Pierwsza batalia w obronie złotej wolności

Lata sześćdziesiąte XVII stulecia były czasem niezwykle ciężkim i jak się okazało decydującym dla losów Rzeczpospolitej. Trwała wojna z Moskwą, a sytuacja na Ukrainie była daleka od stabilnej i groziła wyzwoleniem się Kozaków spod polskiego panowania na tym terenie. Kraj pustoszyły długotrwałe wojny. Chroniczne pustki w skarbie, a jednocześnie konieczność prowadzenia wojen, doprowadziły do ogromnego zadłużenia wobec wojska. Wprowadzenie nowych pieniędzy, zwanych powszechnie tymfami i boratynkami, nie tylko nie zażegnało kryzysu skarbowego, ale jeszcze bardziej go pogłębiło, wywołując niezadowolenie ludności. Nie dziw więc, że w takich okolicznościach, nieopłaceni żołnierze poczynali sobie jak w nieprzyjacielskim kraju. Co więcej, byli niezwykle podatni na wystąpienia przeciwko dworowi, oskarżając go o zamiary wprowadzenia absolutum dominium.

Jan Kazimierz, malarz polski, 2. poł. XVII w., ze zbiorów Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie; fot. Z. Reszka

Duża część niezadowolonej szlachty i wojska, uległa demagogicznym hasłom obrony złotej wolności. Hasłami takimi szermował jawnie występujący przeciwko Janowi Kazimierzowi, banita Jerzy Lubomirski. Wynikiem tych nastrojów było zawiązanie konfederacji w obronie szlacheckich praw. Sporu nie dało się już załagodzić, na polach bitewnych miały się rozstrzygnąć losy Polski. Rokoszanie wybrali taktykę, określaną przez współczesnych mianem „tańca gonionego”, a polegającą na unikaniu walki w otwartym polu. Królewscy według planu samego monarchy mieli dopaść buntowników i zmusić ich do rozstrzygającej bitwy. Nie było to łatwe, ponieważ zarówno królewscy żołnierze, jak i dowódcy z Janem Sobieskim na czele, niechętnie walczyli przeciwko swym rodakom. Mimo to, po kilku miesiącach pościgu, grupie Aleksandra Połubińskiego udało się wreszcie dopaść przeciwnika pod Częstochową. 4 września 1669 roku na czele około 3,5 tysiąca żołnierzy Połubiński natarł na posiadających przewagę liczebną rokoszan. Jego celem było związanie walką przeciwnika do czasu przybycia króla z siłami głównymi. Niestety Lubomirski okazał się zręcznym wodzem i pobił Połubińskiego, zanim nadciągnęła armia królewska. Klęska rojalistów była zupełna. Godzinna bitwa kosztowała Jana Kazimierza utratę ponad 2 tysięcy żołnierzy i kilku tysięcy koni. Na rozmiar klęski miała wpływ postawa przeora Augustyna Kordeckiego, który odmówił królewskim schronienia w jasnogórskiej fortecy.

Klęska pod Częstochową była preludium decydującego starcia, jakie miało miejsce pod Mątwami. Tam ostatecznie Lubomirski pokonał Jana Kazimierza, obalając jednocześnie program tak potrzebnych krajowi reform.