Święci w życiu Sarmaty

W Żywotach świętych spisanych przez Piotra Skargę czytamy:

Fragment karta tytułowej z: Piotr Skarga, Żywoty świętych Starego i Nowego Zakonu, Kraków 1598; Biblioteka Narodowa

Święci nazwani są światłością od Pana Jezusa, i mają pochodnie w ręku swoich: to jest, naukę i przykłady cnót chrześcijańskich, których słuchając i na nie patrząc, mędrszymi zawżdy być, a głupstwo i ślepotę błędów i grzechów oddalać od siebie możem. Jako kto z mądrym obcuje i przemiszkiwa, takim też zostaje i być może, aby się co do niego z towarzystwa nie przypoiło, i przetoż radzi pismo ugęszczać do mądrych.

W okresie staropolskim, w kulturze szlacheckiej kult świętych odgrywał ogromną rolę. Personalizacja w wyobrażeniach religijnych była dla Sarmaty czymś bardzo istotnym, bowiem nie było tu miejsca na abstrakcyjne pojęcia, które byłyby dla szlachcica zbyt skomplikowane. Święci byli swojscy, ich życiorysy dobrze – choćby dzięki takim dziełom jak przytaczane na początku Żywoty świętych – znane, zatem łatwiej było się zwrócić o pomoc do namacalnej postaci, niż do samego Boga. Swojskość świętych zmniejszała dystans pomiędzy nimi a szlachtą. Święci byli bliscy, bo byli ludzcy, stąd ich popularność wśród szlachetnie urodzonych. W dobie kontrreformacji święci patronowali ulicom, miastom, a także zawodom. W XVII-wiecznym dziele pt. Sumariusz prawdy katholickiej w przedniejszych sporach, które ma Kościół święty apostolski z teraźniejszymi kacerstwy pisany przez  X. Wojciecha Slupskiego autor podkreśla rolę jaką odgrywali święci w wierze katolickiej, zwraca również uwagę na „mylne” interpretowanie tego zjawiska przez heretyków. W tej teologicznej rozprawie czytamy:

Iż jako różne są dary Boże, które Świętym swoim daje, tak też i różne potrzeby i dolegliwości nasze, w których specifice prosimy świętych o modlitwy. Heretyctwo jako zwykło, bluźni Święte z Panem Bogiem żyjące, zowiąc je umarłemi, przeciw jasnemu Słowu Bożemu i wzywać ich, to jest prosić o modlitwy, zakazuje. A Katholiki szkaluje i potwarza nie rozumiejąc albo nie chcąc rozumieć nauki Katholickiej o wzywaniu Świętych.

Byli oni pośrednikami między człowiekiem a Panem Bogiem, zwracano się do nich o pomoc w kryzysowych sytuacjach. Święty Antoni pomagał w znalezieniu zguby, św. Agata i św. Florian wzywani byli w razie pożaru, do świętej Apoloni modlono się, gdy bolały zęby etc. Zjawisko to było zresztą bardzo powszechne w religijności ludowej XIX wieku, widoczne jest i dziś (np.: św. Florian jest patronem strażaków, wizerunek św. Krzysztofa – patrona kierowców zdobi breloczki do kluczyków samochodowych etc.).

Z kultem świętych związane było otaczanie się przedmiotami z nimi powiązanymi. Tychże „świętych” rekwizytów używała szlachta do celów typowo świeckich, można nawet rzec bezbożnych, co oceniając z dzisiejszej perspektywy można potraktować jako zabobonność.

Matka Boska Różańcowa, rycina Jana Masiewskiego, poł. XVIII w.; Biblioteka Narodowa

Dzisiejsze rozgraniczenie między religią a zabobonami w ówczesnym świecie nie miało zastosowania. Rozpatrywanie tej kwestii w ujęciu racjonalizmu nie ma jednakże większego sensu, gdyż dopiero oświecenie zwróciło uwagę na te rozbieżności. Dzisiejsza, jak i oświeceniowa „logika” nie ma jednak nic wspólnego z barokowym przekonaniem o wielowymiarowości praktyk religijnych. To, co dziś wydaje się zupełnie sprzeczne, w rozumieniu człowieka baroku mogło być bowiem spójne i harmonijne.