Myśliwy dobrze wyekwipowany

Łowiectwo, wśród rozlicznych zajęć człowieka, było jednym z najstarszych obok zbieractwa i rybołówstwa sposobem zdobywania żywności. Z czasem, w miarę ekonomicznego rozwoju społeczeństwa, utraciło swoje znaczenie na rzecz hodowli zwierząt i uprawy roślin, pozostając alternatywnym źródłem pożywienia i rozrywki, a także godną formą utrzymania sprawności fizycznej i przygotowania do militarnego rzemiosła. Z kolei liczne prawa oraz powszechnie znana etyka łowiecka kształtowały obyczajowość oraz kulturę życia codziennego. Obyczajowość łowiecka związana była nie tyle z odpowiednim zachowaniem się myśliwych w czasie długotrwałych polowań, ale przede wszystkim dbaniem o konie, ptaki łowne i psy myśliwskie towarzyszące człowiekowi oraz o odpowiedni ekwipunek, np. broń. Ostateczny wynik zmagań człowieka z naturą zależał bowiem nie tylko od jego indywidualnego talentu i sprawnego oka, ale również od zawartości myśliwskiej torby.

Ekwipunek myśliwski, fragment blankietu dokumentu poświadczającego udział w polowaniu, Warszawa XIX w. Z kolekcji Muzeum Pałacu w Wilanowie.

Anonimowy autor dzieła Gospodarstwo jezdeckie, strzelcze i myśliwcze, spisanego w 1690 r., zalecał na tygodniowe wyjście w puszczę, półtora funta prochu, półtory kopy kul, knot, w kilkorę przedsię ubki w łożu, krzesiwo, toporek, nóż, rzemień abo stryczek. A rusznica z krzosem, ale i do ubki dla skażenia czego, abo drugi w kieszeni zamek, więc biesagi, w których chleb, wędzonka, a wodę pić. Zalecał również, aby mieć przy sobie kompas. Niezbędna była również rusznica, której rura na półpięty piędzi być ma, a dziura mniej, coby się w niej palec wtóry podle małego wetknął. Należało przechowywać ją zawsze w tej samej temperaturze i nie przenosić z zimnego pomieszczenia w ciepłe, aby tworząca się pod wpływem różnicy temperatur rosa nie zmiękczała prochu. Proch z kolei autor cytowanego dzieła radził produkować w warunkach domowych (z piątej części saletry, szóstej siarki i siódmej węgla), jeśli jednak zaistniałaby możliwości kupna prochu na targu, opisywał szybki sposób sprawdzenia jego jakości: Zapalić go gdzie w ciszy kupkę, który jeśli tęgo pełgnie i wieńcem uderzy w strop nie skrząc namnie, choć znacznie osmoli, niezły jest. Kule do rusznicy również wytapiano domowym sposobem, wrzucając ołów w gorący, rozpuszczony wosk, a następnie ostudzonymi i zabezpieczonymi od rdzy nabijano rusznicę.

Wyszkolony myśliwy musiał posiadać także wiedzę techniczną wykorzystywaną przy budowie dołów łowczych bądź pułapek na dzikie zwierzęta, gdzie użyteczne były wnyki, sidła i siatki. Łowczy miał przy sobie również tzw. lep na ptactwo, który działał na zasadzie mocnego kleju. Jak pisał Jakub Kazimierz Haur, autor Składu abo skarbca, lep zwykł od zimna, od wiatrów przykrych i mrozów tężeć i twardnieć, a tak zabiegając temu, rozprawić go olejkiem orzechowym, już takowy lep przy tej zaprawie krzepnąć nie będzie, ale owszem będzie tym bardziej lgniącym i na każdy czas skutecznym.

Ekwipunek doświadczonego myśliwego, jak pokazują źródła, był niezwykle pokaźny, pamiętać jednak należy, iż tropiąc zwierzynę musiał on być przygotowany na każdą zaistniałą w lesie sytuację. Liczyło się wszystko od strzelby, wyćwiczonego psa i zapasu kul po umiejętności budowlane, kompas i odpowiednio zakonserwowane pożywienie.