Początki tytoniu w Polsce

Tytoń wkroczył do Polski cicho, rzec by można: ukradkiem. O czasie, kiedy się pojawił, możemy wnioskować z wątłych przesłanek i XIX-wiecznych analiz, które nie są do końca wiarygodne. Dawniejsi badacze pojawienie się w nowej używki przypisywali żywym kontaktom z Orientem. Palmę pierwszeństwa pochopnie oddawano Pawłowi Uchańskiemu, posłowi polskiemu w Stambule, synowi łowczego bełskiego Tomasza, bratankowi prymasa Jakuba. Zygmunt Gloger pisał: „Pierwsze nasienie tej rośliny przysłał poseł Uchański Annie (1568–1625), siostrze Zygmunta III, z Konstantynopola. W bibliotece Załuskich był zielnik po tej Annie i w nim znajdował się liść tytuniu. Polacy przejęli palenie tytuniu od Turków, równie jak wyrazy: tytuń, kapciuch, lulka, cybuch, stambułka, zażywanie zaś tabaki wzięli od Niemców i Francuzów”. Przed nimi wiadomość tę podał Tadeusz Czacki, ale wymienił zupełnie inną Annę: „Czytałem list od Uchańskiego posła polskiego w Stambule z 1590-go roku, który tytuniu nasienie królowej Annie, żonie (wdowie) Stefana Batorego, jako zbierającej rośliny posłał. W zielniku złożonym w bibliotece Załuskich, który ręką swoją taż królowa zebrała, liść tytuniu tureckiego można było widzieć”.

Najemny żołnierz palący fajkę, miedzioryt anonimowego autora, XVII w.; zbiory prywatne autora

Paweł Uchański, starosta drohobycki i gnieźnieński, sekretarz królewski, poseł w Italii i Turcji, współpracownik kardynała Stanisława Hozjusza podczas pobytu we Włoszech w latach 1569–1579, był postacią nietuzinkową. Bywały w świecie dyplomata (m.in. został wysłany do Rzymu na czele poselstwa obediencyjnego po wyborze Stefana Batorego), był równocześnie typowym sarmackim zawadiaką i pieniaczem. W 1574 r. usunął z dóbr w Krasnymstawie – rzekomo za konsensem Henryka Walezego – Jerzego Mniszcha, który odzyskał je w 1576 r., korzystając z kolejnej podróży dyplomatycznej Uchańskiego. Wiosną 1580 r. Uchański odbił zamek krasnostawski, a spór toczył się przez następne lata przed sądem sejmowym. W 1588 r. Zygmunt III Waza mianował Uchańskiego wojewodą bełskim. Zmarł w lutym 1590 r. w Stambule, podczas kolejnej misji dyplomatycznej. Niesiecki zanotował: „Mąż wspaniałego serca i przezoru wielkiego, żona jego Anna Katarzyna Herburtowna, kasztelanka lwowska, starościanka samborska, córka z niej Helena czy Anna, wydana za Mikołaja Daniłowicza podskarbiego wielkiego koronnego, Uchanie w ten dom wniosła, ile że męskiej płci z tego domu nie stało, a zda mi się ostatni z tego domu zszedł ten Paweł wojewoda”.

W 1589 r. Paweł Uchański wysłał do kraju prezenty dla króla i ludzi z kręgu dworskiego, m.in. inkrustowane puzderko zawierające liście tytoniu. Posłańcem mógł być ks. Wojciech Sękowski h. Prawdzic, o którym Niesiecki pisał: „w zakonie Kaznodziejskim S. Theologiae Doctor, z Pawłem wojewodą Bełskim Uchańskim, ablegatem, jeździł do Konstantynopola, skąd powróciwszy rządził prowincją Polską lat dziesięć”. Wspomniane wyżej daty 1589 i 1590 są jednak wątpliwe. Jeśli już, to w grę wchodzi rok 1589. Ale pojawia się problem. W tym samym roku Anna, niechętnie widziana na polskim dworze, gdzie zarzucano jej zbyt duży wpływ na króla, wyjechała do Szwecji, skąd powróciła dopiero w 1592 r., długo po śmierci Uchańskiego. Czy odebrała tytoniowe liście przed wyjazdem, jak chce Gloger? Przesyłka ta – bo w jej istnienie nie ma potrzeby wątpić – nie była dziełem przypadku. Bywały na dworze Uchański najpewniej doskonale wiedział o botanicznych zainteresowaniach Anny. Wykształcona kobieta (znała języki: polski, szwedzki, niemiecki, francuski i łacinę) interesowała się botaniką, zielarstwem i przyrodolecznictwem. Królewna rozumiała problemy ludzi chorych – cierpiała na nietypową chorobę kośćca, powodującą dotkliwe dolegliwości, na które nie pomagały znane ówcześnie leki. W 1611 r. osiadła w Golubiu, gdzie założyła ogród botaniczny z rzadkimi roślinami. Wzorem XVI-wiecznych humanistów gromadziła zielnik zawierający suszone rośliny. Był to tzw. suchy ogród (hortus siccus). Liść tytoniu także włączyła do swego zbioru. Niestety, zielnik nie zachował się do naszych czasów. Przechowywany w zbiorach radziwiłłowskich w Nieświeżu, uległ zagładzie podczas najścia Rosjan u schyłku XVIII w. Wspierała artystów i naukowców, m.in. w 1613 r. sfinansowała wydanie zielnika prof. Akademii Krakowskiej Szymona Syreńskiego (Syreniusza).