Wenecja w relacji wojewodziców ruskich Jabłonowskich

Stały i niezmienny punkt na mapie staropolskich peregrynacji stanowił Półwysep Apeniński z Rzymem będącym nieprzerwanie od wieków celem podróży. Pojawiali się tam przed wszystkim pielgrzymi odwiedzający miejsca święte, kolejne uroczyście fetowane lata jubileuszowe stwarzały możliwość pielgrzymki nad Tybr, zwiedzenia nie tylko samego Rzymu, ale i zobaczenia wielu „delicyi ziemi włoskiej”. Nie należy jednak zapominać, iż na ziemiach włoskich pojawiali inni podróżnicy zwiedzający południe Europy i kierujący się najróżniejszymi motywacjami; do Włoch docierali dyplomaci, liczni studenci odwiedzający tamtejsze uniwersytety oraz duchowni spieszący do rzymskiej kurii lub zakonnicy delegowani na kapituły swoich zgromadzeń. Poza Rzymem również inne włoskie miasta przyciągały podróżnych z Rzeczypospolitej, pojawiali się oni w Padwie, Bolonii czy Neapolu, ale ważne miejsce na szlakach podróżników epoki baroku zajmowała Wenecja.

Plac św. Marka w Wenecji, Silvestre Israël, 1638–1651; Biblioteka Narodowa

Tradycyjna droga prowadząca z Krakowa czy Lwowa do Wiecznego Miasta wiodła zwykle przez Wenecję. „Serenissima” stale budziła w Rzeczpospolitej Obojga Narodów wielkie zainteresowanie, Polacy podziwiali jej nietypowe położenie, entuzjastycznie komentowali niezależność i wolność republiki zwracając uwagę na wenecki ustrój i tamtejszy system rządów. W latach 1682–1688 Jan Stanisław i Aleksander Jan Jabłonowscy herbu Prus III, podobnie jak wielu innych młodych szlachciców i magnatów, odbyli podróż edukacyjną po krajach zachodniej Europy. Podczas grand tour bracia odwiedzili kraje Rzeszy Niemieckiej, Niderlandy, Francję, Włochy, Hiszpanię i Anglię. Z końcem czerwca 1687 r. Jan Stanisław i Aleksander Jabłonowscy dotarli wreszcie do Wenecji. Letni pobyt w tym mieście odbiegał nieco od itinerariów innych podróżników, zwykle podróżni starali się odwiedzić Wenecję w czasie słynnego na całą Europę karnawału.

Bracia Radolińscy w styczniu 1663 r. dotarli do Wenecji: „kędy mięsopustom cały tydzień przypatrowaliśmy się, które widzieć wiele się okolicznych zjeżdża. Dziwnie mają w maszkaradach voluptates, których i ludzie stateczni po ten czas zażywają; damy wielką tu po ten czas wolność mają, konwersacye wolne, najwięcej się w te dni po kawalersku noszą. Komedye piękne widzieliśmy w kilku teatrach, gdzie w muzyce wielka rozkosz. Prezentują tu drewniane także komedye z wielką uciechą […]. Najwięcej tu mięsopusty trawią w muzykach różnych a la piazza a S. Marco”. Na początku grudnia 1677 r. w Wenecji przebywał również Teodor Billewicz, towarzysząc wówczas orszakowi podkanclerzego litewskiego, księcia Michała Kazimierza Radziwiłła i Katarzyny z Sobieskich. Teodor Billewicz celowo przedłużył swój pobyt w Wenecji na czas odbywających się balów i maskarad „ponieważ się pod ten czas jest czemu przypatrzyć”.

Synowie hetmana Jabłonowskiego, podobnie jak inni cudzoziemcy przybywający na weneckie wysepki, zwrócili uwagę na niecodzienne położenie samego miasta, w diariuszu Aleksandra Jana znalazły się słowa: „Civitas aliis extraordinaria, nam in mari fundata, loco platearum canales sunt”. Opiekun młodzieńców natomiast zapisał w swoich notatkach, iż Wenecja „na słonym Neptuna grzbiecie swoje ugruntowała fundamenta”. Podobne zestawienia i próby opisu niezwykłego założenia miejskiego przewijają się na kartach podobnych XVII-wiecznych zapisków, kilka lat wcześniej Teodor Billewicz zobaczył Wenecję „na wodzie morskiej pływającą jako kaczkę”, a Karol Stanisław Radziwiłł w sporządzonych przez siebie podróżnych notatkach odnotował Wenecję jako: „miasto wszytkie na wodzie”.

Most Rialto w Wenecji, Silvestre Israël, 1638–1651; Biblioteka Narodowa

W dziennikach związanych z podróżą braci Jabłonowskich znalazły się opisy najsławniejszych budowli Wenecji, można tutaj jedynie dodać, iż młodzi Polacy zwiedzali miasto odpowiednio przygotowani i wyposażeni w stosowną literaturę i przewodniki. Na kartach diariuszy nie zabrakło przede wszystkim opisu symbolu miasta, bazyliki św. Marka. Jak odnotował opiekun braci Jabłonowskich: „Nazajutrz jechaliśmy gondolą wielkim kanałem do kościoła świętego Marka, który miasta tego jest najpierwszą i najznamienitszą ozdobą, gdzie mszy świętej wysłuchawszy przypatrywaliśmy się tej przepysznej bazyliki wyśmienitym od marmurów, alabastrów, porfirów i innych kamieni ozdobom, a osobliwie historiom i różnym świętym obrazom mozaiką nad domysł ludzki misternie ad vivum wyrażonym. Wyszedłszy z kościoła, a pojrzawszy na sławną tego kościoła facjatę, która wzrok nienasycony in admirationem rapit, same albowiem drzwi albo raczej wrota z brązu, których jest pięcioro misternie odlane są jednym osobliwym podziwieniem, owe cztery konie w zgórę z tegoż metalu, które za Aleksandra Wielkiego w Macedoniej wylane, do Konstantynopola przeniesione były”.

Kilka wolnych dni spędzonych w Wenecji synowie hetmana Jabłonowskiego poświęcili na zwiedzanie kolejnych atrakcji miasta: Pałacu Dożów (Palazzo Ducale), mennicy oraz licznych weneckich świątyń. Bracia Jabłonowscy w czasie swego pobytu odwiedzili m.in. Santa Maria delle Salute, niedawno ukończoną barokową świątynię zbudowaną jako wotum dziękczynne po zakończeniu epidemii dżumy. Bracia Jabłonowscy odwiedzali jeszcze liczne inne świątynie położone nad wenecką laguną, kościoły należące do zakonów jezuitów, dominikanów, teatynów, benedyktynek oraz karmelitów bosych. Zwrócili również uwagę na słynne weneckie szkło, którego warsztaty znajdowały się na Murano, małej wysepce na lagunie nieopodal Wenecji. Synowie hetmana musieli mile wspominać zwiedzanie Wenecji; wiele lat później wojewoda ruski Jan Stanisław Jabłonowski w pisanej dla swego siostrzeńca, starosty buskiego Józefa Aleksandra Jabłonowskiego, instrukcji zalecał mu powrót do Rzeczypospolitej przez Wenecję powtarzając w ten sposób itinerarium swojej młodzieńczej peregrynacji.