Rzeczypospolita pod berłem Zygmunta III, magnateria

Magnaterię Rzeczypospolitej tworzyły wielkie rody, które dzięki bogactwu czy urzędom świeckim i duchownym posiadały wpływ na politykę państwa. Za pierwszy próg oddzielający ją od szlachty często uznaje się przywilej zasiadania w senacie. Na przełomie XVI i XVII wieku zmienił się bardzo skład tej klasy. Wiele rodów (Tęczyńscy, Zbarascy, Mieleccy Ostrogscy) wymarło i zostało zastąpionych przez inne (Żółkiewscy, Ossolińscy, Zamoyscy, Pacowie, Lubomirscy). Nowe rodziny często zdobywały znaczenie dzięki osiągnięciom jednego jej przedstawiciela w służbie publicznej, wojskowej lub kościelnej. Pierwszą wybrali np. Jan Zamoyski (1545–1605) i Jerzy Ossoliński (1595–1650), a przebywanie przy boku króla ułatwiło im korzystanie z jego łask i zdobycie fortun.

Zygmunt III, malarz dworski, Polska, 1. poł. XVII w.; ze zbiorów Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie; fot. Z. Reszka

Kariera wojskowa była trudniejsza gdyż wymagała protekcji jakiegoś bogatego pana, która pozwoliłaby, w razie braku pieniędzy państwowych, przejąć finansowanie kampanii. Stanisława Żółkiewskiego popierał Jan Zamoyski, Aleksandra Korwina Gosiewskiego – sam Zygmunt III Waza. Średnia szlachta  była reprezentowana w senacie głównie dzięki biskupom, lecz godność ta nieczęsto wynosiła całą familię – senatorowie duchowni byli magnatami z uwagi na powagę Kościoła.  Polityczna rola magnaterii za rządów Zygmunta III Wazy była ogromna – dzięki urzędom i pieniądzom rządzili szlachtą, jednak częsta sprzeczność interesów poszczególnych frakcji nie pozwalała jej na wytwarzanie i osiąganie wspólnych celów. Znamy przypadki blokowania ustaw przez senat, nawet tych popieranych przez króla (np. zaaprobowany przez sejm w 1624 roku pomysł wszczęcia wojny zaczepnej ze Szwecją), ale nie ich uchwalania. Trudno określić, czy magnaci mieli poczucie odrębności własnej klasy społecznej. Z pewnością jednak żenili się przeważnie między sobą, rzadko zwracając uwagę na takie drobnostki jak różnice wyznaniowe.