jednakże płeć przyszłego władcy była najmniej ważną sprawą. Jakub II/VII był katolikiem, a od objęcia tronu w 1685 r. zrobił wiele, aby wzmocnić pozycję katolików w Anglii i Szkocji. Działał na granicy prawa, był coraz bardziej niepopularny, lecz niewiele osób widziało sens występowania przeciwko niemu. Władcy też są śmiertelni, choć wielu z nich wydaje się o tym zapominać. Ale to przypadłość większości polityków wszystkich epok. Maria i Anna były protestantkami, ich mężowie, Wilhelm III Orański i  książę Jerzy Oldenburg, brat króla Danii, również. „Epizod katolicki” miał skończyć się wraz z odejściem Jakuba II/VII. I nagle pojawił się chłopiec, którego rodzice byli katolikami i który, jak słusznie podejrzewano, miał być wychowany w wierze katolickiej. Z „epizodu” robiła się epopeja.

Kilka tygodni po narodzinach Jakuba Edwarda, grupa polityków angielskich zaprosiła męża Marii, Wilhelma orańskiego, do Anglii w celu obrony „religii, wolności i własności”. Taki był początek „sławetnej rewolucji”, która wygnała Jakuba Edwarda z ojczyzny. Matka zabrała go do Francji na początku grudnia 1688 r. Na Wyspy Brytyjskie wrócił dopiero w 1716 r. Złożony chorobą i ścigany przez armię króla Jerzego I, spędził w Szkocji zaledwie pięć tygodni. Kilka razy znalazł się u wybrzeży, ale albo akurat pojawiły się okręty brytyjskie albo wiatr wiał w złym kierunku. Zwyczajny pech Stuartów. Klementyna miała go jeszcze więcej – nigdy nie odwiedziła „naszych królestw”.