Żółkiewscy herbu Lubicz - zarys dziejów rodu

„Zamoyski chudy był szlachcic, więc i Żółkiewski, a to panami, i to możnymi z hetmaństwa zostali” – tak pisała Zofia Chodkiewiczowa w liście datowanym na 31 grudnia 1612 r. do męża Jana Karola, hetmana wielkiego litewskiego, stawiając mu za przykład tych, którzy potrafili przełożyć dzierżone buławy na korzyści materialne (H. Malewska, Listy staropolskie z epoki Wazów). Nie zawsze jednak Żółkiewskim tak znakomicie się powodziło.

Nagrobek Żółkiewskich ufundowany przez Zofię Daniłowiczową, ilustracja z "Tygodnika Ilustrowanego", 1863, nr 197; Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie

Choć przypisuje się im mazowieckie pochodzenie, za rodowe gniazdo Żółkiewskich uważana jest wieś Żółkiew na Ziemi chełmskiej. Oprócz niej mieli też inne majętności w tym rejonie, zajmowali lokalne urzędy tej ziemi oraz województwa bełskiego aż do wysoko usytuowanego w hierarchii i cenionego przez szlachtę stanowiska podkomorzego. Ich stopniowej karierze sprzyjały zasługi wojskowe. Nie inaczej było też w przypadku Stanisława Żółkiewskiego, ojca przyszłego hetmana: bronił kresów południowo-wschodnich przed Tatarami, za panowania Stefana Batorego wziął udział w wojnie z Gdańskiem, który nie chciał uznać nowego króla. W gronie najbliższych współpracowników kanclerza wielkiego i hetmana wielkiego koronnego Jana Zamoyskiego walczył pod Wielkimi Łukami w1580 r. podczas wojny z Moskwą (uczestniczyli w tej wyprawie także dwaj jego synowie Mikołaj i Stanisław). Zaczynał karierę jako właściciel czterech wsi, a pod koniec życia miał ich ponad 30. Jako protegowany kanclerza wielkiego wszedł do senatu, najpierw jako „drążkowy” kasztelan halicki, by już po roku awansować na ważne województwo ruskie. Można zatem stwierdzić, że już ojciec hetmana osiągnął status magnata, tworząc swemu potomstwu solidne fundamenty dla dalszego umacniania tego statusu.

Szansę tę wykorzystał przede wszystkim Stanisław (1547–1620), sekretarz królewski, ale przede wszystkim żołnierz. Jego zasługi bojowe dostrzeżono i doceniono w początkach panowania Zygmunta III nominacją na hetmana polnego. Dwa lata później wszedł do senatu Rzeczypospolitej jako kasztelan lwowski, ale na następny urząd senatorski, wojewody kijowskiego (nagroda za pokonanie rok wcześniej pod Guzowem wojsk rokoszu sandomierskiego), czekał aż 18 lat. Zygmunt III, który miał zwyczaj wieloletniego przewlekania obsady wakansów, nie rozpieszczał też Żółkiewskiego: awansował go na hetmana wielkiego koronnego dopiero 13 lat po śmierci poprzednika i protektora, czyli Jana Zamoyskiego! Niemal równocześnie Żółkiewski otrzymał pieczęć kanclerza wielkiego koronnego. Takie przeciąganie oczywistej nominacji hetmańskiej było tym dziwniejsze, że Żółkiewski wiele lat spędził w obozach i pochodach wojennych przeciw Tatarom, Turkom, Szwedom, Kozakom, Moskalom, że odniósł jedno z największych zwycięstw w dziejach polskiego oręża (Kłuszyn, 1610 r.), że zawarł układ z moskiewskimi bojarami przewidujący objęcie carskiego tronu przez królewicza Władysława.

Gwoli sprawiedliwości trzeba przyznać, że w służbie Rzeczypospolitej Żółkiewski dorobił się dużego majątku. Jego dobra dziedziczne obejmowały około 200 wsi (głównie na Rusi Czerwonej i na wschodnim brzegu Dniepru, tzw. Zadnieprzu) zamieszkałych , jak się szacuje, przez około 20 tys. poddanych. W dobrach na Rusi istniały też dwa znaczniejsze ośrodki miejskie – Brody oraz nowo lokowana przez hetmana Żółkiew. Zwykle dzierżawił on też kilka dochodowych starostw. Choć sporo świadczył na cele publiczne i dobroczynne, dochody miał bardzo pokaźne. Nie stały się one jednak podstawą dla budowy potęgi rodu w przyszłości. Hetman zginął w październiku 1620 r. na granicach Rzeczypospolitej w walce z Turkami. Jego jedyny syn Jan, ranny pod Cecorą, choć wykupiony z tatarskiej niewoli, niewiele przeżył ojca. Wspomniany wyżej Mikołaj Żółkiewski pozostawał w cieniu brata hetmana, zajmując stanowisko podkomorzego lwowskiego, natomiast jego syn Łukasz (zm. w 1636 r.) został wojewodą bracławskim.

Grobowiec Żółkiewskich w Żółkwi (zbiory ikonograficzne Muzeum Pałacu w Wilanowie).

I tak jeszcze w pierwszej połowie XVII w. wygaśli Żółkiewscy herbu Lubicz. Legenda, która powstała wokół symbolicznej śmierci najwybitniejszego z nich – hetmana Stanisława – wpłynęła w niemałym stopniu na losy i wychowanie jego prawnuka Jana Sobieskiego.