Kryptoportrety malarzy w polskiej sztuce sakralnej XVII w.

Zjawisko mniej lub bardziej ukrytych autoportretów malarzy w polskiej sztuce (praktyka świadomego nadawania konkretnej postaci historycznej lub legendarnej rysów własnych autora) wiąże się zapewne ze wzrostem ich pozycji społecznej oraz poczucia własnej wartości w epoce nowożytnej. Szczególnie dotyczy to malarzy Świętego Majestatu Królewskiego, z tytułem królewskiego dworzanina, najczęściej uniezależnionych od systemu cechowego (dopiero za panowania Wazów wykształcił się w Rzeczypospolitej stały serwitorat królewski). Wskazówką pozwalającą rozpoznać tego typu zabieg jest przede wszystkim izolacja postaci wobec głównej grupy figuralnej oraz umiejscowienie jej często na skraju obrazu, w pobliżu sygnatury. Oczywiście liczą się również cechy konstytutywne autoportretu jako takiego, czyli: kontakt wzrokowy, ściągnięcie brwi, wyciągnięta szyja, czasem lekki zez, szczególny weryzm psychologiczny, etc.

K. Boguszewski, Niepokalana w otoczeniu chórów anielskich (fragment), 1628, Muzeum Archidiecezjalne w Poznaniu, fot. A. Cieślawski.

Na obrazie pt. Niepokalana w otoczeniu chórów anielskich z 1628 r. (Muzeum Archidiecezjalne w Poznaniu) Krzysztof Aleksander Boguszewski uwiecznił swą podobiznę wśród adorantów. Decyzja ta wiązała się zapewne z uzyskaniem przez artystę serwitoratu od króla Zygmunta III. Wspomniany dokument stanowił, iż nikt nie może go szykanować (np. poprzez odmawianie szlachectwa) ze względu na wykonywanie przezeń sztuki malarskiej. Eleganckie uczesanie, zarost, kołnierz wykończony koronką, łosi kolet ewokujący dawną zbroję rycerską, wreszcie demonstracyjnie trzymana paleta z pędzlami – tworzą unikatowy przykład portretu malarza w asystencji. Artysta herbu Ostoja przedstawia siebie w konkretnej pozycji społecznej, przed rzeźbiarzem, a tuż za dowódcą wojskowym, którego można zidentyfikować jako królewicza Władysława Zygmunta Wazę. W skupionej pozie modlitewnej, a jednocześnie autoafirmacyjnej, zgodnie z utrwalonym toposem sławy. Jako członka elity szlacheckiej i jednocześnie elity artystycznej, osobę portretującą i portretowaną równolegle.

Malarzem, który praktykę włączania swoich podobizn do obrazów religijnych opanował do perfekcji, był Tomasz Dolabella. Na 3 spalonych płótnach z kościoła dominikanów w Krakowie (m.in. Sąd Ostateczny, Gniew Boży) do połowy XIX wieku można było dostrzec jego wizerunki (litograficzny konterfekt artysty wg. rysunku. A. Gizińskiego opiera się zapewne na jednym z nich). Podobnie rzecz się miała z płótnem zatytułowanym Chrzest Chrystusa, dawniej w kościele św. Trójcy w Krakowie. Na obrazie Madonna ukazująca się św. Jackowi, z kaplicy św. Jacka w kościele dominikańskim w Krakowie, dostrzegamy piękny portret autora w stroju polskim, zapewne malarza z kręgu Dolabelli. Artyści z warsztatu mistrza Tomasza, tym razem w konwencji zachodnioeuropejskiej, sportretowali siebie także na skraju malowidła Posłuchanie św. Romualda u cesarza Ottona (ok. 1640 r.), w kaplicy Delpacowskiej kościoła kamedułów na Bielanach krakowskich. Wojciech Maliśkiewicz nie omieszkał wkomponować swój wizerunek wśród orantów na obrazie Adoracja cudownego krucyfiksu mogilskiego (1622). Nieokreślony malarz zerka na nas filuternie ze skraju obrazu Wizja św. Dominika przed bitwą pod Mureto (ok. 1647) z  klasztoru dominikańskiego w Krakowie. Według Jerzego Frycza także sam Bartłomiej Strobel uległ pokusie nadania własnych rysów postaci św. Marka w malowidle stropowym kościoła parafialnego w Radzyniu. Najprawdopodobniej Strobel patrzy na nas ze skraju obrazu Ukamieniowanie św.Szczepana (w przebraniu landsknechta). Zapewne sam Herman Han pełni rolę introductio na obrazie Wskrzeszenie Piotrowina z Koronowa.

Obrazy z warsztatu Tomasza Dolabelli, fot. autora.

Osiemnaste stulecie zaowocowało przede wszystkim licznymi krypto-autoportretami malarzy zakonnych. Ojciec Andrzej Horn (1703-1772) uwiecznił zapewne swój wizerunek na fresku w kościele jezuickim w Piotrkowie Trybunalskim, Walenty Żebrowski w świątyni bernardynów w Warcie, nieznany z nazwiska zakonnik w kościele bernardynów w Łęczycy, etc. W kościele franciszkanów w Poznaniu Adam Swach (1668-1747) sportretował siebie wraz z bratem Antonim na polichromii w pobliżu organów, ze znamienną inskrypcją: „Ktokolwiek patrzysz, wybacz wątły trud: Gdym to malował, wierz mi, byłem mniej dojrzały”. Owych autoreferencyjnych zabiegów w sztukach plastycznych dawnej Polski można dostrzec więcej. Wystarczy jedynie spojrzeć z nieco szerszej perspektywy.

Ilustracje: 

K. Boguszewski, Niepokalana w otoczeniu chórów anielskich, 1628 r., 221 x 263cm (z ramą), Muzeum Archidiecezjalne w Poznaniu, fragment z kryptoportretem artysty, fot. A. Cieślawski.

oraz

Warsztat T. Dolabelli, Posłuchanie św. Romualda u cesarza Ottona, kościół oo. Kamedułów na Bielanach pod Krakowem, kaplica Delpacowska, fragment z kryptoportretami malarzy, fot. autora.

oraz

Warsztat T. Dolabelli, Madonna ukazująca się św. Jackowi, Kraków, kościół oo. Dominikanów, kaplica św. Jacka, fragment z portretem malarza, fot. autora.