Szlachecka namiętność – pijaństwo

Przepych i dobry stół – oto dominujące namiętności tych, którzy żyją w dostatku. Tak o polskiej szlachcie pisał Jacques-Henri Bernardin de Saint-Pierre, który w połowie XVIII w. podróżował po Rzeczypospolitej.

Olbrzymia kulawka, Polska, ok. 1800, Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie; fot. Z. Reszka

W epoce staropolskiej nie brakowało okazji, aby ów przepych zademonstrować. Świętowano zaślubiny, chrzty, imieniny, urodziny dzieci, rodziców, wujów, ciotek, siostrzeńców, przyjaciół, a także głów koronowanych. Pretekstów do zabawy było tyle, że cały rok był nieskończonym kręgiem bachanalii. Zastawiano suto stoły, z piwnicy dobywano najlepsze wina i przywdziewano ubrania z najlepszych tkanin. Ten festiwal przepychu i rozrzutności prowadził wielu do ruiny. Ucierpieć mogły nie tylko finanse, ale też zdrowie uczestników uczt. Krzysztof Zbaraski pisze w 1618 r. do Tomasza Zamoyskiego: „Żem miał gościa, (...) któremu, będąc rad, takem się wystroił, że i teraz mało co wiem o sobie i dlatego do Waszmości Pana ręką swą nie odpisuję, bom ledwo żyw po czci wczorajszej”.

Niewątpliwie ciekawy opis pijaństwa przedstawił Jakub Kazimierz Haur. Nie tylko piętnuje on samo opilstwo, ale zaznacza, jak silnie zwyczaj ten utożsamiany był powszechnie z mieszkańcami Rzeczypospolitej: „O przemierzłym zbytku i pijaństwie bestialskim różne są przestrogi i opisania, zacnych i poważnych autorów; aleć i Kochanowski w swojej o tym nie przepomniał napisać Księdze (...). Lecz i tam człowiek przy dobrym rozumie niech się nie da temu powoli nałogowi, gdyż idzie o łaskę naprzód Bożą o przystojność swoje, o utratę dobrego mienia i zdrowia, a potym o żywot wieczny. Ponieważ każdy pijanica bez wstydu na wszystko złe rozpasany, samemu się podobnym staje szatanowi. Ten zbytek poszedł z Niemiec, jako Włosi powiadają, dla tego od tych czas jest to we Włoszech, choć się tam Polak albo innej nacyji człowiek upije to Włoch inaczej nie rzecze, (…) Niemiec się upił, ale to  uciesniejsza gdy zaś Niemiec obaczy pijanego Polaka, to rzecze Swin Pols, a on sam w tym jest wielka swinia”.

Wspomniany przez Haura przykład niemieckiego pijaństwa jest nad wyraz trafny. W Europie XVII i XVIII w. to właśnie Polacy i Niemcy uchodzili za największych opojów.