Książę Pal Esterházy von Galantha (1635-1713) - węgierski sojusznik Habsburgów

Historia lubi stawiać Węgrów przed dylematami. W XVII w. najaktywniejsi z Bratanków musieli w swych sumieniach rozstrzygnąć czy ramię w ramię z Habsburgami walczyć przeciwko Turkom, czy – sprzymierzywszy się z Półksiężycem – gnębić Austriaków. U źródeł ich decyzji stała droga życiowa, wyznanie, rodzinna tradycja.

Rozmawiający jeźdźcy polscy, akwaforta Stefano Della Belli; ok. 1660; archiwum Domu Aukcyjnego „Nautilus” w Krakowie

Książę Pal Esterházy von Galantha (1635-1713), wychowanek jezuitów, odziedziczył prohabsburskie sympatie po ojcu, Miklosie. Przełomem w mentalności Pala była śmierć jego starszego brata Władysława w bitwie z Turkami pod Vezekey (1652). Na przeciwnym krańcu sceny politycznej usadowił się np. jego bliski krewny, przywódca powstańców Imre Thököly. Ustanowiony palatynem (namiestnikiem króla węgierskiego) w 1681 był także rzeczywistym tajnym radcą cesarza i kawalerem Orderu Złotego Runa. Równocześnie koligacje rodzinne pozwalały mu utrzymywać bieżący kontakt z politycznymi przeciwnikami. Piotr de Noyer, sekretarz Marii Kazimiery, pisał latem 1681: „Paweł Esterhazy nowy palatyn, bliski krewny Tekelego, nie zdołał namówić go do ugody na warunkach, jakie mu ofiarowano”. Mało tego. Drastyczna rozbieżność poglądów, nie przeszkodziła mu w poślubieniu (w 1682) hrabianki Evy Thököly, rodzonej siostry rokoszanina. Ukoronowaniem dworskiej kariery stał się tytuł księcia Galanthy (od rodzinnych dóbr niedaleko słowackiej dziś Trnavy) otrzymany w 1687. Zawdzięczał go nie tyle zdecydowanym wystąpieniom przeciwko Osmanom, ile dyskretnemu, lecz skutecznemu lobbingowi na rzecz dziedziczenia korony węgierskiej przez Habsburgów.

W kampanii 1683 posiłkował Wiedeń korpusem złożonym z utrzymywanych własnym sumptem żołnierzy, choć niemal całe Węgry opowiedziały się po stronie zrewoltowanych kuruców. „Z chrześcijańskim wojskiem i dostojnym królem Polski wziąłem udział z garstką moich pozostałych jeszcze żołnierzy w bitwie pod Wiedniem” pisał w testamencie z 1695. Po bitwie towarzyszył Sobieskiemu w marszu na wschód, stojąc na czele pięciotysięcznego korpusu. Rozstał się w armią polską pod Komarnem, i ruszył na południe. Szacunek palatyna dla Sobieskiego przejawił się m.in. w kulcie, jakim na wzór polskiego króla, otoczył wizerunek Matki Boskiej Częstochowskiej. Sobieski codziennie modlił się przed kopią jej wizerunku (na wyprawę zabrać miał obraz z rodzinnych Pilaszkowic). Kiedy zwycięstwo przypisano wstawiennictwu Matki Boskiej, jej kult – w wersji „jasnogórskiej” – rozpowszechnił się na Węgrzech, do czego walnie przyczynił się Pál Esterhazy. Szczegółowo opisał obraz w opublikowanym w biskupim Nagyszombat [dziś Trnava] w 1690 dziele, poświęconym maryjnym ośrodkom pielgrzymkowym w Europie („Az egesz vilagon levő csvdalatos boldogsagos Szűz kepeinek…”).

W 1686 wyparł Turków z Budy, a w 1687 przypadł mu w udziale, jako palatynowi Węgier, zaszczyt włożenia na skronie arcyksięcia Józefa korony św. Stefana. Pod Slankamen i Zentą walczył dzielnie przeciwko m.in. żołnierzom swego szwagra Thökölyego. W 1712 tytuł książęcy Pal, cesarz zmienił w tytuł dziedziczny (tzw. linia Fraknó). A miał kto dziedziczyć – z Urszulą z Esterhazych (swoją kuzynką) miał 19 dzieci, z Evą Thököly – 7. Był protektorem sztuki i architektury, zdolnym kompozytorem i literatem. Warto dodać, że prowadził na wielką skalę działalność charytatywną i fundacyjną. Między innymi przyjął w swych dobrach 3000 Żydów wypędzonych przez cesarza Leopolda I z Wiednia (1671). Jego rezydencja w Eisenstadt po 1663 została rozbudowana, luksusowo wyposażona, ozdobiona popiersiami i portretami władców oraz niezliczonymi wizerunkami familijnymi. W Studiach Wilanowskich można przeczytać interesujący artykuł Margitt Kopp o kilku portretach Jana i Marii Kazimiery Sobieskich, które do dziś przechowywane są w kolekcji Esterhazych, i świadczą o szacunku, jakim książę darzył polskiego króla. Autorka pisze także o przechowywanym w rodowym skarbcu różańcu i jedwabnej pelerynie Sobieskiego.