Prawica Pana zesłała męstwo (opis przebiegu bitwy pod Chocimiem 1673)

W zbiorach starodrucznych Biblioteki Gdańskiej PAN znajdujemy druk z roku 1673, który odnosi się do dwóch ważnych wydarzeń w historii Rzeczypospolitej.

Portret Michała Korybuta Wiśniowieckiego, po 1669, z kolekcji Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie, fot. Z. Reszka

Pierwszym z tych wydarzeń jest śmierć króla Polski Michała Korybuta Wiśniowieckiego, który zmarł 10 listopada 1673 r. we Lwowie. Drugim istotnym dla losów Rzeczypospolitej wydarzeniem jest stoczona z Turkami, zwycięska dla wojsk polskich bitwa pod Chocimiem, która miała miejsce 11 listopada 1673 roku. Wojskami polskimi dowodził podczas tej bitwy hetman wielki koronny Jan Sobieski. Odniesione przez Sobieskiego zwycięstwo nad wojskami tureckimi pod wodzą Husseina Paszy przyczyniło się znacznie do rychłego wyboru hetmana wielkiego koronnego na króla Rzeczypospolitej.

Na wstępie anonimowy autor druku nawiązuje do śmierci Michała Korybuta Wiśniowieckiego i wyraża swój smutek z powodu tego nader bolesnego dla Królestwa Polskiego wydarzenia. Po czym pisze on o wiktorii chocimskiej nad arcywrogiem chrześcijaństwa i wyraża swą niebywałą radość i szczęście z tego powodu. Uważa on również, że za pomyślny dla Polski przebieg bitwy pod Chocimiem należy dziękować Najwyższemu Panu, gdyż odniesione przez Polskę zwycięstwo było możliwe za sprawą łaski Bożej.

Następnie opisywany jest sam przebieg bitwy pod Chocimiem. Wojska litewsko-polskie uformowały się pod Chocimiem 9 listopada 1673 roku niedaleko od obozu tureckiego. Przez cały dzień wojska te stały w gotowości do walki z wojskami Husseina Paszy. Polacy i Litwini chcieli wywabić wojska tureckie z ich obozu. Te jednak nie kwapiły się do podjęcia walki na otwartym polu z wyjątkiem niewiele znaczących stronnictw, które jednak w starciu z wojskami polsko-litewskimi nic nie zdziałały. Zatem wojska pod wodzą hetmana wielkiego koronnego Jana Sobieskiego wytrwały na swych pozycjach do zmierzchu, jednak Turcy nie chcieli opuścić bezpiecznej i dobrze chronionej twierdzy chocimskiej. Zjednoczeni w sile Polacy i Litwini noc spędzili w starym tureckim szańcu, który wcześniej należał do samego  Osmana I, sułtana Turcji w latach 1299-1326, założyciela Imperium Osmańskiego i dynastii Osmanów.

Bitwa pod Chociemiem, płaskorzeźba z attyki pałacu wilanowskiego, Stefan Schwaner (?), k. XVII w., fot. A. Indyk

Następnego dnia, 10 listopada, obydwie armie pod wodzą Sobieskiego podeszły do obozu mołdawskiego. Jako pierwsza przystąpiła do walki artyleria atakując wroga kulami armatnimi. Hospodar mołdawski szybko zorientował się, jak trudne stało się jego położenie. Zatem opuścił obrane przez siebie pozycje i oddał się wraz ze swoim sześciotysięcznym oddziałem pod opiekę hetmana wielkiego koronnego Jana Sobieskiego, na co dowódca wojsk polsko-litewskich przystał. Obóz mołdawski został zajęty przez połączone wojska polsko-litewskie i obsadzony działami.

Rozpoczęto atak na obóz turecki. I znów jako pierwsza do walki przystąpiła artyleria, która zaczęła od ostrzału pozycji tureckich, a następnie rozpoczęto szturm na obóz turecki. Podczas walki wielu żołnierzy z armii polsko-litewskiej odznaczyło się bohaterstwem i odwagą. Choć szturm ten nie obył się bez strat zarówno po stronie polskiej, jak i tureckiej, to nie umniejszyło woli walki ze strony polsko-litewskiej. I tak oto minął kolejny dzień walk. Przez całą noc wojska polsko-litewskie czuwały na swych pozycjach zbliżając się coraz bardziej do obozu tureckiego, w którym brakowało już pożywienia.

Szturm wojsk polsko-litewskich rozpoczął się rankiem 11 listopada o godzinie ósmej. Hetman wielki koronny poprowadził do walki piechotę uzbrojoną tylko w szable. Sobieski jednocześnie przypomniał swym żołnierzom, że walczą za Boga i Ojczyznę, dlatego powinni działać odważnie i zaciekle. Posłuszna słowom swego dowódcy piechota polsko-litewska zaatakowała jako pierwsza obóz turecki. Wróg został pobity na wałach, a jego obóz zdobyto. Hetman wieki koronny dosiadł konia i udał się ze swą kawalerią na odsiecz piechocie. Podczas walki prawe skrzydło wojsk polsko-litewskich - husaria - odniosło znaczne straty. Natomiast lewe skrzydło wojsk polsko-litewskich wdarło się do wrogiego obozu. Połączone wojska polsko-litewskie zablokowały również wejście do obozu tureckiego, co bardzo zatrwożyło Turków.

Sam Hussein Pasza opuścił swój obóz, by móc walczyć z nieprzyjacielem. Uciekł jednak z pola walki i został pojmany przez wojska polskie w trakcie ucieczki. Podczas tych działań dowódca wojsk tureckich odniósł znaczące straty. Wojska polsko-litewskie zmusiły go do dalszej walki. W obozie tureckim znajdowała się już piechota polska, od której Hussein Pasza został oddzielony przez oddziały husarii polskiej. Następnie został on ponownie zepchnięty do swego obozu, a kolejne oddziały jego wojska zostały pobite przez wojska pod wodzą Sobieskiego. Widząc swą beznadziejną sytuację Turcy zaczęli szukać dróg ucieczki. I tak dotarli do mostu na Dniestrze, jednak i tu czekały na nich oddziały wojsk polskich. Wojska te pobiły Turków. Wielu żołnierzy tureckich utopiło się w wodach Dniestru. Dowódca wojsk tureckich, Hussein Pasza, został raniony w walce. Jego sztandar przejął książę Radziwiłł. Niektórzy twierdzą, że Hussein Pasza został pozostawiony sam sobie i wkrótce zabity. Inni natomiast twierdzą, że udało mu się ujść z życiem i że uciekł on do Kamieńca. Za nim podążyli Walachowie i Mołdawianie, którzy w walce zabili wielu Turków, pozostawiając za sobą drogę usłaną trupami.

Tak zatem z pomocą Bożą wojska polskie odniosły zwycięstwo pod Chocimiem. W bitwie tej Polacy zdobyli znaczne łupy, wśród których były sprzęty wojenne, broń, sztandary, kosztowności, zwierzęta. Polacy podczas tej bitwy odznaczyli się wielkim męstwem i bohaterstwem. Po bitwie wojska Rzeczpospolitej wraz ze swymi dowódcami podziękowały Bogu za pomoc i wspaniałe zwycięstwo śpiewając Te Deum laudamus. Następnego dnia, 12 listopada, Polacy zajęli twierdzę chocimską i przejęli znajdującą się w niej amunicję i inne sprzęty wojskowe, jak również wszelkie kosztowności.

Również w Gdańsku z okazji zwycięstwa chocimskiego miały miejsce uroczystości dziękczynne. Odbyły się one 3 grudnia 1673 roku. Na wałach i fortyfikacjach wiktorię chocimską uczczono salwami armatnimi, w kościołach i na wieżach miejskich zaintonowano Te Deum laudamus, chwaląc w ten sposób łaskę Bożą, jak również wygłoszono mowę dziękczynną, której treść przytoczono na kartach druku.

Mowa ta rozpoczyna się od opisu wyprawy wojennej przeciw Turkom, którą chciał zorganizować poprzednik Jana III Sobieskiego na tronie polskim, Michał Korybut Wiśniowiecki. Dotarł on do Lwowa, gdzie zorganizowana została rada wojenna, która zdecydowała o podjęciu bezpośredniej walki z Turkami. Michał Korybut postanowił pójść za ciosem pomimo oznak nasilającej się choroby. Nie dotarł jednak do celu, musiał wrócić do Lwowa, gdyż choroba coraz bardziej dawała mu się we znaki. Michał Korybut Wiśniowiecki umarł 10 listopada 1673 roku. Przed śmiercią przekazał dowództwo nad wojskiem marszałkowi koronnemu i naczelnemu dowódcy Janowi Sobieskiemu, który natychmiast ruszył pod Chocim.

W tym samym druku opisana została pokrótce sama bitwa pod Chocimiem zakończona szczęśliwym zwycięstwem połączonych wojsk polsko-litewskich. Podkreślono w niniejszej mowie również to, że odniesione zwycięstwo nad tureckim nieprzyjacielem możliwe było dzięki łasce, pomocy i wsparciu Najwyższego Pana. który pozwoli Królestwu Polskiemu cieszyć się tak długo wyczekiwanym pokojem. Należy modlić się do Najwyższego Pana, by Jego łaska jak najdłużej chroniła Królestwo Polskie przed wszelkim niepokojem i by pokój teraz uzyskany trwał jak najdłużej.

Druk poprzedzają sentencje po łacinie i po niemiecku nawiązujące treścią do śmierci Michała Korybuta Wiśniowieckiego i do odniesionego w tym samym czasie zwycięstwa nad Turcją pod Chocimiem.