Czy sen może wywołać chorobę?

W dzisiejszych poradnikach zdrowego życia wielokrotnie pojawia się zdanie, że sen jest najlepszym lekarstwem na liczne dolegliwości, która nas męczą. Także w czasach nowożytnych medycy wyrażali podobną opinię, wskazując wszelako pewne wyjątki.

Fragment ryciny z książki Stefana Falimirza: O ziolach y o moczy gich[...], Kraków 24 XII 1534, Biblioteka Narodowa

Bardzo często nowożytni lekarze zalecali, aby w trakcie epidemii zadżumieni wystrzegali się nadmiernego spania, gdyż mogło ono przyczyniać się do zaostrzenie choroby. Jeden z rozdziałów wydanego pod koniec XVIII w. poradnika przeciwmorowego autorstwa Abrahama Emmanuela Wolffa, wojsk Najjaśniejszego Króla Jegomości i Rzeczypospolitej Polskiej sztabs-medyka, poświęcono „Spaniu i niespaniu”.

Wolff polecał, żebyśmy [w trakcie zarazy] przed północą spać chodzili, bo doświadczenie uczy, że sen po północy niespokojny i niezdrowy. Kiedy bowiem zbyt długo czujemy [czyli jesteśmy aktywni], zbyt wiele nam sił ubywa, skąd niejaki gatunek suchot się rodzi, z których[...] wzburzenia we Krwi powstają. Wzburzenia krwi miały wywoływać gorączkę febriliczną, a ta z kolei sen niespokojnym czynić. Stąd też w trakcie zarazy trzeba było zachowywać wielką skrupulatność w przestrzeganiu rygorystycznych reguł zachowania, określanych przez dietetykę, rozumianą wówczas jako naukę o całokształcie zasad życiowych. Dietetyka zawierała między innymi kategorię: sen i czuwanie (somnus et vigiliae), w której prezentowano reguły, w jaki sposób właściwie zarządzać czasem aktywności fizycznej i spania oraz... jak spać w sposób należyty.

I tak doktor Wolff nakazywał, aby kontrolować czas pójścia do łóżka, gdyż położenie się spać zbyt późno, czyli po północy, mogło – jak już wspomniano – sprawić nadprzyrodzone Krwi poruszenie. Lekarz analizował także, jak długo należy spać, by zachować siły życiowe, w wyniku snu ani nie obciążając, ani nie osłabiając organizmu chorych. Człowiek rzeźwy siedem, flegmatyczny zaś osiem tylko godzin spać powinien – radził lekarz.

Twierdzenie to opierało się na ustaleniach padewskiego jatrofizyka Sanctorio Sanctoriusa, który na podstawie wyników swoich wieloletnich doświadczeń nad tzw. niewidzialną respiracją ciała uznał, że przez pierwszych pięć godzin snu ciało człowieka niejako przygotowuje się do transpiracji, czyli wydalenia przez pory w skórze zbędnych cząsteczek. Transpiracja, czyli oczyszczanie, miała trwać przez kolejne dwie, trzy godziny, a następnie zanikać. Stąd też po ośmiu, siedmiu godzinach snu człowiek budził się obrotniejszy i lekciejszy, natomiast w przypadku dłuższego snu – ociężały. Zamiast sił nowych czuje takowy człowiek słabość, która go coraz ospalszym czyni.

Co interesujące, nie tylko akt spania, ale także to, co śnił śpiący, mogło przyczyniać się do zachorowania na dżumę bądź jej zaostrzenia. Według lekarzy nowożytnych jednym z czynników potęgującymi prawdopodobieństwo zachwycenia zarazy były bowiem strach i wyobraźnia. W XVIII-wiecznym Leksykonie Zedlera strach zdefiniowano nie tylko jako wewnętrzną i zewnętrzną bojaźń, która porusza serce i sprawia, ze bije ono jak szalone, lecz także jako coś, co wstrząsa całym organizmem, a zatem prowadzi do zaburzenia równowagi płynów ustrojowych, czyli humorów. Natomiast mianem wyobraźni określano wszystko to, co ma wielką siłę w wywoływani strachu u bydła i ludzi. Co ważne, za odmianę tworów wyobraźni uważano marzenia senna. Jest to uwaga o tyle istotna, o ile w profilaktyce przeciwdżumowej i leczeniu osób zainfekowanych nowożytni medycy przykładali do kwestii snów wielką wagę. Nie raz dało się bowiem słyszeć opowieści o osobach, które szły spać całkiem zdrowe, śniły koszmary związane z morem, a następnie budziły się bardzo chore i niebawem umierały. Lekarze polecali zatem, aby przed zaśnięciem, myśleć o czymś radosnym i o Bogu, odwracając w ten sposób myśli od rzeczy smutnych i budzących grozę. Dzięki temu śniący miał zyskać kontrolę nad treścią marzenia sennego.

Gdybyśmy poszukali współczesnego odpowiednika dla tej nowożytnej teorii medycznej, moglibyśmy z przymrużeniem oka uznać, że jest ona podobna do teorii świadomego snu, czyli lucid dreaming. Teorii snu, w którym śniący zdaje sobie sprawę, że śni, i dlatego może swój sen tworzyć oraz kontrolować.