Propaganda podczas kampanii sejmowych za rządów Jana III Sobieskiego

Podczas kampanii sejmowych za rządów Jana III Sobieskiego powstawało wiele pism o charakterze propagandowym, które miały przekonać opinię szlachecką do programów politycznych dwóch głównych stronnictw – królewskiego i opozycyjnego. Część z nich była rozpowszechniana drogą oficjalną – urzędową, a część nieoficjalną. Dwór miał o wiele większe możliwości wykorzystywania urzędowego obiegu pism, rozsyłanych w setkach egzemplarzy po całym kraju. Malkontenci jednak wyrównywali siły, rozpowszechniając pisma nieoficjalne, które – jak pisali współcześni – zalewały Rzeczpospolitą. Najwięcej rękopiśmiennych paszkwili w formie anonimowych relacji, sfingowanych listów czy rozważań zatroskanych patriotów powstawało tuż przed sejmikami i sejmami, aby na bieżąco wpływać na decyzje szlachty. Oprócz tego politycy z obu stronnictw osobiście agitowali wśród szlachty, wygłaszali płomienne mowy na forum sejmików i sejmów, a także pisali zaangażowane listy, memoriały i manifesty. Właściwie można powiedzieć, że od chwili rozpoczęcia kampanii sejmowej aż po jej kres prowadzili nieprzerwaną akcję propagandową, nie zaniedbując żadnej okazji do zdobycia nowych zwolenników.

Sejm polski z czasów Augusta II, miedzioryt angielski z końca XVII w., zamieszczony w dziele Bernarda O’Connora; Biblioteka Narodowa

Walka o ich poparcie rozpoczynała się jeszcze przed oficjalnym początkiem kampanii sejmowej, gdy kancelaria królewska wysyłała do senatorów listy zwane deliberatoriami z terminem obrad i proponowaną tematyką. Mogłoby się wydawać, że listy te miały jedynie charakter kurtuazyjny, gdyż odpowiedzi senatorów nie były wiążące, jednak dzięki nim monarcha mógł się zorientować w panujących nastrojach. Większość adresatów odpowiadała w sposób formalny, ale zdarzały się głosy krytyczne. Na przykład przed sejmem grodzieńskim z 1688 r. wojewoda sieradzki Jan Odrowąż Pieniążek ostro skrytykował króla za bezprawny wyjazd kanclerza Wielopolskiego do Francji i ujawnił potajemne kontakty Marysieńki z Ludwikiem XIV. Był to więc sygnał dla dworu, że trzeba się przygotować przed sejmem na ataki opozycji dotyczące polityki dynastycznej Sobieskich.

Następnie kancelaria wysyłała ponad trzysta uniwersałów królewskich do wszystkich ziem i województw Rzeczypospolitej, informując o miejscu, terminie oraz powodach zwołania sejmików i sejmu. Już na tym etapie, mimo ograniczających kancelaryjnych formuł, król mógł kierować uwagę szlachty na sprawy dla niego ważne, inne – na przykład kłopotliwe – pomijając milczeniem. Tak było w 1684 r., gdy po nieudanej kampanii na Węgrzech Sobieski skupił się na odniesionych sukcesach militarnych (czyli na bitwie pod Wiedniem), nie podejmując żadnych drażliwych kwestii, gdyż zależało mu na szybkim uchwaleniu podatków na wojnę.    

Jednocześnie kancelaria wysłała setki listów przedsejmowych na konkretne nazwiska przedstawicieli miejscowych elit, którzy mogli wpłynąć na wybór swojego marszałka i oddanych posłów na sejm, a także na uchwalenie laudów i instrukcji zgodnych z celami politycznymi dworu. Spodziewano się, że osobisty list od monarchy pochlebi szlacheckiemu adresatowi, przekonując go do królewskiego programu politycznego. W tym samym celu Jan III delegował na obrady popularnych dygnitarzy lub senatorów o głośnych nazwiskach mocno osadzonych w lokalnych układach. Podobną działalność agitacyjną w terenie prowadzili malkontenci, którzy doceniali rolę żywego słowa i bezpośredniego kontaktu w propagandzie, odpowiednio przygotowując grunt przed sejmikami.   

Jednym z istotniejszych punktów obrad sejmików było odczytanie instrukcji przez królewskiego posła – wybieranego najczęściej z grona sekretarzy lub dworzan silnie związanych z danym okręgiem wyborczym. Instrukcje stanowiły rozwinięcie uniwersału, co potwierdza przykład kampanii sejmowej z 1684 r. Dwór   kontynuował wówczas propagandę wojennego sukcesu, konsekwentnie przekonując szlachtę do uchwalenia podatków na nową kampanię militarną przeciw Turkom. Tym razem jednak nie poprzestał na wychwalaniu   zwycięstw polskiego oręża i „Pioruna Wschodu”, lecz odwołał się do najwyższych autorytetów – Boga i Kościoła, oświadczając, że pokonanie Turków jest ważne nie tylko dla Rzeczypospolitej, ale także dla całego chrześcijaństwa. Jednocześnie Jan III obiecał szlachcie spełnienie obietnicy zapisanej w pacta conventa, czyli odzyskania twierdzy w Kamieńcu Podolskim.   

Po odczytaniu królewskiej legacji przychodził czas na listy magnatów – zarówno prokrólewskich, jak i opozycyjnych. Politycy wysyłali je w dużych ilościach, wzorując się na królewskiej legacji. Oprócz tego dygnitarze, którzy nie mogli przyjechać na sejmiki osobiście, przysyłali swoje mowy do odczytania. Każdy liczący się polityk usiłował wpływać na opinię szlachty, sięgając do argumentów natury politycznej, finansowej czy historycznej. Fragmenty wypowiedzi, które spotkały się z dobrym przyjęciem, wykorzystywano potem przy redagowaniu instrukcji sejmikowych, co świadczyło o sile perswazji ich autorów. Zanim jednak do tego doszło, zebrani wygłaszali mowy, wywołując dyskusje na forum sejmiku. Niestety, za rządów Jana III często przebiegały one w burzliwej atmosferze (dochodziło nawet do rękoczynów) i kończyły się zerwaniem obrad. W 1688 r. opozycja celowo zerwała ponad 20 sejmików, aby król nie zrealizował zamiaru skonfiskowania dóbr Ludwiki Karoliny Radziwiłłówny.   

Po kampanii sejmikowej król miał już w miarę pełny obraz sytuacji politycznej – znał układ sił, miał wysondowaną opinię szlachecką i domyślał się zapalnych tematów, które poruszy opozycja. Posłowie królewscy wracający z sejmików relacjonowali mu szczegóły obrad, szlachta wysyłała listy z województw i powiatów, a także protestacje i manifesty konfederacji. Malkontenci natomiast rozpowszechniali pisma polityczne, eskalujące polityczne napięcie.

Następnie w atmosferze niepokoju i poruszenia kampania propagandowa przenosiła się na forum sejmu. Przebieg obrad odtwarzają diariusze sejmowe, relacje oraz listy z informacjami na temat zakulisowych działań polityków. Najważniejsza z propagandowego punktu widzenia była propozycja od tronu, przedstawiana przez królewskiego kanclerza. Kontynuowano w niej wątki z uniwersału i legacji na sejmiki, rozwijając argumentację. W przywoływanej już kampanii 1684/1685 r. powracano do militarnych sukcesów Jana III oraz do kwestii podatków na wojnę. Kanclerz Ogiński miał jednak więcej czasu, aby sugestywnie opisać zdobycie Wiednia i przytoczyć pochlebne opinie monarchów europejskich. Uspokoił też szlachtę, że Sobieski nadal będzie walczył w obozie cesarskim (wobec oskarżeń malkontentów o potajemne konszachty dworu z Francją). To wystarczyło, aby dwór odniósł propagandowy sukces. Jego konsekwencja polegająca na promowaniu prostego programu na każdym etapie urzędowego obiegu pism, czyli w uniwersale, legacji i propozycji od tronu, przyniosła efekt w postaci uchwalenia kontyngentu na 45 tys. żołnierzy. Inna rzecz, że szlachta dążyła do szybkiego zakończenia wojny z Półksiężycem, więc cele dworu zbiegły się ze społecznymi oczekiwaniami. Zdarzało się jednak, że w propozycjach od tronu znajdowały się punkty programu nieanonsowane wcześniej ani w uniwersałach, ani w legacji królewskiej lub zapowiadane bardzo ostrożnie. Dotyczyły one kwestii delikatnych, np. dynastycznych, które spotkałyby się ze szlacheckim protestem, odpowiednio wyolbrzymionym przez królewskich adwersarzy. Dlatego usiłowano ich zaskoczyć, utrudniając skuteczną reakcję. Najlepszym przykładem była kampania 1687/1688 r., gdy Sobieski planował intronizację Jakuba. Nie wspomniano o tym ani słowem w deliberatoriach do senatorów, ani w uniwersałach królewskich, ale w legacji na sejmiki pojawił się wątek zasług królewicza w obleganiu Kamieńca. Miał on znaleźć rozwinięcie w propozycji od tronu, ale sejm grodzieński został bezprecedensowo zerwany przed obiorem marszałka.   

Następnie senatorowie wygłaszali wota, a przywódcy szlacheccy mowy, które potem w rękopiśmiennej lub drukowanej (rzadziej) formie krążyły wśród szlachty. Oracje, które spotkały się z życzliwym przyjęciem, trafiały do szlacheckich sylw, dostarczając gotowych argumentów do dyskusji. Zresztą senatorowie często kierowali je nie tylko do obecnych posłów, lecz do szlacheckich mas. Były to mowy wyraźnie pisane pod publiczkę, służące zarówno wykreowaniu ich autora, jak i przedstawieniu poglądów stronnictwa. Choć nazwiska mówców były znane, niektórzy nie wahali się używać mocnych słów pod adresem monarchy. Swoje wystąpienia przedstawiali jako akt obrony szlacheckich wolności, a siebie jako gorących patriotów zaniepokojonych sytuacją kraju, co miało usprawiedliwić ich krytyczny ton.

Trzeba też dodać, że niektórzy senatorowie – zwłaszcza opozycyjni – unikali zabierania głosu w drażniących kwestiach, celowo spóźniając się na obrady. Jedni starali się zachować pozory lojalności wobec majestatu, inni czekali na rozwój sytuacji, nie chcąc przed czasem zdradzać się ze swoimi poglądami. Przed „intronizacyjnym” sejmem 1688 r. z przyjazdem ociągali się obaj Sapiehowie, prymas Radziejowski i biskup Załuski, a hetmani koronni Jabłonowski i Potocki nie przybyli w ogóle, tłumacząc się koniecznością obrony pogranicza.

Po obradach sejmowych, niezależnie od ich wyniku, odbywały się jeszcze rady senatu (tzw. senatus consulta), na których król i senatorzy podsumowywali obrady. Była to kolejna okazja do kształtowania opinii szlacheckiej. Odpisy tych wystąpień krążyły potem wśród szlachty i stawały się wzornikami wypowiedzi. Warto przywołać szczególnie dramatyczne wystąpienie Jana III z 1695 r., w którym monarcha, w odpowiedzi na zaciekłe ataki malkontentów, złożył uroczystą deklarację przed szlacheckim narodem, że kieruje się w działaniu wyłącznie uczciwością i dobrem ojczyzny. Jego mowa wywarła silne wrażenie na szlachcie i zachowała się w licznych odpisach.

Po burzliwych sejmach, szczególnie tych zerwanych, nadal toczyła się dyskusja polityczna w pismach politycznych. Inicjowała ją raczej opozycja, chcąc wpłynąć na uchwały sejmików relacyjnych. W 1688 r., po niedoszłym sejmie intronizacyjnym, malkontenci poruszyli publicystyczną lawinę, oskarżając dwór o złamanie prawa i o próby wprowadzenie elekcji vivente rege. Sobieski unikał włączania się w nieoficjalną polemikę, nie chcąc się zniżać do poziomu niegodnego monarchy Rzeczypospolitej, ale czasem – powodowany emocjami – odpowiadał na szczególnie niesprawiedliwe zarzuty przeciwników.
W ten sposób płynnie zbliżano się do końca długiej kampanii sejmowej, którą wieńczyły sejmiki   relacyjne, anonsowane królewskimi uniwersałami. Politycy królewscy i opozycyjni nie spoczywali na laurach, gdyż posłowie na sejmie brali niektóre sprawy do braci, zostawiając im podjęcie ostatecznej decyzji. Często się zdarzało, że Sobieski potępiał w uniwersałach działania opozycji, obciążając ją winą za zerwanie sejmu. Tłumaczył się z niezrealizowanych planów i prosił szlachtę o wsparcie. Malkontenci też nie pozostawali bezczynni, rozsyłając listy lub memoriały na sejmiki, zachęcając szlachtę do zajęcia konkretnego stanowiska w uchwałach. Walka propagandowa trwała więc do ostatniej chwili kampanii sejmowej, aby ożyć z wielką siłą z początkiem kolejnej.

Logo POIiŚ