Krzysztof Arciszewski – młodość

Krzysztof Arciszewski zasłynął w czasie swojej służby w Brazylii w szeregach armii holenderskiej. Jego kariera zaczęła od tego momentu gwałtownie przyspieszać. W Holandii, a następnie w Brazylii znalazł się z powodu wyroku infamii i banicji nałożonego na niego przez trybunał w Piotrkowie za zabójstwo palestranta Brzeźnickiego. Jego czyn poprzedziły jednak długotrwałe i skomplikowane relacje rodu Arciszewskich z przebiegłym prawnikiem.

Krzysztof Arciszewski, fragment grafiki z 1639 r.; Biblioteka Narodowa

Arciszewscy mogli uniknąć sytuacji, w wyniku której ich wierzycielem został Brzeźnicki. Jednak głowa rodziny – Eliasz – jako przewodniczący arian w Śmiglu bardziej troszczył się o formację duchową współwyznawców niż o interesy rodziny. Palestrant przy wielu okazjach podkreślał, że synowie Arciszewskich mogą kontynuować edukację dzięki jego szczodrości, co nie rozbudzało w nich ciepłych uczuć do „dobrodzieja”, zwłaszcza że Brzeźnicki z czasem przejął cały majątek rodowy Arciszewskich.

Rodziny nie było stać na opłacenie nauki synów, więc poszukiwano innych opcji. Do szkoły w Rakowie wysłano najstarszego syna, również noszącego imię Eliasz. Krzysztof, by odciążyć rodziców od kosztów utrzymania, został wysłany na dwór księcia Radziwiłła – opiekuna różnowierców w Rzeczypospolitej. Miał tam również budować pozytywne relacje między litewskimi kalwinami a reprezentowanymi przez ojca socynianami.

Arciszewscy nie byli zamożni, ale mianowali się szlachtą od kilku pokoleń i mogli się pochwalić kilkoma wybitnymi postaciami w swym rodzie mieli, w tym przedstawicielami Kościoła katolickiego. Brzeźnicki nabył szlachectwo niedawno, i to dzięki wstawiennictwu wielu wpływowych osób, których sprawami się zajmował. Przejęcie szlacheckiego majątku przez niedawnego plebejusza mocno drażniło dumę Krzysztofa. Początkowo dochodziło jedynie do utarczek słownych. Krzysztof nazywał prawnika „Rzeźnickim” lub „synem rzeźnika” i utrzymywał, że ten szlachcicem nigdy nie był.

W 1618 r. doszło do procesu o zniesławienie, w którym Arciszewski zarzucał palestrantowi nieszlachectwo. Dobrze znający literę prawa Brzeźnicki odpowiedział mu tym samym. Najprawdopodobniej nie bez wpływu palestranta kościański sąd ziemski, który przecież musiał dobrze znać szlachectwo miejscowego rodu Arciszewskich, nakazał przeprowadzić Krzysztofowi wywód szlachectwa. Po perturbacjach procesowych i odwołaniu się do wyższej instancji Trybunał Koronny w Piotrkowie potwierdził szlachectwo Arciszewskiego, a Brzeźnickiego ukarał karą grzywny w wysokości 60 marek. Jako moralny zwycięzca Arciszewski odrzucił przyznane mu przez sąd odszkodowanie i sam pokrył koszty procesu.

Arciszewski przybył na dwór księcia Krzysztofa Radziwiłła w czasie jego konfliktu z Władysławem Farensbachem, synem wojewody inflanckiego. Krzysztof z czasem wywarł na księciu bardzo dobre wrażenie. Imponował zdolnościami, odwagą i wykształceniem. Powierzono mu misję zbadania wpływów Farensbacha na królewski dwór – relację ze swoich poczynań zdał we wrześniu 1619 r. Arciszewski od tej pory pozostawał agentem Radziwiłła w Warszawie i stale przesyłał mu informacje dotyczące polityki państwa. W styczniu 1621 r. opisywał przygotowania do wyprawy zakończonej zwycięstwem nad Turcją w bitwie pod Chocimiem.

Gdy w Inflantach pojawili się Szwedzi, Arciszewski uczestniczył wraz z księciem w kampanii toczonej przeciw najeźdźcy. Szczególną odwagą wykazał się podczas szturmu na mury Mitawy, kiedy omal nie stracił życia. Przedłużające się oblężenie zmusiło księcia do wysłania Arciszewskiego do Gdańska w celu uregulowania spraw finansowych związanych ze spadkiem po zmarłym w 1620 r. Januszu Radziwille.

W czasie wojny ze Szwecją Arciszewski pełnił liczne funkcje u boku Radziwiłła. 10 sierpnia 1622 r. brał udział w negocjacjach rozejmu z wojskami szwedzkimi. Zygmunt III negocjacje uznał za obrazę majestatu, a niezadowolenie z zawartego rozejmu stało się powszechne. W związku z zaistniałą sytuacją w lutym 1623 r. Arciszewski po raz kolejny miał badać nastroje w stolicy. W tym samym roku brał udział w wizytacji Prus z Zygmuntem III. Uczestniczył wówczas w pracach przy umocnieniu wybrzeża puckiego.

Życie Krzysztofa zmienił mord dokonany przez niego na Brzeźnickim. Według współczesnych standardów było to okrutne morderstwo, jednak musimy pamiętać, że XVII w. rządził się innymi prawami, zwłaszcza w świadomości kawalerów o iście kmicicowej fantazji jak Arciszewski.

19 kwietnia 1623 r. zebrał on ok. 60 konnych i urządził zasadzkę na drodze ze Środy do Kościana. Brzeźnickiego wzięto na arkan i raniono włócznią w szyję. Błagania i przypominanie dobrodziejstw wyświadczonych Krzysztofowi zdały się na nic. Arciszewski obiecał darować życie palestrantowi, jeśli ten podpisze akt rezygnacji z dóbr należących dawniej do jego rodu. Brzeźnicki jednak odmówił. Został wówczas kilkakrotnie postrzelony przez trzech braci Arciszewskich – Krzysztofa, Eliasza i Bogusława. Następnie będący w amoku Krzysztof w brutalny i wstrząsający sposób nożem zakończył życie palestranta.

Arciszewski w wieku 30 lat został obłożony infamią i skazany na wieczystą banicję z Rzeczypospolitej. Czyniąc zadość jego życzeniu: Nie zapomnijmy dla wieku potomnego eksprymować, dlaczego mu do tej rezolucyi przyszło!