(...)

Korespondencja prywatna w początkach czasów saskich – listy kasztelanowej krakowskiej Elżbiety z Lubomirskich Sieniawskiej

Czasy saskie to epoka rękopiśmienna, w której korespondencja była cenionym i jednocześnie najpopularniejszym sposobem komunikacji. Na jej upowszechnienie wpłynęła coraz sprawniej funkcjonująca poczta i wyspecjalizowani poczmistrzowie, zatrudniani także przez dwory magnackie. Korespondencja umożliwiała podtrzymywanie więzi rodzinnych i towarzyskich, pozwalając jednocześnie na sprawne zarządzanie rozległymi majątkami i dostęp do bieżących informacji z kraju i ze świata. Tym samym osoby regularnie korespondujące tworzyły stałe kręgi korespondencyjne, w ramach których omawiano istotne kwestie i wzajemnie informowano się o sprawach dla siebie ważnych, chociażby o miejscach pobytu i planowanych spotkaniach. Ówczesna korespondencja spełniała zatem wiele pragmatycznych funkcji, przez co jej tematyka nie ograniczała się wyłącznie do kwestii rozumianych obecnie jako stricte prywatne. Ze względu na najważniejszą rolę listów – swoistego medium komunikacyjnego zastępującego rozmowę – w korespondencji prywatnej poruszano rozmaite tematy, a jej zasięg uzależniony był od pochodzenia nadawcy i odbiorcy.

Portret Elżbiety z Lubomirskich Sieniawskiej jako Minerwy, autor nieznany, przed 1725 r.; Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie

Świetnie ukazują to studia nad obszerną korespondencją jednej z najaktywniejszych ówczesnych przedstawicielek magnaterii – Elżbiety Sieniawskiej z Lubomirskich, żony hetmana wielkiego koronnego, późniejszego kasztelana krakowskiego Adama Mikołaja Sieniawskiego. Analiza jej epistoł daje wgląd we wszechstronne zainteresowania i zaangażowanie hetmanowej na rozmaitych płaszczyznach – rodzinnej, gospodarczej, ekonomicznej, politycznej, kulturalnej czy towarzyskiej. Korespondencję prowadzoną z mężem, córką, braćmi, szwagierkami i dalszą rodziną uznać można za korespondencję prywatną w najwęższym rozumieniu. Niemniej jednak w każdej z nich zwyczajowo już znajdziemy nie tylko kwestie prywatne, ale też komentarz do bieżących wydarzeń. Z listów tych przebija troska o zdrowie i rodzinę, mnóstwo miejsca poświęcono na sprawozdania z bieżącej sytuacji politycznej, która nierzadko miała bezpośredni wpływ na prywatną sytuację zarówno bliskich, jak i ludzi powiązanych z nimi rozmaitymi więzami – towarzyskimi, ekonomicznymi czy klientalnymi. W listach nie stroniono także od plotek, przekazywano sobie nowinki na temat garderoby, lekarstw, stosunków społecznych, odprawionych uroczystości, ale także skrupulatnie obserwowano otaczającą rzeczywistość, pisząc dla rozrywki zarówno swojej, jak i nadawcy o wszelkich curiosach i zdarzeniach wykraczających poza ramy otaczającego świata. Korespondencję tę cechowała duża emocjonalność, co wynikało stąd, iż do pewnego stopnia zastępowała ona bezpośredni kontakt i rozmowę.

 Pisząc o sprawach domu i familii, Sieniawska poruszała problemy związane z prowadzeniem majątków, zarządzaniem ludźmi, poświęcając sporo uwagi relacjom z administratorami. Listy z zarządcami są ciekawe, gdyż nie ograniczają się jedynie do wydawania poleceń czy załatwiania spraw służbowych, ale zawierają także elementy prywatne. Nierzadko też widać w nich emocje – osobisty stosunek do rodzin zarządców i troskę o nie.

Najobszerniejsza, a przy tym najlepiej zachowana jest korespondencja Elżbiety z mężem Adamem Mikołajem. Nie sposób odnieść się do wszystkich listów napisanych przez małżonków, warto jednak pochylić się zwłaszcza nad tymi napisanymi tuż po ich ślubie, które noszą znamiona najbardziej prywatnej rozmowy toczonej listownie (niestety brak zachowanych listów z okresu ich narzeczeństwa). Sieniawska najczęściej zwracała się wówczas do męża: Monsigneur a Moje Serce, Mon Amour lub Moje Serce, listy zaś kończyła zapewnieniem, iż zostaję W[asz] M[ość] Pana z serca kochającą żoną i uniżoną sługą; W[asz] M[ość] Pana łasce i miłości się oddaję i zostaję z serca i z duszy kochającą żoną i uniżoną sługą lub jeszcze bardziej wylewnie: żebyś wiedział, że w życiu moim nie mam nic kochańszego nad Ciebie i twoją je[z]dem z serca kochającą żoną i uniżoną sługą[1]. W listach tych Sieniawska pisała przede wszystkim o swoich planach podróżniczych – bardzo często odwiedzała wówczas Warszawę, ojca i obecną jeszcze w kraju królową wdowę Marię Kazimierę, swoją przyjaciółkę i dawną protektorkę. Przed mężem zaś dyplomatycznie tłumaczyła się ze swoich bardzo samodzielnych już wówczas decyzji, zapewniając o swoim oddaniu i posłuszeństwie: kiedy by tylko ten papier mógł przyniść i ty moje serce wyczytać obligacjej, które w sercu moim mam, nie mogłabym większego mieć szczęścia, nad to bo byś widział, że wszystkie łaski, które mi świadczysz nie daremnie zlewają się i nie obracają w l’ingratitude a la reconnaissance, radzą i fundują we mnie, dziękuję tedy za listy, za frukta i za pamięć posłania[2].

Charakter kasztelanowej znakomicie uwidaczniał się w ripostach i przytaczanych powiedzeniach, którymi miała zwyczaj obdarzać wszystkich swoich korespondentów. Najwięcej kierowała ich do administratorów, głównie za naganne prowadzenie spraw, łajała ich wówczas lub czasem nieco łagodniej komentowała: oto widzę twoje gospodarstwo wyszło na ów bęben, co tylko głośny jest, a pożytku z niego żadnego nie masz tak i o tobie słychać było, że dobrze gospodarujesz, a w samej rzeczy, co inszego[3]. Sporo anegdotycznych komentarzy słała też do męża, głównie w odpowiedzi na złe decyzje w sprawach publicznych: tak przy twoim ogniu drudzy się grzali, a teraz sami kapitulację poczynili, a ciebie ni tak ni siak zostawili[4], wytykała mu po tym, jak nie posłuchał jej rad.

Niestety mniej znane są listy Sieniawskiej do córki. Zachowana jedynie częściowo korespondencja córki Marii Zofii z Sieniawskich primo voto Denhoffowej, secundo voto Czartoryskiej do matki, pochodząca z różnych okresów jej życia, to zapis jedynie dość zdawkowych zapewnień grzecznościowych o pamięci i uniżoności. Nieco więcej o podróżach z matką Zofia pisała do swoich rówieśniczek Radziwiłłówien. Zaś sama Elżbieta o wychowaniu córki zwykła nadmieniać w korespondencji do męża, pisząc o niej czule – dziewczyna lub Zosia. Wówczas relacjonowała ojcu wiadomości o córce, najczęściej o miejscu jej pobytu, planach przejazdów, zdrowiu i oczywiście postępach w rozwoju dziecka i jego nowych umiejętnościach, później dużo uwagi poświęcając samodzielnym listom Zosi.

Również mało znana bądź zachowana tylko jednostronnie (listy Joanny z Sieniawskich Potockiej) jest korespondencja Sieniawskiej ze szwagierkami i z przyrodnim rodzeństwem, z którym kasztelanowa utrzymywała rzadszy kontakt korespondencyjny.

Zespół listów Elżbiety Sieniawskiej to spektrum różnorodnych tematów, a tym samym odzwierciedlenie rozmachu jej działań dotyczących różnych dziedzin życia i ogromnej pracowitości. Kasztelanowa krakowska daje się przez nie poznać nie tylko jako żona, matka, przyjaciółka, patronka, ale także surowa zarządczyni rodzinnego majątku. Listy prywatne ujawniają jej złożoną osobowość, temperament, sposób planowania i realizowania powziętych celów, poglądy na świat i najbliższe otoczenie, a wreszcie zainteresowania i ulubione rozrywki. Każdy z tych wątków zasługuje na osobne potraktowanie, bowiem w każdym z nich Sieniawska w inny sposób ujawniała cechy swojego pisarstwa i barwnego języka.

[1] E. Sieniawska do A.M. Sieniawskiego, Lwów 26 VIII 1693, BCz rkps 2514, k. 49; ta do tegoż, Oleszyce 14 XI 1696, tamże, k. 65.

[2] E. Sieniawska do A.M. Sieniawskiego, Oleszyce 11 XII 1696, BCz rkps 2514, k. 77.

[3] Taż do P. Morzyckiego, BCz rkps 5943, nr 37102.

[4] Taż do A.M. Sieniawskiego, Warszawa 15 I 1697, BCz rkps 2514, k. 83.