Kanclerz i siostrzenica, czyli konflikt Paców z Leszczyńskimi

Panowanie Michała Korybuta Wiśniowieckiego i Jana III Sobieskiego, to okres bezwzględniej dominacji Paców na Litwie. W rękach tego rodu były prawie wszystkie najważniejsze urzędy cywilne, wojskowe i kościelne. Głową klanu był kanclerz Krzysztof Zygmunt, bohater jednego z największych skandali obyczajowych XVII wieku.

Krzysztof Zygmunt Pac. Dziękujemy Bibliotece Narodowej za zgodę na wykorzystanie materiałów ikonograficznych.

Na dworze wszechmocnego magnata przebywała córka jego siostry, Zofia Zenowiczówna. Siostrzenica otrzymała nie tylko odpowiednie wykształcenie, ale także męża w osobie Jana Ignacego Leszczyńskiego. Mariaż z przedstawicielem najpotężniejszego rodu w Wielkopolsce, niezwykłe wyróżnienie dla Zanowiczów, zaspokajał jednocześnie ambicje kanclerza.

Małżeństwo zostało zawarte 23 listopada 1670 roku i początkowo układało się pomyślnie, czego owocem były dwie córki Katarzyna i Eleonora. Z czasem jednak Zofia coraz częściej zaczęła odwiedzać wuja w Belwederze. Warszawa huczała od plotek na temat związku kanclerza siostrzenicą. Pomimo nalegań męża, Zofia nie zaniechała spotkań. Leszczyńskiemu nie pozostało więc nic innego, jak wynalezienie dowodów zdrady, o którą podejrzewał żonę. W 1674 roku w jego ręce wpadły niedwuznaczne listy kanclerza do oblubienicy, a romans potwierdziła ponadto pokojówka Zofia Barbara Dmochowska.

Pac spodziewając się skandalu wyjechał do Torunia, ale nie zaprzestał korespondencji z Zofią. Nie wiedział oczywiście, że kompromitujące listy trafiały w ręce zdradzanego męża. Jednocześnie porwał Dmochowską, której na szczęście udało się uwolnić.

Sprawa stawała się powszechnie znana, toteż Leszczyński przystąpił do działania. Odsunął od siebie niewierną żonę i złożył pozew przeciwko Pacowi w kapturze łukowskim w grudniu 1674 roku. Nie pomagały próby mediacji i zatuszowania sprawy, która znalazła swój epilog w Trybunale Lubelskim. Pierwsza rozprawa rozwodowa odbyła się w 1677 roku. Pomimo oczywistych dowodów, przekupieni przez Paca deputaci odroczyli sprawę. Do decydującej batalii sądowej doszło w roku następnym. Obie strony solidnie przygotowały się do procesu. Liczyła się nie tylko siła dowodów, ale także licznie przybyli do Lublina przyjaciele, służba oraz pieniądze. Początkowo do ataku przystąpił kanclerz, który odrzucił oskarżenia i zarzucił Leszczyńskiemu kłamstwo i próbę wyłudzenia pieniędzy. Prawnicy zdradzonego męża, odczytali najbardziej pikantne fragmenty listów obojga kochanków.

Wobec takich dowodów, kanclerz został skazany za zdradę stanu i pozbawiony dóbr, co w polskich realiach było niemożliwe do zrealizowania. Wtedy z mediacją wystąpił Jan III, który pozwolił honorowo wybrnąć z całej sprawy. Pac zobowiązał się zapłacić swemu adwersarzowi koszty sądowe w wysokości 80 tysięcy złotych polskich.

Sprawa prawnie była zakończona. Upokorzony Pac podupadł na zdrowiu, a Leszczyński nie pozwolił wrócić pod swój dach niewiernej żonie. Wyrzekł się również dwóch córek, których ojcostwa nie był pewien. W testamencie z 1695 roku wydziedziczył je i jedynym spadkobiercą uczynił bratanków Stefana i Kazimierza.