Narodziny Karola Edwarda Stuarta

Narodziny dziecka w rodzinie królewskiej to wielkie wydarzenie. Nie inaczej było w przypadku syna Klementyny Sobieskiej i Jakuba Edwarda Stuarta. Latem 1720 r. Klementyna poinformowała męża, że spodziewa się dziecka. Była to jedna z najszczęśliwszych chwil w jego życiu – dynastia Stuartów została przedłużona. Lekarze nie byli jednak zgodni co do daty narodzin, wyznaczając ją między początkiem grudnia a połową stycznia. Narodziny dziecka królewskiego, do tego pierworodnego, miały charakter publiczny. Akurat Jakub Edward musiał wyjątkowo o to zadbać. Jego własne narodziny były takim zaskoczeniem i tak bardzo zmieniały sytuację polityczną, że pojawiły się pogłoski, iż został podrzucony do łoża królowej przez jezuitów, kiedy zmieniano ogrzewadło do pościeli. Aby przeciąć spory o to kto będzie świadkiem narodzin, Jakub zdecydował, że członkowie domu królewskiego oraz wybrani kardynałowie. Pojawili się również przedstawiciele dyplomatyczni oraz członkowie wielkich rodów rzymskich. Razem około 100 osób – całkiem nieźle.

Klementyna Maria Sobieska, mal. Pier Leone Ghezzi, 1735 r., z kolekcji Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie; fot. Z. Reszka

Ich cierpliwość została wystawiona na wielką próbę. Pierwsze bóle porodowe wystąpiły 27 grudnia i trwały do rana 29 grudnia. Ustąpiły na kilka godzin, po czym wróciły wieczorem tego samego dnia. Ostatecznie, 31 grudnia 1720 r. na świat przyszedł chłopiec, któremu nadano imiona Karol Edward Ludwik Jan Kazimierz Sylwester Seweryn Maria. W skrócie „piękny książę Karolek” – „Bonnie Prince Charlie”. Okazję do świętowania mieli nie tylko rodzice – papież dał w prezencie 10 tysięcy skudów (około 2 tys. funtów), gratulacje przesłali między innymi cesarz, król Hiszpanii i car Rosji. Dla zwolenników Stuartów narodziny Karola Edwarda miały wielkie znaczenie. Raz, symboliczne – Karol Edward urodził się w wigilię nowego roku. Dwa – akurat w tym czasie w Wielkiej Brytanii miał miejsce „bubel Kompanii Mórz Południowych”, największy krach finansowy XVIII wieku. Winą obarczono króla Jerzego I, bo przecież nie ludzi, którzy w kilka dni chcieli powiększyć majątek o kilkaset procent. Nawet i bez „bubla” Jerzy I oraz jego ministrowie byli niepopularni. Jeszcze raz możliwość powrotu Stuartów na trony Anglii, Irlandii i Szkocji wydawała się bardzo realna. I jeszcze raz skończyło się na nadziejach. Ale przynajmniej Klementyna i Jakub Edward mogli cieszyć się swoim pierwszym dzieckiem.