„Wąs sumiasty” czy ogolona „gęba wódkami zlana”? O wzorcu cnotliwego męża pod koniec XVIII wieku

Ozdobo twarzy, wąsy pokrętne! – zwracał się w apostrofie poeta Franciszek Dionizy Kniaźnin, który jako patriota uważał, że prawdziwy Polak powinien nosić się po sarmacku, czyli być ubranym w kontusz i nie zapominać o podgolonej czuprynie, a przede wszystkim, wielkich sumiastych wąsach. Wąsy bowiem w poetyckich utworach z końca XVIII w. były symbolem dawnych, cnotliwych mężów stanu, walecznych władców, którzy zachowując tradycje sarmackie, doprowadzili do potęgi Rzeczypospolitej w XVII w. Przywoływano głównie wizerunek Stefana Czarneckiego czy Jana III.

Franciszek Dionizy Kniaźnin, grafika Adama Leśniewskiego, 1827; Biblioteka Narodowa

Nowa moda w XVIII w. przynosi w poezji inny model Polaka, który na wzór francuski goli twarz i zlewa ją drogimi wódkami, czyli pachnącymi wodami kolońskimi czy francuskimi perfumami. Taki Polak wydawał się Kniaźninowi i wielu innym, którzy wypowiadali się w tej sprawie, mężem mało męskim, mało walecznym, a przede wszystkim zafascynowanym nie dobrem ojczyzny, a wszystkim, co płynęło do kraju z zachodu Europy: modą, filozofią, zepsuciem obyczajów, swobodą moralną, libertynizmem. Dlatego też pod koniec XVIII w. powstała słynna Oda do wąsów, łamiąca wszelkie konwencje literackie, ale w swej wymowie nawiązująca do tradycji sarmackich modelu cnotliwego Polaka. Utwór ten, dzięki rokokowemu wdziękowi będący bestselerem literackim, wielokrotnie publikowany w drukach ulotnych, popularyzował tradycyjny model Polaka i jego wizerunek (utrwalony w tradycji m.in. w portretach trumiennych) poprzez przywołanie przykładów historycznych wielkich Polaków oraz swojskich imion Basi i Maryni, zakochanych w czarnym, podkręconym wąsie polskich, męskich rycerzy.

Gdy szli na popis, rycerze nasi,
a męstwem tchnęła twarz okazała,
Maryna, patrząc, szepnęła Basi:
„Za ten wąs czarny życie bym dała!”
Gdy nasz Czarnecki słynął żelazem
I dla ojczyny krew swą poświęcał,
Wszystkie go Polki wielbiły razem,
A on tymczasem wąsa podkręcał.

Dlatego w obliczu zagrożenia upadku Rzeczypospolitej owa dyskusja wokół błahego niby symbolu sarmackich wąsów i stroju narodowego urosła do rangi politycznej manifestacji zwolenników antykrólewskiego obozu patriotycznego, zaś zwrot ku rodzimej tradycji i symbolizującemu ją strojowi narodowemu stał się zjawiskiem powszechnym, zarówno w życiu publicznym, jak i literaturze. Patriotyczni posłowie zakładali ostentacyjnie strój narodowy, a frakowi, „wódkami zlani”, zostali ośmieszeni w wielu poetyckich utworach powstałych w okresie poprzedzającym obrady Sejmu Czteroletniego i w czasie jego trwania.

Wąsy króla Jana, fragment portretu Jana III w wieńcu laurowym, po 1683 r.; Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie, fot. W. Holnicki

Sumiasty, podkręcony wąs i sarmacki strój stały się oznaką stosunku do spraw publicznych. Dlatego Kniaźnin, jako prawdziwy patriota pisał:

Smutne w narodzie dzisiaj odmiany.
Rycerską twarzą Nice się brzydzi;
A dla niej Dorant, wódkami zlany,
I z wąsa razem, i z męstwa szydzi.
Kogo wstyd matki, ojców i braci,
Niech się z swojego kraju natrząsa;
Ja zaś z ojczystej chlubny postaci,
Żem jeszcze Polak, pokręcę wąsa.

Niestety, w latach 90. XVIII w., mimo całej dyskusji politycznej, która rozgrywała się na łamach prasy, w dziełach literatury i w teatrze, kobiety i tak wolały mężczyzn ubranych według nowej mody, bez wąsów, o czym wspomina w Podróżach Infantczyka pamiętnikarz Fryderyk Schulz, niemiecki literat i profesor historii w Mitawie, który w latach 90. XVIII w. przebywał w Warszawie:

Wedle nowych pojęć o piękności i smaku, wąsy równie są do odrzucenia jak golone głowy, bo oboje razem wzięte stanowią mieszaninę mnicha i żołnierza.