Polowanie na zwierzynę według Piotra Krescentyna

Piotr Krescentyn w Księgach o gospodarstwie i o opatrzeniu rozmnożenia rozlicznych pożytków każdemu stanowi potrzebnych, wydanych w języku polskim w 1549 r. w krakowskiej drukarni Heleny Florianowej, tak pisał: Starzy mędrcy, których rozum tak był od Boga oświecon (…) na to rozum swój wysadzali, jakoby wynaleźli na żywociny, tak powietrzne, wodne, jako i na ziemi żywiące, obyczaje ku chwytaniu ich i też poddaniu pod posłuszeństwo człowiecze. Wymyślili tedy niektóre chytrości na nie i w piśmie zostawili (…). Księga jedenasta wspomnianego dzieła przepełniona jest tak licznymi poradami i wskazówkami, jak wytropić i schwytać upragnioną zwierzynę, iż można śmiało stwierdzić, że Piotr Krescentyn posiadał wystarczającą wiedzę, aby pretendować do miana owych mędrców.

Polowanie na niedźwiedzia, rycina z dzieła Thomasa Salmona „Lo stato presente di tutti paesi, e popoli del mondo...", Wenecja 1739, t. 7; Biblioteka Narodowa

Księgę jedenastą o myślistwie, to jest o rozmaitej chytrości imowania ptastwa i też zwierza, można podzielić na trzy części. Pierwsza z nich opisuje możliwość wykorzystania w czasie polowań schwytanych i wytresowanych ptaków drapieżnych, takich jak krogulec, jastrząb, sokół, orzeł czy sowa, a także tradycyjne sposoby łowienia ptaków przy wykorzystaniu sideł, kuszy bądź specjalnie do tego przygotowanego lepu. Część druga z kolei dotyczy polowań na duże zwierzęta przy użyciu sideł i maskowanych dołów. Drugi z tych sposobów wykorzystuje się również w celu eliminowania z danego terenu wilków. Został on opisany w taki sposób: W pośrodku onego dołu będzie pal, na którym zawieszą gęś, kaczkę, prosię lub jagnię. Zwierz słysząc  kwiczenie albo kwakanie, także śmiele bez ostrożności do niego idąc jako głodny, przez mirzwę na dół przepadnie. Drudzy deskę z wagą przyprawiają, po której wilk ku nastrosze idąc, przeważy się, gdy ku końcu przyjdzie, a tak w dół spadnie.

Ostatnia z części rozdziału związana jest z kwestią połowu ryb. Opisane w niej zostały takie sposoby, jak łownie za pomocą sieci, wędek czy też skrzyń. Warto jednak zwrócić uwagę na dwie porady, a mianowicie jako ryby łowić naczyniem, które ością abo osęką zową, gdzie autor proponuje wykorzystać do połowu specjalnie przygotowany kawałek metalu z zaostrzonymi zębami, który nasadza się na długi pręt i wbija w ofiarę. Sposób ten praktykuje się również w polowaniach na wydry i bobry. Z kolei druga z rad dotyczy połowu ryb za pomocą wapna. Jest to fortel stosowany do połowu ryb w wodach wolno stojących, głównie w sadzawkach. Autor tak przedstawia pomysł: Nakładszy wapna niegaszonego w wór niegęsty, włóczyć tam i sam po wodzie, aby się woda z wapnem zmąciła, tedy ryby od gorzkości wapna, jakoby posną a na wirzch wypłyną, tak iż mogą być rękami chwytane.

Za pośrednictwem dzieła Piotra Krescentyna, włoskiego przyrodnika i lekarza, przenikają i upowszechniają się w polskim piśmiennictwie łowieckim, chociażby w dziele Jakuba Kazimierza Haura, poglądy i wyobrażenia starożytnych i średniowiecznych pisarzy.