Jan III Sobieski i cenzura

Wielki wódz wsławiony wiekopomnym zwycięstwem pod Wiedniem, autor słynnych listów do swej ukochanej żony, mecenas nauk i uczonych, pogodny mieszkaniec Wilanowa... Dowódca, polityk, gospodarz i człowiek żyjący pełnią życia. Przede wszystkim jednak bohater, legenda i wspomnienie, władca zdawałoby się doskonale już znany. Mimo to ciągle odkrywamy nowe twarze Jana III. Jednym z bardziej interesujących rysów charakteru króla była jego nieufność wobec autorów tzw. „nowin”, gazet pisanych i różnorakich korespondentów informujących swych mocodawców o sytuacji w Polsce.

Portret Jana III, mal. Jan Tricius, 1676; Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie; fot. Z. Reszka

Sobieski z jednej strony bardzo cenił wartość szybkiej, dokładnej i regularnie napływającej informacji, z drugiej niechętnym okiem patrzył na osoby zajmujące się informowaniem o nim i jego królestwie. Przypisując takim informacjom dużą wagę czasem wręcz przeceniał rolę ich autorów. Oskarżał ich o niepowodzenia swoje i Rzeczypospolitej, zarzucał im obrazę majestatu. Tracąc nieraz panowanie nad sobą próbował zapanować nad obiegiem informacji tropiąc i karząc ich autorów oraz organizując wydawanie oficjalnych „nowin”. Wydawaniu i rozsyłaniu swojego rodzaju „rządowych” gazetek pisanych towarzyszył zakaz rozpowszechnienia innych relacji. Oficjalne rękopiśmienne nowiny w latach 1675-1676 redagował i rozsyłał sekretarz Jana III Włoch Cosimo Brunetti.

Rozpowszechnianie oficjalnych „nowin” zawierających jedynie słuszny obraz życia dworu i odpowiednio dobranych lub skomentowanych informacji z krajów ościennych nie zakończyło jednak misji prywatnych korespondentów, dyplomatycznych agentów i nieraz zwykłych plotkarzy osiadłych przy dworze Jana III. Antoni de Baluze, agent francuskiego ministerstwa spraw zagranicznych i polski indygena w swych wysyłanych nad Sekwanę raportach pokpiwał z oficjalnego, nudnego tonu oficjalnych relacji i przedstawiał własną wersję opisywanych w nich wydarzeń. Ten zasłużony w latach potopu dla króla Jana Kazimierza i swej przybranej ojczyzny Francuz czuł się w Warszawie dosyć pewnie. Związany z Ludwiką Marią, potem Marią Kazimierą, zawiedziony w swych nadziejach na odegranie większej roli przy Sobieskim, został w końcu korespondentem czy agentem dworu francuskiego w Warszawie.

W 1680 r. w atmosferze skandalu przechwycono listy Baluze'a, w których znalaeź się miały jakieś obraźliwe słowa pod adresem Jana III. Król natychmiast zażądał wydalenia Baluze'a, a cała sprawa przybrała postać kryzysu dyplomatycznego. Rozjuszony król za nic w świecie nie dał się przebłagać. Biedny Baluze musiał opuścić Warszawę, co przyprawiło go o ciężką chorobę i w następnym roku śmierć.

Cała sprawa, oprócz królewskiego gniewu miała jednak i głębszy podtekst: królewską niechęć do wszelkiej maści korespondentów i informatorów, nad którymi nie mógł w pełni zapanować.