Jakuba Sobieskiego sądy o narodach. Obraz Europejczyka w świadomości polskiego szlachcica w połowie XVII w.

Pomimo trudnych do przebycia dróg i mało komfortowej jazdy ówczesnymi środkami transportu, na przekór wszelkim zarazom i zbójcom, w wieku XVII polscy peregrynanci tłumnie wyprawiali się do niejednolitej i skłóconej wewnętrznie Europy. Przeżyte wrażenia zapisywali w diariuszach podróży. Szczególnie ciekawie przedstawiają się spisane dla potomności wyobrażenia dotyczące innych narodów.

Jakub Sobieski, rycina z dzieła J. Łoskiego „Jan Sobieski, jego rodzina, towarzysze broni i współczesne zabytki", Warszawa 1883; Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie

Na charakterystykę stosunku swój – obcy miały niechybnie wpływ kształtująca się wtedy w Polsce świadomość narodowa i ideologia polskiej szlachty. XVII-wieczny sarmatyzm uformowały przekonania o potędze kraju i jego istotnej roli w Europie. Mity spichlerza Europy, przedmurza chrześcijaństwa i złotej wolności szlacheckiej wpływały na świadomość Polaków i na ich stosunek do obcych nacji. Koniec wieku XVII przynosi na ziemiach naszej ojczyzny rozwój ksenofobii i nietolerancji religijnej.

Zgodnie z zasadą XVII-wiecznej oświeconej szlachty w kwietniu 1607 roku młody student, Jakub Sobieski, syn Marka Sobieskiego i Jadwigi ze Snopkowskich, wyruszył na wyprawę po Starym Kontynencie, aby poznać ówczesną Europę. Ambicje, jakimi kierował się podczas sześcioletniej podróży wychowawczej, a także jego dalsze poczynania w kraju, dają wizerunek wybitnego i inteligentnego przedstawiciela kultury szlacheckiej pierwszej połowy XVII wieku.

Jaki obraz Europejczyka przedstawia ojciec Jana Sobieskiego, późniejszego króla Polski? Po pierwsze, Jakub ocenia obce kultury przez pryzmat gościnności. Na drodze z Pragi do Norymbergii pamiętnikarz zostaje przyjęty przez agenta króla Henryka IV. Ugoszczony niezwykle uroczyście, zapisuje, „iż był na obiedzie wielce uczczony”. Pojawiające się w diariuszu sformułowania odnoszące się do gospodarza są nacechowane pozytywnie. Nie przeczytamy, aby ktokolwiek uchybił Sobieskiemu w prawie gościnności. Niejednokrotnie spotykały go obyczaje zadziwiające i fascynujące, a jednocześnie miłe.

Gdy podczas pobytu w Portugalii, w mieście Bélem, Jakub zachorował, przyjął go do swojego domu niemal obcy mieszkaniec tych ziem, który „był mu dziwnie rad u siebie”: „I przyjął mię do domu swego z austeryjej jeden kupiec Portugalczyk, Benedictus niejaki, człowiek poćciwy i z małżonką swoją (…). Wziął mię do domu swego, nagotował pokoje dla mnie piękne, bardzo obite, uperfumowane, wódkami wonnymi ulane, żeby i sam król Polski stać mógł”.

We Francji również podejmowano młodego studenta niezgorzej. Obowiązkowym przystankiem dla szlachcica katolika była Chaîne de la Sainte-Beaume, czyli Św. Jaskinia, która znajduje się nieopodal dzisiejszej Marsylii. Według wierzeń przez wiele lat mieszkała i pokutowała tam Maria Magdalena. Dominikanie, którzy za czasów Jakuba zajmowali się świętym miejscem, przyjęli podróżnika „wdzięcznie i ochotnie, i według swego ubóstwa”. Szlachcic wyraził również podziw dla pewnego Niemca, „który nas tak szumno i dosyć tanio częstował, jako mi się nigdzie nie trafiło na żadnym miejscu przez wszytek czas peregrynacyi mojej”.

 Innym ważnym kryterium oceny inności w diariuszu Jakuba Sobieskiego jest wyznanie. Czasem, jeśli opisywana osoba wywołała w nim pozytywne wrażenie, a jednak z punktu widzenia wiary katolickiej nie spełniała pewnych wymogów, to osąd takiej jednostki pozostawał ambiwalentny. Tak na przykład Sobieski formułuje uwagi o ówczesnym władcy Anglii – Jakubie I Stuarcie: „Królował na ten czas Jakub, który był pierwej królem szkockim, pan dobrotliwy. I zdał się (…) panem dosyć łaskawym, ludzkim i szczyrym. Jad jednak heretycki w nim był, który przeciw katolikom wywierał”. Autor porównuje Jakuba I do Elżbiety I z dynastii Tudorów, czyli jego poprzedniczki na tronie. Władczynię, która doprowadziła do prawnego uznania protestantyzmu, ocenia jako „złą, pyszną, okrutną, chytrą i przewrotną białogłowę”. W innym świetle zostają nam przedstawieni ówczesny król Hiszpanii, Filip III („pan bardzo bogobojny i Panu Bogu gorąco służący, łaskawy, czas swój niemal trawiący na nabożeństwie, w myślistwie i przejażdżkach”), oraz jego małżonka – Małgorzata, arcyksiężna austriacka z linii styryjskiej, która była „grzeczną panią, bardzo świętobliwą, nabożną”.

Siła militarna państwa była niezwykle ważna z punktu widzenia sarmaty wojownika. Niejednokrotnie miała wpływ na ocenę końcową danej osoby. Sobieski jako wytrawny dyplomata częstokroć wyrażał niechęć do niepotrzebnych utarczek zbrojnych z innymi narodami. Cenił i szanował jednak władców, którzy wojny prowadzili mądrze. Miano „wielce pana wojennego” przypisuje Henrykowi IV, który niewątpliwie potrafił toczyć zwycięskie batalie.

Peregrynant zwracał również uwagę na wygląd obcokrajowców. Szczególnie ciekawie prezentują się jego zwroty dotyczące oceny ubioru. Odnosząc się na przykład do francuskich księży, Jakub pisał: „Wszyscy księża, ci ubożsi, bardzo są incompti [nieporządni, zaniedbani – przyp. Józef Długosz], ladajako i nikczemnie, więc pospolicie ubrani, ledwo ich znać po płaszczach wżdy, że księża; nie tak jako we Włoszech, w Hiszpanijej, w Niderlandzie i u nas tu, chwała Bogu, w Polszcze, gdzie przecie plerumque by najubożsi księża to się wykształtują”.

Polski szlachcic kategoryzował sposób zachowania i postępowania spotykanych ludzi z jednej strony w zależności od cech właściwych pewnym stanom, a z drugiej – w odniesieniu do wartości przynależnych ogółowi. Nawiązując do tych pierwszych: „rycerski” był szlachcic niderlandzki, „slużali” zaś ludzie służący w francuskim garnizonie, a „wielkim dworzaninem” mógł zostać tylko Henryk IV: „chciał był po prawej stronie wziąć ks. Radziwiłła, a po lewej pana marszałka, ale skoro rzekł ks. Radziwiłł, iż «to senator, a ja nie», król się postrzegłszy, wziął na prawą rękę pana marszałka, a na lewą ks. Radziwiłła, i tak za ręce je trzymając, a między nimi przechadzając się po ogrodzie, począł ich pytać, jako że Henryk nie tylko był wielkim, ale i wielkim dworzaninem: «Panowie, wyście obadwaj byli w bitwie pod Guzowem; powiedzcież mi, jak się ta bitwa toczyła? Powiedzcie wy, książę!»”.

Wymienieni powyżej książę Janusz Radziwiłł i marszałek wielki koronny Zygmunt z Mirowa Myszkowski byli ze sobą skłóceni po rokoszu Zebrzydowskiego, w którym brali udział w przeciwnych frakcjach. Pogodzili się dopiero we Francji za sprawą Jakuba Sobieskiego. Wieść o całym zajściu obiegła dwór francuski, a także zainteresowała samego króla. Ten, znając wcześniejsze perypetie świeżo pogodzonych interlokutorów, postanowił zadworować z obu i zapytać (i to tego, którego w rokoszu stronnictwo przegrało) o rzecz, która była przyczyną ich kłótni. Henryk IV pokazał, że nie są mu obce dworskie facecje, z wyrachowaniem, ale jednocześnie z wytwornością zadrwił z rozmówców. Taką perspektywę dobrze podsumowuje zwrot „być wielkim dworzaninem” użyty przez Jakuba, który zapewne doskonale znał etykiety dworu.

Jeżeli chodzi o cechy wartościujące postępowanie niezależnie od pozycji społecznej, to niezwykle interesującym zwrotem, szczególnie w kontekście stereotypów narodowych, jest konstrukcja „być statku niefrancuskiego”. Statek niefrancuski występuje tutaj w opozycji do takich zwrotów, jak: „być lekkim człowiekiem”, „być gorącym człowiekiem”, „być skłonniejszym do burz aniż do uspokojenia”, którymi w wypowiedziach autora Pregrynacji po Europie określa się Francuzów. W takiej analizie społeczeństwa francuskiego uwidacznia się jedna z głównych cech stereotypu w ogóle. Jak wiadomo, pochodzi on nie z doświadczenia danej osoby, ale z przechowanej tradycji. W tym wypadku Sobieski używa danego określenia, pomimo że z jego diariusza podróży nie wynika jednoznacznie, że statek francuski mógłby oznaczać ‘porywczość, zamiłowanie do zabawy, lekkość obyczajów’ i że odnosi się to do całego narodu.

Wszystkie powyższe sądy prowadzą do konstatacji, że język twórcy diariusza przynajmniej w pewnej części wpisuje się w ramy socjolektu szlacheckiego. W szczególności na kreację stylistyczną Sobieskiego miał wpływ system wartości, jakim kierowała się ówczesna szlachta. W świadomości i słownictwie młodego studenta szczególna rolę odgrywały: gościnność, obyczajowość towarzyska, obrzędy szlacheckie, podporządkowanie drabinie stanowej, pogłębiona religijność i przekonanie o wyższości warstwy szlacheckiej. Nie był jednak Sobieski nastawiony nieprzychylnie do innych narodów. Co więcej, w swoim dzienniku podróży nie zauważa raczej istnienia chłopów, ale szanuje pracę rąk i umysłu – wyraża podziw dla intelektualistów i rzemieślników, a przynajmniej ich nie dyskryminuje.

Właśnie oceny podpadające pod szeroko pojętą kategorią „rozumu” świadczą o tym, jak nieprzeciętnym szlachcicem na tle epoki był Jakub Sobieski. Już samo zainteresowanie się nauką, ludźmi uczonymi oraz poziomem inteligencji stawia młodego podróżnika w opozycji do większości szlachty. Peregrynant odróżnia inteligencję wrodzoną od nabytych umiejętności świadczących o sprawności rozumu, a także stosuje bogatą terminologię określającą mądrość.

Zauważa zatem, że chociaż Henryk IV „był obdarzony wysoce przyrodzonym rozumem i rozsądkiem”, a także „srodze się w uczonych ludziach kochał i wielkim kosztem ich przy Akademijej Paryskiej chował, na bibliotekę siła łożył”, to jednak był „idiotą”, czyli człowiekiem niepiśmiennym. Mając na względzie „rozsądek, roztropność, bystry dowcip”, czyli intelekt, oraz „niepospolitą rozrywkę”, to jest niespotykaną pojętność, chwali władców Niderlandów i Włoch. Pierwszeństwo sprawności umysłowej przyznaje jednak królowi Anglii: „Przyznać mu to musi, iż wieku jego nie było i dawno przedtem uczeńszego monarchy nad niego”. Z obserwacji mieszczaństwa niderlandzkiego wnioskuje zaś, że ludzie są tam „bardzo dowcipni” nie tylko do nauki, lecz także do sztuki, tkactwa, kupiectwa, pracy rąk i żeglugi. W Hadze z kolei zapisuje, że „do praktyk wszelakich subtelnych bardzo są subtelni Holandrowie i ważą na to wielki koszt”.

Literatura przedmiotu:

  1. Dubisz Stanisław, Język – historia – kultura (wykłady, studia, szkice), Warszawa 2007.
  2. Kot Stanisław, Świadomość narodowa w Polsce w. XV – XVII [w:] tegoż, Polska złotego wieku a Europa. Studia i szkica, wybór i wstęp Henryk Barycz, red. Andrzej Feliks Grabski, Warszawa 1987, s. 91–113.
  3. Mączak Antoni, Życie codzienne w podróżach po Europie w XVI i XVII wieku, Warszawa 1978.
  4. Niewiara Aleksandra, Wyobrażenia o narodach w pamiętnikach i dziennikach z XVI – XIX wieku, Katowice 2000.
  5. Tazbir Janusz, Stosunek do obcych w dobie baroku [w:] Swojskość i cudzoziemszczyzna w dziejach kultury polskiej, red. Janina Łapińska, Warszawa 1973, s. 80–112.