O śmierci na poważnie i na wesoło

Jednym z najczęściej uprawianych gatunków literackich w epokach dawnych był epigram. Termin ten określa zwięzły utwór poetycki przeważnie zakończony jakimś konceptem bądź zaskakującą pointą. Badacze literatury wyróżniają wiele odmian epigramu. Kryterium przeważnie jest tematyka, jakiej dane utwory dotyczą. Zarówno w renesansie, jak i baroku jedną z najpopularniejszych takich pododmian epigramu było epitafium, czyli wiersz nagrobny.

Portret trumienny Zygmunta Tarły (?), koniec XVII w., Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie; fot. Z. Reszka

Epitafium, tak jak większość gatunków literackich uprawianych w epokach dawnych, ma swoją genezę jeszcze w starożytności. Znamy wiele przykładów epitafiów z tego okresu znajdowanych na prawdziwych grobach i poświęconych rzeczywiście żyjącym osobom. Bardzo ważne dla literatury staropolskiej jest jednak to, że już w świecie grecko-rzymskim nastąpiło oderwanie treści tego typu utworów od materialnego nośnika, jakim jest grób. W efekcie powstało epitafium czysto literackie, które mogło dotyczyć zarówno osób istniejących naprawdę, jak i postaci fikcyjnych, a nawet zwierząt czy pojęć abstrakcyjnych. Ciekawe jest także to, że stosunkowo szybko pojawiły się również epitafia żartobliwe, całkowicie pozbawione powagi i nastroju, jakie łączą się ze śmiercią. Przykłady takich utworów można znaleźć choćby w dorobku literackim łacińskiego poety Marcjalisa czy też w  Antologii Palatyńskiej, zbiorze zawierającym grecką spuściznę epigramatyczną.

W dawnej Polsce funkcjonowały wszystkie wspomniane formy epitafiów, a gatunek ten uprawiali już pierwsi renesansowi poeci polsko-łacińscy, tacy jak Dantyszek czy Klemens Janicki. Epitafium nie było jednak gatunkiem przypisanym wyłącznie do języka łacińskiego. Utwory te tworzyli również autorzy piszący po polsku, w tym ci najwybitniejsi pokroju Jana Kochanowskiego, Mikołaja Sępa-Szarzyńskiego czy Daniela Naborowskiego. W epokach dawnych funkcjonował nawet polski odpowiednik nazwy tego gatunku, jakim był: nagrobek.

Wiele interesujących i pomysłowych epitafiów można znaleźć w polskojęzycznym zbiorze epigramów Mistrza z Czarnolasu, czyli we Fraszkach. Są to oczywiście epitafia literackie, które nie powstawały z myślą o umieszczeniu ich na czyimś grobie. Kochanowski ułożył wiele nagrobków poświęconych postaciom historycznym, które w ten sposób chciał uczcić. Dobrym przykładem reprezentującym tę część zbioru jest utwór 49. z księgi trzeciej. Poświęcony on został Stanisławowi Strusiowi, który poległ w roku 1571 w bitwie z Tatarami nad Rastawicą. Kochanowski z literackiego epitafium jednej osoby uczynił pochwałę całego rodu Strusiów, którego przedstawiciele często angażowali się w walki z poganami i w obronie ojczyzny wielokrotnie oddawali życie. Ten poważny utwór dowodzi, że nagrobki mogły służyć także zupełnie innym celom niż wyłącznie uczczenie czyjejś śmierci.

Kochanowski pisywał jednak także i żartobliwe wiersze nagrobne. Przykładem epitafium utrzymanego w zupełnie innym tonie niż to poświęcone Stanisławowi Strusiowi jest dowcipny Nagrobek opiłej babie oparty na konwencjonalnej dla tego gatunku formie dialogu pomiędzy czytelnikiem przechodniem a grobem. Nastrój wiersza dobrze oddają jego ostatnie fragmenty, w których pada pytanie o imię zmarłej oraz następuje pożegnanie:

„Imię twoje chcę słyszeć.” – „A szatan ci po tym:
Wiedzieć, kto w tamtym grobie albo kto w owym tym?”
„Miejże się tedy dobrze!” – „A jako bez piwa?”
„Przyuczaj się!” – „Nie byłam trzeźwa jako żywa!”

Przykład ten jest dowodem na to, że epitafium funkcjonowało jako zjawisko literackie i jego powstanie w zasadzie nie wymagało niczyjej śmierci. Staropolscy autorzy naśladowali więc swoich starożytnych poprzedników i kontynuowali tradycję uprawianego przez nich gatunku. Opierali się przy tym na podobnych motywach i chwytach literackich, nawiązując w ten sposób do silnej i bogatej tradycji pisania o śmierci nie tylko na poważnie, lecz także dla żartu.