Kto się pomylił? Albo nawet kłamał?

Pomiędzy gdańskim astronomem Jana Heweliuszem a sekretarzem królowej Ludwiki Marii panem Pierre Des Noyers kursowały listy, co jest zrozumiałe wobec zainteresowania warszawskiego dworu działalnością sławnego uczonego. Królowa zlecała Heweliuszowi naprawy zegarów, a odnośne polecenia wykonywał właśnie Des Noyers. Para królewska odwiedziła „muzeum” (tak nazywał Heweliusz swoją pracownię) w czasie pobytu w Gdańsku w okresie od 12 grudnia 1659 r. do 5 maja roku następnego: Ludwika Maria 18 grudnia, Jan Kazimierz 29 grudnia; nadmieńmy, że wizytom towarzyszył hetman Jan Sobieski.

Jan Heweliusz, rycina na podstawie portretu Andrzeja Stecha z 1668 roku; Biblioteka Narodowa

Pierre Des Noyers ułatwił Heweliuszowi audiencję u króla w kwietniu 1660 r., bo autentycznie podziwiał naukowe osiągnięcia Heweliusza, którego kiedyś nazwał „najsławniejszym piwowarem, jakiego zna świat” (le plus illustre brasseur de bière qui sait au monde). Heweliusz był dzieckiem jednego z bogatszych piwowarów Gdańska, sam również posiadał browar.

W jednym z listów do Heweliusza (19 II 1654) Des Noyers pisał o nadwornym malarzu Danielu Schultzu (ok. 1615-1683) jako o siostrzeńcu astronoma. Czy ta nieprawda była pomyłką Francuza? Czy może wcześniej, w jakimś nie zachowanym liście skłamał Heweliusz? Wśród zachowanych listów z tegoż roku jest i taki, w którym astronom zachwala Schultza królewskiemu sekretarzowi, „najczcigodniejszemu przyjacielowi” (amice honoratissime) jako nadzwyczaj biegłego w sztuce malarskiej (singularem artis pictoriae paritiam); może więc – dla większego efektu protekcji – nazwał kiedyś Daniela Schultza swoim siostrzeńcem?

Jak w każdym kłamstewku, i w tym jest ziarno prawdopodobieństwa. Matka Daniela, Anna, po śmierci męża Augustyna Schultza wyszła powtórnie za mąż w 1628 r. za Michaela Gödecke, należącego do znanej rodziny browarników. Daniel miał wtedy około 13 lat, Michael stał się jego ojczymem, a zatem jego trzy siostry – niejako przyrodnimi ciotkami Daniela. Dwie z nich, Katharinę i Dorotheę, trzymali w kościele mariackim do chrztu rodzice astronoma Jana Hewelke, który dopiero późnej przemianował się uczenie na Heweliusa: Kasię 27 XI 1605 – Abraham Hewelke, a Dorcię 31 VIII 1608 roku – Kordula Hewelke.

Tak więc o pokrewieństwie krwi między Janem Heweliuszem a Danielem Schultzem nie może być mowy, ale za to – o sprawdzonej w kilku pokoleniach zażyłości rodzin tej samej piwowarskiej branży.