„Próchnieje imię niezbożnych od mólu, od robactwa” – zagadnienia moralne i entomologia

Dotyczące owadów, czyli entomologiczne, porównania i metafory, często były wykorzystywane do opisania stanu sumienia lub ukazania negatywnej jakości popełnianych przez człowieka czynów. Jeden z aspektów barokowej kultury, przekonanie o przemijalności i marności doczesnego porządku na świecie, miał swój wyraz w wynajdowaniu paraleli między dokonanym złem, a budzącą zazwyczaj negatywne skojarzenia sferą owadoznawstwa. Polihistor Szymon Starowolski w dziele Robak sumnienia złego człowieka niebogobojnego i o zbawienie swoje niedbałego wspominał określenie św. Tomasza z Akwinu: vermis est conscientiae remorsus – „robakiem jest gryzienie sumienia”. Utwór Starowolskiego dotyczył aktualnych zagadnień społecznych, rozważanych w kontekście moralistyki. Autor jako komentator współczesnych sobie spraw występował w tym utworze przeciwko wadom poszczególnych stanów. „Robak cudowny”, który – jak pisał polihistor – „wylągł się z samca niezbożności i z samice wzgardy bożej”, to zdeformowane sumienie człowieka, który nie zważa na rzeczy ostateczne i tym samym dopuszcza się różnego rodzaju przewinień. Można także pod tym pojęciem rozumieć wyrzuty sumienia.

Starzec w celi rozmyślający nad czaszką, akwaforta, XVIII w.; rycina ze zbiorów Biblioteki Narodowej

Podobną wymowę mają słowa psalmisty, sparafrazowane przez Jana Kochanowskiego: „Kogo prze grzech zafrasujesz, / Tak go niewidomie psujesz, / Jako szatę mól tajemny”. Według Starowolskiego „robak” ma jedno ze swych źródeł w „swawolnej wolności szlacheckiej”. To właśnie przede wszystkim nadużycia ze strony stanu szlacheckiego piętnowane są przez autora. Panujący zamęt w Królestwie Polskim jest według polihistora skutkiem błędnych decyzji grzeszników oraz eskalacji negatywnych zjawisk społecznych. W takim pojmowaniu filozofii dziejów Starowolski podobny był do Salwiana z Marsylii, na którego powołał się w Robaku sumnienia złego. Późnoantyczny autor oraz barokowy polihistor sprzeciwiali się uciskowi chłopów, a nękanie swojego państwa przez nieprzyjacielskie oddziały rozumieli jako karę za grzechy. Asumptem do takiego pojmowania losów Korony były dla siedemnastowiecznego autora losy narodu wybranego, który karany był najazdami pogan, ilekroć odwrócił się od zawartego przymierza.

Starowolski, o którym Szymon Okolski, autor herbarza Orbis Polonus, napisał, że posługiwał się herbem Leliwa, w wielu swych dziełach był prawdziwym rzecznikiem stanu chłopskiego. Korzystając ze swojej wiedzy i znaczenia – był bowiem człowiekiem znanym i przez wielu cenionym, niektórym również dał się swoją bezkompromisowością we znaki – barokowy twórca stawał w obronie tych, którzy nie mieli możliwości zabrania głosu w debacie publicznej siedemnastowiecznej Rzeczypospolitej. Nie tylko jednak wrażliwość na ludzką niedolę była przyczyną podejmowania przez Starowolskiego interwencji w obronie chłopów. Wynikała ona również z przekonania o ścisłym związku sfery etycznej, w której wybory dokonywane były przez poszczególne jednostki, ze sferą publiczną, w której decydowały się losy całych grup społecznych. W pozbyciu się „robaka” pomóc mogą łaska Boża i pokuta, a ochronę przed nim stanowi zdaniem Starowolskiego modlitwa.

Do pokuty również wzywał – co zrozumiałe – Fabian Birkowski z zakonu kaznodziejskiego. Jednym z zadań kaznodziei, jak i każdego mówcy, jest poruszenie odbiorców, co najłatwiej osiągnąć można za pomocą argumentacji odwołującej się do emocji. Wstrząśnięcie słuchaczy poprzez odmalowywanie budzących odrazę obrazów nie było wyłącznie popisem umiejętnego i pomysłowego władania językiem czy też konstruowania sugestywnych asocjacji. Epatowanie estetyką brzydoty poprzez posługiwanie się metaforami entomologicznymi ostateczny swój cel znajdowało w teologii moralnej. Birkowski mottem wygłoszonego w Pucku 31 marca 1626 roku kazania pogrzebowego dla wojewody chełmińskiego Jana Wejhera, uczynił słowa z Księgi Przysłów: „Pamięć sprawiedliwego z chwałami: / Imię niezbożnych butwieje”. Dominikanin w swej mowie zestawia dwie sławy: prawdziwą, płynącą z dobrych uczynków i tę przemijającą, którą tu na ziemi cieszą się ludzie bezbożni. Sława tych ostatnich przyrównana została do robaczywego jabłka, które ulega zepsuciu. „Chwała jego gnój i robak jest” – dosadnie wyraża się kaznodzieja na temat grzesznika, przypominając słowa z Pierwszej Księgi Machabejskiej. Ze sławy ludzi bezbożnych rodzą się wedle słów Birkowskiego takie „robaki”, jak zazdrość oraz złe sumienie. Muchy, mól, czerw, próchno, butwiejące drzewo i wrzody są obrazami szkód, jakie niesie zła sława. O „wrzodach” pisał również Wespazjan Kochowski w Ogrodzie Panieńskim, kiedy zwracał się do Matki Boskiej: „Ulecz skancerowane na sumnieniu wrzody”. Birkowski przypomniał słowa Boecjusza i ostrzegał przed rozkoszami, które podobne do latających pszczół, po rozlaniu w sercu miodu, boleśnie je kąsają.  

W kazaniu Birkowskiego znaleźć można pozytywną konotację owada, gdy kaznodzieja wspomina Dawida. Pokonał on filistyńskiego olbrzyma „jako młodziuchny robaczek, który drzewo toczy, i ośmiuset zabija zamachem jednym”. Pamięć o wojewodzie Janie Wejherze oparta jest na solidnych podstawach i nie zagraża jej los sławy ludzi występnych, dla określenia którego posługuje się kaznodzieja obrazami gnijących i toczonych przez szkodniki drzew. Wejher wolny jest od „robaka sumnienia złego”, ponieważ na polu walki oraz w trakcie działalności publicznej pamiętał o rzeczach ostatecznych. 

Jeszcze w Panu Tadeuszu uznanie popełnionych wcześniej błędów wiązało się z przyjęciem przez Jacka Soplicę postawy pokutnej wyrażonej przez wstąpienie do stanu duchownego, spełnianie w nim obowiązków kwestarza i przyjęcie nazwiska „Robak”.