(...)

Karły na polskich dworach królewskich i magnackich od XVI do XVIII wieku

Karłami – w terminologii medycznej – określa się ludzi o nienormalnie krótkim tułowiu i kończynach, kulistej głowie, krótkich dłoniach oraz palcach, ukształtowanych w ten sposób na skutek zaburzeń rozwoju chrząstek stawowych, zaburzeń hormonalnych (niedoczynności przysadki mózgowej, wrodzonego braku tarczycy lub jej zaniku) lub zaburzeń w strukturze chromosomów. Innymi czynnikami warunkującymi karłowatość są przebyte choroby, np. krzywica, gruźlica kręgosłupa bądź poważna choroba jelit. Wzrost pozwalający zaklasyfikować osobniki do kategorii karłów został oznaczony przez lekarzy na 130 cm dla mężczyzn i 121 cm dla kobiet (pochodzenia europejskiego). Niektóre spośród karłów posiadały jednak wzrost poniżej tej granicy.

Boruwłaski z rodziną, rycina Williama Hincksa, 1787; Biblioteka Narodowa

Józef Boruwłaski, autor słynnych „Pamiętników”, w wieku 30 lat miał 1 metr wzrostu, natomiast karzeł Nicolas Ferry (zwany Bébé), przebywający na dworze Stanisława Leszczyńskiego w Lunéville, zaledwie 81 cm. W epoce nowożytnej rozwinęła się także praktyka sztucznego prowokowania karłowatości. Polegała ona na krępowaniu noworodków bandażami tak silnie, by uniemożliwić im rozwój fizyczny. Inną metodą było pojenie niemowląt wódką i sfermentowanymi napojami, a z czasem aplikowanie im kąpieli w alkoholu, powodujących obkurcz mięśni i stawów.

Kultura rzymsko-grecka i chrześcijańska wykreowała wizerunek karła jako wcielenia demona lub siły nieczystej. Zdaniem Benedykta Chmielowskiego, karły pochodzą od mitologicznego ludu Pigmejczyków zamieszkujących okolice rzeki Nil oraz tereny nad Oceanem Indyjskim. Duchowny w swym monumentalnym dziele „Nowe Ateny, albo Akademia wszelkiej sciencyi pełna” (1745-46) przypominał, iż ojcem karła jest diabeł, który we śnie lub pod postacią czarownicy objawiał się ciężarnej kobiecie.

Fenomen „małych ludzi” stał się bardzo popularny w dobie renesansu i baroku. Karły, ze względu na wzrost i zdolność płodzenia potomstwa, uosabiały to, co zwykło się definiować jako curiositas, czyli wyjątkowość, niezwykłość. Z wyżej wspomnianego powodu, karły stały się też powodem ludzkiej wzgardy. Określane jako karykatura człowieka zostały utożsamione z żywym przedmiotem lub zwierzęciem. W ten sposób karły wykorzystywane były w charakterze prezentów, które w przeciwieństwie do zwykłych rzeczy, zdolne były się poruszać, mówić lub bawić. Zainteresowanie karłami zrodziło się początkowo na dworach włoskich m.in. Medyceuszy we Florencji, Gonzagów w Mantui i Estów w Ferrarze. Potem za sprawą Katarzyny Medycejskiej karły sprowadzone zostały do Paryżu, gdzie dość szybko rozkwitła na moda na ich posiadanie. Przez cały wiek XVI, XVII i XVIII, karły były obecne na dworach Habsburgów w Wiedniu, Madrycie i Brukseli.

Podobnym zainteresowaniem karły cieszyły się w Polsce zarówno na dworze królewskim, jak i poszczególnych dworach magnackich.

Karły obecne były na dworze synów Władysława II Jagiełły, jednak na dobre ich obecność w kręgu panującego ugruntowało panowanie Zygmunta I Starego (zm. 1548) i jego żony Bony Sforzy (zm. 1518). Na dworze tegoż monarchy popularnością cieszyły się dwa karły: Okuliński oraz Sebastian Guzman. Ten drugi pochodził z Hiszpanii, z miasta Leon. Pełniąc przez długi czas funkcję trefnisia, bawił dwór swymi facecjami i żartami. W zamian za to otrzymywał zapłatę w wysokości 100 florenów, łokcia sukna lyońskiego i adamaszku. Z dalekiej Hiszpanii, z którą Rzeczpospolita nawiązała kontakty dyplomatyczne za sprawą biskupa warmińskiego, Jana Dantyszka, na dwór polski przybyły kolejne karły. W latach 50. XVI wieku cesarz Karol V podarował Zygmuntowi II Augustowi dwa karły o imionach: Estanislao, służącego w latach 1555-1570 oraz Esteban, przebywającego w Krakowie od 1563 do 1571 roku.

Na dworze żon Zygmunta II – Elżbiety i Katarzyny Habsburżanek, obecne były także karlice sprowadzone bądź z Wiednia lub przyjęte na ich dwór z otoczenia królowej-wdowy, Bony Sforzy. W rejestrach dworu wymieniane są zatem: Dośka (1559-1564), Elżbieta (1565-1566), Kaśka (1559-1566), Zośka (1559-1566) oraz Murzynka (1559-1564), być może sprowadzona z Afryki. Poza bawieniem monarchiń i panien z dworu, karlice wykonywały takie czynności, jak porządkowanie komnat i inne, drobne zlecenia swej pani. Wspomnieć warto, że wymieniona wyżej Dośka w latach 1563-1567 pośredniczyła w kontaktach pomiędzy Katarzyną Jagiellonką, żoną Jana Wazy królewicza szwedzkiego, a jej siostrą, Zofią, żoną księcia Brunszwiku.

Po śmierci ostatniego Jagiellona sławę zyskał Jan Krasowski, kasztelanic podlaski, który w młodości został odesłany na dwór Katarzyny Medycejskiej. Zygmunt Gloger napisał o nim: pieścidłem był dworu francuskiego; rzadką nauką i dowcipem obdarzony, zebrawszy znaczne pieniądze, gdy się podstarzał do Polski powrócił. W rodzinnym kraju sławił męstwo Henryka Walezego, w czym ponoć przyczynił się do jego elekcji w 1573 roku. Występował również jako pośrednik w kontaktach pomiędzy Andrzejem Zborowskim a dworem francuskim. W czasach panowania Stefana Batorego na dworze nie spotykamy karzełków, choć król przeznaczał pensje niejakiej Marynie, starej karlicy należącej jeszcze do królowej Bony.

Powrót do idei utrzymywania karłów na dworze królewskim nastąpił wraz z panowaniem Zygmunta III Wazy, który: na dworze miał osiem karląt męskich i żeńskich. Wśród nich znajdował się zapewne karzeł o imieniu Marcin, który w „Ordynacji dworu” z 1589 roku pobierał jurgielt 24 florenów, 4 bochenków chleba, 1 korca owsa, 4 kufli piwa i siano dla koni. Karlice przebywały także na dworze żon Zygmunta III – Anny i Konstancji Habsburżanek.

Prawdziwym wielbicielem karłów był również Władysław IV. W Pałacu Kazimierzowskim władca utrzymywał Karpickiego: karlika bardzo małego, kształtnego i bardzo dowcipnego, Bartelka, Karla i Pawełka. Prawdziwy zastęp karłów przebywał na dworze Jana Kazimierza począwszy od 1649 roku. Król wśród wielu karłów posiadał dwóch braci Kuczkowskich, których czule określał Kuczkosiami. Swoją karlicę miała także Ludwika Maria Gonzaga de Nevers, wpierw żona Władysława IV, a następnie Jana Kazimierza. Karlica o imieniu Resia wraz z karłem Bonarowskim, została w latach 60. XVII wieku wysłana jako prezent dla księcia Kondeusza do Chantilly.

Również na dworze Jana III Sobieskiego i królowej Marii Kazimiery przebywały karły. Znane są imiona dwóch z nich – Muszki i Kałmuka (ten ostatni został ofiarowany przez króla Jana III księciu florenckiemu, Kosmie III Medyceuszowi). Poza parą królewską, także ich potomkowie posiadali w swoich rezydencjach karły. Królewicz Jakub Sobieski w 1693 roku apelował do jednej z Sapieżanek, by ta: dała do usług żony mojej [tj. Jadwigi Elżbiety Sobieskiej – przy. J.P.] karlika swego Pana Głodowskiego dowiedziawszy się, że jest szlachcic dobrze urodzony.

Po 1696 roku wraz z nastaniem panowania Augusta II (zm. 1732) i Augusta III (zm. 1763), dwór na stałe przebywał w Dreźnie. Zapewne tam także obecne były karły. Ostatni król Polski, Stanisław August Poniatowski znał natomiast Józefa Boruwłaskiego, któremu pomógł finansowo.

Wzorem królów i ich żon, karły utrzymywane były także na dworach magnackich, służąc za jego niecodzienną ozdobę. Wojewoda trocki, Stefan Zbaraski, trzymał na swym dworze karła o przezwisku Kozioł, bowiem ten posiadał sumiaste wąsy i gęstą brodę. Wielką fantazją odznaczył się marszałek wielki koronny, Adam Kazanowski, który w 1643 roku zainscenizował karle wesele. Albrycht Stanisław Radziwiłł opisał w ten sposób to wydarzenie: na niesłychanym weselu, śmiechu pełnym, karła z karlicą, którym publicznie w kościele ślub dawał proboszcz tameczny piękną oracją lecz eksagrującą. Siedziało to małżeństwo u jednego z nami stołu i potem tańcowało. Co się działo z nimi potem, śmiech pisząc nie dopuszcza.

Polscy magnaci, podobnie jak zagraniczna część arystokracji, traktowała karły jako żywe lalki. W czasie uczt karły ukrywały się w koszach, pasztetach, tortach i zadziwiały gości nagłym ukazywaniem się. Kazano im również chodzić po stole i grać na skrzypcach, budowano im całe dworki, co bawiło gości.

Podobnie, jak na dworze królewskim, karły traktowane były przez szlachtę, jako egzotyczny i zadziwiający prezent. W latach 40. XVII wieku Janusz Radziwiłł, pragnąc pozyskać przychylność nowej monarchini, Ludwiki Marii Gonzagi, wysłał jej zauszniczce marszałkowej, Renée de Guebriant prezent, jakim była piękna, gładka, haftowana chusteczka złożoną na perskim dywanie, dostarczoną przez karła tatarskiego. O nieludzkim traktowaniu karła najlepiej jednak świadczy wypowiedź Bogusława Radziwiłła w liście do żony, Anny Marii Radziwiłłówny, iż: wszystkie Radziwiłłówny zawsze brzydziły się karłami i karlicami.

W XVIII wieku karły spotykamy na niemal we wszystkich zamożniejszych dworach. W Białej kanclerzyna wielka litewska, Anna Katarzyna z Sanguszków Radziwiłłowa (zm. 1746) zorganizowała gabinet osobliwości, w którym poza minerałami, rzadkimi roślinami, wypreparowanymi owadami, obrazami znajdowała się mumia karła. Jej pierwszy syn, Michał Kazimierz Radziwiłł zwany Rybeńko miał także karła, Jacka Wiszniewskiego. Z kolei drugi syn, słynny chorąży litewski, Hieronim Florian Radziwiłł, posiadał w tej samej Białej karła o dość niemiłym usposobieniu, którego kazał zamknąć w lochach. W rezydencji w Białymstoku, stanowiącej dwór Jana Klemensa Branickiego, trzymana była karla kapela. Zwyczaj ten był tak trwały, że jeszcze w XIX wieku u Alfredowej Potockiej z Łańcuta przebywał karzeł o imieniu Krzysztof, sportretowany przez Jana Matejkę na obrazie pt. Stefan Batory pod Pskowem (1872).

Karły często traktowane były jako ruchomości i niemal zawsze wchodziły w skład dworów kobiecych. Córka Mikołaja Krzysztofa Radziwiłła zwanego Sierotką, Elżbieta, wychodząc za Gabriela Tęczyńskiego w 1603 roku, zabrała ze sobą z Nieświeża dwór złożony z panien oraz trzech karlic – Połonii, Marusinki i Dziowanny. Inna magnatka, Teresa Lubomirska, wychodząc w 1701 roku za Karola Filipa ks. na Pfalz-Neuburgu, zabrała ze sobą dwór złożony – poza fraucymerem, urzędnikami i duchownymi – z karłów. Od tego czasu karły lub karlice służyły swym paniom przy różnych okazjach. Koniuszyna koronna, Helena Tekla z Ossolińskich Lubomirska, w II połowie XVII wieku, odbywając ćwiczenia duchowne w klasztorze karmelitanek warszawskich, zabierała do celi karlicę: by w wielkiej cichości i milczeniu Bogu pokłon oddać. Nie oznaczało to jednak, że życie małych ludzi stawało się łatwiejsze. W 1673 roku jedna ze szlachcianek sprzedała karlicę księżnej podkanclerzynie i hetmanowej polnej litewskiej, Katarzynie z Sobieskich Radziwiłłowej, chcąc w ten sposób zyskać jej łaskę. Pokazuje to, że karły traktowane były w charakterze płacidła lub przedmiotu wymiany.

Nieco radośniejszą konstatację karlego losu przynosi zachowana do dziś w kościele pw. św. Doroty w Sławucie (obecnie Ukraina) mała prostopadłościenna żeliwna tumba, w której spoczęły szczątki pana Jakubcia (zm. 1857), karła-rezydenta na dworze Marii z Sanguszków Potockiej. Ten zasłużony karzeł został uwieczniony jako WIERNY TOWARZYSZ I PRZYJACIEL PIĘCIU POKOLEŃ XX SANGUSZKÓW.

Logo POIiŚ