Trudne pocztowe sąsiedztwo

W XVII i XVIII wieku poczta polska borykała się z wieloma problemami. Nienajlepszej jakości drogi i szlaki komunikacyjne, zmurszałe mosty, przeprawy i zarośnięte groble utrudniały konnym pocztylionom terminowe przewożenie korespondencji. Na funkcjonowanie szlaków komunikacyjnych w Rzeczypospolitej miały też wpływ nieustanne wojny i konflikty wewnętrzne. W trakcie wojny północnej z początku XVIII wieku szlaki te praktycznie przestały istnieć. Dyrektor poczty Jerzy Herman Holzbrinck zrezygnował nawet na pewien czas ze swej funkcji, a wraz z nim opuszczali stanowiska inni pocztmistrzowie.

Gdańsk w połowie XVII wieku, rycina z „Samuelis liberii baronis de Pufendorf De rebus a Carolo Gustavo Sveciae rege Gestis Commentariorium Libri septem […]", Norymberga 1729, ze zbiorów Biblioteki Śląskiej w Katowicach

Pod koniec XVII wieku wzrosła rywalizacja poczty polskiej z pocztą pruską o wpływy w Gdańsku, który był bardzo ważnym punktem wymiany korespondencji politycznej i handlowej. Królowie Rzeczypospolitej zabiegali o wzmocnienie pozycji polskiej w tym mieście. Jeszcze w 1654 roku Jan Kazimierz ustanowił w Gdańsku królewską stację pocztową, która miała za zadanie łączyć to miasto z Warszawą. Kolejni pocztmistrzowie rywalizowali na terenie Gdańska oraz Prus Królewskich o wpływy z narastającą konkurencją poczty pruskiej. Na tym tle dochodziło do licznych sporów, w które angażowały się najważniejsze instytucje w obu państwach. Prawdziwe problemy zaczęły się jednak za panowania Augusta II Mocnego, który zawarł w 1698 roku w Janowcu (Johannensburgu) ugodę z elektorem brandenburskim Fryderykiem III zakładającą funkcjonowanie w Gdańsku wspólnego polsko-brandenburskiego urzędu pocztowego. Odtąd elektorscy urzędnicy pocztowi zintensyfikowali swoje zabiegi o opanowanie ruchu pocztowego w mieście, który nie tylko przynosił poważne dochody, lecz pozwalał w dużej mierze kontrolować zarówno życie gospodarcze, jak i polityczne regionu. Zmagania trwały do 1716 roku i zakończyły się sukcesem Rzeczypospolitej, to jest likwidacją pruskiej placówki wyodrębnionej po likwidacji wspólnego urzędu. Strona polska wypłaciła Prusom z tytułu poniesionych strat 6 tys. talarów odszkodowania.

Niezwykle negatywnie na funkcjonowanie poczty królewskiej Stanisława Augusta wpłynął I rozbiór Rzeczypospolitej. Generalny komisarz poczty Ernest Sartorius informował dyrekcję poczty, że Prusacy natychmiast po wkroczeniu w granice Rzeczypospolitej  zagarnęli świetnie prosperujące biura poczty w m. in. Elblągu, Malborku, Grudziądzu, Chełmnie, Gniewie, Tczewie, Fromborku oraz podjęli działania w kierunku unicestwienia polskiego urzędu pocztowego w Gdańsku. Nie inaczej sprawy się miały po wkroczeniu Prus do Wielkopolski po II rozbiorze, gdzie natychmiast wydalono ze służby urzędników pocztowych polskiego pochodzenia. Tego typu działania wpływały destrukcyjnie na funkcjonowanie poczty królewskiej oraz na jej rozwój.

Relacje poczty Rzeczypospolitej z pocztą drugiego z potężnych sąsiadów, to jest pocztą rosyjską, ułożył rozejm w Andruszowie z 1667 roku, w którym poruszono także kwestie wzajemnego obrotu korespondencji oraz ustalono zasady współpracy. Niemniej wraz ze słabnięciem pozycji Rzeczypospolitej na arenie międzynarodowej oraz wzrastającymi wpływami Rosji coraz bardziej ingerowała ona również w sprawy poczty królewskiej Stanisława Augusta. Rosjanie zabiegali w 1783 roku o uruchomienie połączenia pocztowego z Mitawy do granicy pruskiej oraz wolnego przejazdu drogami pocztowymi łączącymi Rosję z Prusami. W tymże roku ustanowili (bez uzyskania zgody strony polskiej) kurs pocztowy, który transportował przez terytorium Rzeczypospolitej korespondencję z Moskwy do Prus. Zawarli w tej sprawie w marcu 1783 roku ugodę z księciem kurlandzkim, co było bezprawiem, ponieważ Kurlandia jako terytorium lenne Rzeczypospolitej nie mogła podpisywać tego typu porozumień bez uzyskania jej akceptacji. Największy problem w relacjach z pocztą rosyjską stanowiło nieterminowe rozliczanie się przez tą ostatnią z należności za wzajemną realizację usług. Jeszcze w 1796 roku zaległości Petersburga względem Stanisława Augusta wynosiły łącznie co najmniej 267 000 zł. Rosjanie ingerowali również bezpośrednio w wewnętrzne sprawy poczty królewskiej, a w okresie Powstania Kościuszkowskiego rościli sobie nawet prawo do przeglądania korespondencji. Brutalna postawa Rosjan była także bezpośrednią przyczyną rezygnacji ze stanowiska komisarza generalnego poczty stanisławowskiej – jednego z jej najwybitniejszych urzędników, Ernesta Sartoriusa, co nastąpiło w 1794 roku.