Morowe powietrze w Cieszynie

W 1585 roku Cieszyn dotknęła jedna z największych klęsk ówczesnych czasów – epidemia dżumy zwana inaczej czarną śmiercią albo morowym powietrzem. Zmarło ponad 3 tys. mieszkańców, co stanowiło dwie trzecie ogólnej liczby obywateli. Tragiczne losy miasta podczas zarazy pozostawiły ślad w ilości oraz treści testamentów. Na ich podstawie można prześledzić czas trwania epidemii oraz wskazać jej punkt kulminacyjny, gdy zebrała największe żniwo.

Astrolog, fragment, mal. Dominicus van Wijnen, zw. Ascanius, XVII w., z kolekcji Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie; fot. W. Holnicki

Testamenty z tego okresu, w przeciwieństwie do pochodzących z innych lat, były krótkie i lakoniczne w treści. Zawierały urzędową formułkę i wymieniały ławników spisujących treść ostatniej woli. Przede wszystkim jednak wskazywały spadkobiercę albo nawet ciąg spadkobierców, na wypadek gdyby kolejni także nie przeżyli epidemii. Ten wymowny fakt pokazuje jak wielkie spustoszenie czyniła dżuma. W dalszej części ostatniej woli testator skrupulatnie wyliczał swe długi. Chęć rozliczenia się z zaległości finansowych była spowodowana rychłym spotkaniem ze śmiercią oraz obawą przed sądem bożym. Z podobnych powodów ludzie czynili znaczną ilość zapisów na kościoły czy szpitale. Na końcu testamentu umierający dziękował wszystkim, którzy pielęgnowali go w chorobie. Opieka lekarska w tym czasie praktycznie nie istniała, a przybocznego medyka miał co najwyżej książę. Wielu taką pomoc przypłaciło własnym życiem. Dzięki tym zapiskom pozostali jednak w pamięci potomnych.