Władca polski jako spadkobierca i kontynuator rzymskich cnót obywatelskich

Lektury autorów starożytnych, a szczególnie rzymskich, jak to wielokrotnie podkreślał w swojej instrukcji edukacyjnej ojciec króla Jana – Jakub Sobieski, miały przede wszystkim służyć celom wychowawczym. Rzymskie wzory i wartości obywatelskie, do których tak chętnie nawiązywali Polacy szczególnie w XVI i XVII przekazywano głównie przez lekturę oraz szacunek dla tradycji i pamiątek po przodkach. Zgodnie z przekazem rodzinnym Sobieskich bracia Jan i Marek uczyli się składać najpierw litery a potem łacińskie słowa na cytacie z Pieśni Horacego - „Dulce et decorum est pro patria mori” (słodko i zaszczytnie jest umierać za ojczyznę) - ulubionym powiedzeniu pradziada (Stanisława Żółkiewskiego).

Jan III Sobieski w rydwanie, płaskorzeźba z elewacji pałacu w Wilanowie, koniec XVII w.; fot. A. Indyk

Wśród rzymskich cnót poświęcenie dla ojczyzny stało najwyżej. W traktacie Cycerona O obowiązkach czytamy: „Żaden ze związków nie jest ważniejszy, żaden droższy od tego, który łączy każdego z nas z rzecząpospolitą. Drodzy są nam rodzice, drodzy krewni, lecz wszystko, co jest komukolwiek drogie,  zawiera się w jednej ojczyźnie, i któż prawy wahałby się ponieść śmierć dla niej, gdyby miał przez to okazać jej pomoc?” Prawie sto lat wcześniej od Cycerona rzymski poeta Lucyliusz tłumaczy w jednej ze swych Satyr pojecie cnoty (virtus): „virtus dla człowieka oznacza wiedzę o tym, jaka jest wartość każdej rzeczy; virtus to świadomość tego, co słuszne, korzystne, uczciwe, dobre, a co złe, niekorzystne, haniebne, nieuczciwe. Virtus to znać miarę i cel w dążeniu do zaszczytów o tyle, o ile są tego warte. Virtus to być wrogiem i przeciwnikiem złych ludzi i złych obyczajów, a obrońcą ludzi dobrych i dobrych obyczajów; im dobrze życzyć, z nimi żyć w przyjaźni. Oprócz tego za rzecz najwyższą uważać dobro ojczyzny, następnie dobro rodziców, wreszcie na trzecim, jako ostatnie – nasze własne”.

Wśród przykładów szlachetnego i uczciwego postępowania znajdujemy i ten, który przekazany został przez historyka Liwiusza. Marek Atiliusz Regulus, wódz w pierwszej wojnie punickiej, został wzięty przez Kartagińczykow do niewoli. Wysłany przez nich do Rzymu, aby pertraktować w sprawie zawarcia pokoju i wymiany jeńców, nie tylko nie wypełnił zadania powierzonego przez wrogów, ale przekonywał współobywateli, żeby pod żadnym pozorem nie pertraktowali z Kartaginą. Nie wypełnił więc misji zleconej przez wroga. Ale ponieważ był z nim związany przysięgą wrócił, jak to przysiągł, do Kartaginy mimo grożącej mu, za niewykonanie zadania, kary śmierci. Regulusa stawiano w Rzymie za przykład dochowania wierności - fides - przeciw wiarołomstwu - perfidia - wrogów. Jakie znaczenie miała wiara i zaufanie w kodeksie obywatelskim Rzymian pokazuje również historia opowiedziana przez Marka Tulliusza Cycerona w traktacie De officiis (O obowiązkach): „Gdy augurowie mieli przystąpić do odprawiania na Kapitolu wróżb z lotu ptaków, polecili Tyberiuszowi Klaudiuszowi Cenatumalowi, by rozebrał znajdujący się na wzgórzu Celijskim swój dom, który był tak wysoki, że przeszkadzał przypatrywaniu się lecącym ptakom. Klaudiusz ogłosił sprzedaż tego odosobnionego budynku. Nabył go zaś Publiusz Kalpurniusz Lanariusz. Także i on otrzymał od augurów ten sam nakaz. Rozebrał tedy dom, lecz gdy dowiedział się, że Klaudiusz wystawił go na sprzedaż już po wydaniu przez augurów polecenia rozbiórki, pozwał go przed sąd polubowny na zasadzie, iż sprzedawca <>. Wyrok został wydany przez Marka Katona... Sędzia ów orzekł, że skoro Klaudiusz wiedział w czasie sprzedaży domu o tej niekorzystnej okoliczności i nie podał jej do wiadomości nabywcy, musi mu szkodę wynagrodzić. A więc uważał, że do wymogów dobrej wiary przynależy, by sprzedający wskazał nabywcy każdą znaną sobie wadę zbywanej rzeczy...”.

Przodkowie Sobieskiego często powoływali się na rzymskie przykłady, bo one pokazywały, jakie są ich korzenie. Tak jak Rzymianie nazywali je obyczajami przodków - mores maiorum - i jako cenny depozyt przekazywali synom i wnukom.