Dawna loteria

W 1769 roku w Polsce wprowadzona została loteria liczbowa (zwana genueńską), a w początkach XIX stulecia loteria klasyczna. Organizowano loterie publiczne, bawiono się też w nie podczas domowych wieczorów. Stworzony przez felietonistę Gerarda Maurycego Witowskiego warszawski Pustelnik z Krakowskiego Przedmieścia opisuje loterię na rzecz ubogich, organizowaną przez damy z Towarzystwa Dobroczynności.

Komplet śniadaniowy z porcelany saskiej, ilustracja z Dictionnaire de l'ameublement et de la décoration depuis le XIIIe siècle jusqu'à nos jours Henry Havard, Paris, 1887-1890.

Zebrano tysiąc fantów, w losowaniu natomiast wzięło udział dwa tysiące losów po sześć złotych każdy. Ciągnięcie losów odbywało się w salach balowych w teatrze (Witowski nie wspomina, w którym, ale można sądzić że chodzi o Teatr Narodowy przy placu Krasińskich). Każdym stolikiem z fantami opiekowała się inna dama, zajmując się bardzo troskliwie jego efektowną dekoracją, właściwą ekspozycją przedmiotów, oraz odpowiednim zaprezentowaniem samej siebie. „Na dziesięciu stolikach w linii przez dwie sale, na wzniesionej galerii ustawionych, rozporządzone zostały fanty w sposobie pełnym wdzięku i okazałości. Miłym był ten obraz dobroczynnego przepychu, gdzie złoto i kunszta zbytkowi dotąd służące, ubóstwu niosły ofiarę [...] Niektóre fanty miały wartość dziesięciu, a nawet niektóre dwudziestu i więcej dukatów”. Wśród fantów panowała ogromna różnorodność – można było wygrać eleganckie przedmioty codziennego użytku (np. sztućce, kosztowne naczynia), słodycze, książki, obrazy, bibeloty czy pamiątki po sławnych ludziach, jak np. cieszącą się ogromnym zainteresowaniem burkę księcia Józefa Poniatowskiego. Losowanie i odbieranie nagród dawało wiele okazji do śmiechu: „śmieszną rzeczą było widzieć np. prokuratora, który wygrywał pudło z kornetami; panienkę, która otrzymała dwa pistolety [...] wojskowego, który wygrał damskie nowe trzewiki; nareszcie sędzinę już nie młodą, która otrzymała kompas i szablę turecką”. Niektórzy zwracali swoje wygrane, aby można je było sprzedać na licytacji na rzecz ubogich.