(...)

O starych magnatach, czyli dawni mocarze odchodzący w przeszłość

W XVIII w. sejmikowe życie przybrało karykaturalne formy. Zmiany w systemie politycznym – przede wszystkim kolejne rozbiory Rzeczypospolitej – przyczyniły się też do zmian w strukturze społecznej. Ogromny kapitał społeczny i kulturowy, który tradycyjnie dzierżyli w swych rękach najznamienitsi magnaci Korony i Litwy, stracił na znaczeniu. Pamiętnikarze z epoki sugerowali, że pod koniec XVIII w. młodsi szlachcice zapominali już o istnieniu magnatów, nie traktowali ich jako przywódców wpływowych stronnictw politycznych, którzy budzili strach i szacunek, a jedynie jako barwne uzupełnienie szacownego zgromadzenia.

Książę Karol Radziwiłł „Panie Kochanku”, rycina Alberta Henry'ego Payne'a, 1850; Biblioteka Narodowa

Wirydianna Fiszerowa, bystra obserwatorka życia społecznego i politycznego z przełomu XVIII i XIX w., zanotowała wspomnienie o tym, jak Karol Radziwiłł „Panie Kochanku”, pojawiwszy się w Warszawie, nie tylko zabawiał liczne towarzystwo, zapraszając gości do swego pałacu, ale też szerokim gestem wydawał pieniądze na najrozmaitsze towary luksusowe, a publiczność gromadziła się tłumnie, aby obejrzeć te dziwy. W okresie Sejmu Czteroletniego niewiele miało to już wspólnego z niegdysiejszą potęgą rodu Radziwiłłów. Tę samą anegdotę o rozrzutności Radziwiłła przytoczyła Anna z Tyszkiewiczów Potocka-Wąsowiczowa.

W podobnym tonie o Radziwille pisał także Julian Ursyn Niemcewicz: Książę Radziwiłł ostatnim był panem polskim staroświeckiego kroju, ze wszystkimi wadami i przymiotami dawnych magnatów naszych. Zwracał dodatkowo uwagę na to, że pojawienie się magnata w sali posiedzeń senatu przywodziło na myśl dawne wieki Zygmuntów. W swych wspomnieniach przywołał go także Franciszek Wężyk, który pamiętał Radziwiłła odwiedzającego jego rodziców z licznym dworem i służbą. Była to postać znakomita, która pamiętną na resztę życia została i której wizyty były wydarzeniami dogorywaiacy[mi] wraz z bytem politycznym Oyczyzny. Innego Radziwiłła, starego Udalryka Krzysztofa Radziwiłła, wspominał w swych notatkach Seweryn Bukar, zwracając uwagę, że [m]iał to być człowiek ze wszech miar niedołężny, wielki jak słoń, ale na słabych nogach, męczony ciągłą podagrą życie na krześle przesiedział. Umysłu wielce ograniczonego, dziwaczne jednak miał fantazye. Ostatnim wcieleniem polskiego magnata – według Wirydianny Fiszerowej – był natomiast Aleksander August Czartoryski, wojewoda ruski, który zmarł w 1782 r.

Dla pamiętnikarzy uosobieniem majestatu dawnych rodów byli nie tylko starzy magnaci, ale także kobiety ze starożytnych rodów. Seweryn Bukar wspominał, że w czasie swojego kilkuletniego pobytu w Warszawie miał okazję być świadkiem sceny z udziałem księżny Anny Pauliny z Sapiehów Jabłonowskiej, którą z uszanowaniem witał sam król, jakby to nie król, ale pan Stanisław Poniatowski tę część oddawał, a księżna, postawy majestatycznej, ubrana w staroświecką materyę jedwabną w pasy szerokie, do której ozdoby i ubranie głowy tak zupełnie dobrane i ułożone były, jak widujemy w możnych domach na starych portretach (…) była prawdziwą reprezentantką dawnych znakomitych z rodu i znaczenia pań naszych.

Wszystkie te wspomnienia i obserwacje są dowodem na to, że każda tradycja potrzebuje zmiany, wszystkie elementy życia społecznego podlegają modyfikacjom. Stare odchodzi do lamusa na rzecz nowego. Głębokie kryzysy polityczne stają się motorem przemian.

Logo POIiŚ