Doktor Jona, medyk Sobieskiego

„Dwóch Żydów opanowało króla Jana. Jeden doktor Jona owładnął jego ciałem, drugi Becal, dochodami z komory celnej” – pisał wybitny XIX-wieczny historyk Aleksander Kraushar. I nie ma co doszukiwać się w tym zdaniu antysemickiej nuty, bo jego autor nie tylko był wybitnym polskim Żydem, ale i inicjatorem budowy warszawskiej synagogi Na Tłomackiem. O Becalu znajdziemy w Silva Rerum odrębny artykuł, ale kim był ów medyk? W źródłach występuje pod kilkoma nazwiskami. Jako Simcha Menachem, jako doktor Jonasz ze Lwowa, Jonas Dejona wreszcie Emanuel de Jona.

Melancholia, miedzioryt Albrechta Dürera, 1514; archiwum Domu Aukcyjnego „Nautilus” w Krakowie

Urodził się w poważanej lwowskiej rodzinie w rodzinnym mieście kończył podstawowe studia medyczne. Przy boku Sobieskich pojawił się już w latach 70., ale bywał raczej wzywany na konsultacje. Jego dom przy ulicy Żydowskiej, zwana kamienica doktorowska, „pięknością przewyższała wszystkie domy ghetta i dorównywała najpiękniejszym domom w mieście. Szerokie renesansowe podwoje, kute w kamieniu, prowadziły do sklepionej sieni; tutaj były wspaniałe konsole podsklepienne oraz śliczne rozety. Monumentalne kamienne schody wiodły do sklepionych komnat na pierwszem i drugiem piętrze; obie komnaty były o dwóch oknach. Trzecie piętro miało trzy okna i zdaje się powstało później. Charakterystyczny front domu zdobiły rzeźby umieszczone nad oknami, a prawdziwą ozdobą dziedzińca były kamienne konsole, podtrzymujące balkony” – czytamy w starym przewodniku.

W tym czasie obracał się głównie w kręgu swych współwyznawców. Przez wiele lat był seniorem kahału lwowskiego. Łagodził spory między drukarzami hebrajskimi, od dawna osiadłymi w Polsce, a emigrantami z Holandii, którzy ulokowali się w Żółkwi („w tym bowiem czasie zjechał z Amsterdamu do Żółkwi Ira Febus Lewita i założył tu drukarnię. Drukarze krakowscy i lubelscy postanowili zniszczyć nowego konkurenta i oto sąd sejmowy musiał się w to wdawać”). Był człowiekiem wykształconym i na jego orzeczenia powoływali się w swych responsach rabini. Bardzo pobożny i hojny, synagodze Nachmanowiczów podarował wielki ośmioramienny świecznik odlany w 1690 we Wrocławiu. Osiągnął zaszczytne stanowisko marszałka Sejmu Żydów Korony, naczelnego organu samorządu żydowskiego w Polsce. Dla ortodoksów jeszcze ważniejszy był tytuł Nasi szel Erec Israel [hebrajskie: Książę Kraju [Ziemi] Izraela); prowizor funduszy na Ziemię Świętą], zaszczytna funkcja przewodniczącego naczelnej komisji palestyńskiej. Zbierała ona fundusze na pomoc Żydom mieszkającym w Palestynie (zgromadzone na ziemiach polskich środki przekazywano do Lwowa, gdzie rezydował główny jałmużnik Ziemi Świętej, a posłańcy, przyłączając się do karawan kupieckich, zawozili pieniądze na Bliski Wschód. Dla Emanuela, trzymajmy się tego imienia, podróże na ziemie osmańskie stały się początkiem praktykowania medycyny. Legenda mówiła wprawdzie, że był lekarzem sułtańskim, ale mało to prawdopodobne. Raczej w ten sposób interpretowano funkcję lekarza dworu sułtańskiego, co oznaczało raczej leczenie koniuchów, kucharzy czy nosiwodów. Dostojnicy mieli własnych, zaprzysiężonych lekarzy, podobnie strzegący władcy janczarowie. Ale nie zmienia to faktu, że mógł zdobyć spore doświadczenie, zwłaszcza w leczeniu chorób zakaźnych.

Kiedy nabrał pewności, że to jest zawód dla niego, wyjechał do Włoch na dalsze studia. W 1688 uzyskał w Padwie dyplom doktora medycyny. Po powrocie do kraju na stałe znalazł się przy boku Jana III. Nawet przeniósł się ze Lwowa do Żółkwi. Francuski obserwator M. de la Bizardiere pisał: „Nąjpierwszem było staraniem Marii Kazimiry, żeby zachować zdrowie królewskie i przedłużyć życie, tyle dla nięj drogie. Bawił wtenczas w Polsce żyd niejaki imieniem Jonasz, który po­rzuciwszy handel i lichwę tyle miłe dla ludzi Mojżeszowego wy­znania, poświęcił się całkiem medycynie, i uchodził pomiędzy żydami, za zdolnego lekarza. Królowa umieściła przy mężu te­go człowieka, którego sława była już ustaloną. W krótkim czasie jeszcze więcej ta sława wzrosła, a sztuka lekarza nie­zawodnie mniej się do tego przyczyniała, jak mocna i zdolna or­ganizacja [organizm] króla”. Kiedy w 1693 król poważnie zachorował, najbliższe otoczenie monarchy, zwłaszcza królowa, użyło medyka, by nakłonił króla do rezygnacji z wyjazdu do Warszawy na sejm. Również następnym razem (w 1694), gdy król wybierał się w podróż ze Lwowa do Żółkwi, perswazja Emanuela sprawiła, że z niej zrezygnował. Angielski lekarz i podróżnik O’Connor pisał o swym spotkaniu z Jonasem: „Kiedy przybyłem do Warszawy, król zmusił mnie bowiem do konsultowania się w sprawie jej [Katarzyny z Sobieskich Radziwiłłowej] choroby […] Pierwszym lekarzem Jego Królewskiej Wysokości był doktor Jonas, Włoch i zdeklarowany żyd. […] Zbadałem księżną i stwierdziłem, że chorowała na gorączkę wywołaną wrzodem w wątrobie, co powodowało, że zwracała wszystko, co przyjęła. Uznałem jej przypadek za beznadziejny, mimo że jej lekarze nie zwrócili na to uwagi, sądząc, że była to zwykła gorączka, którą miało z łatwością wyleczyć stałe zażywanie chininy. […] Doktor Jonas, który mówił jako pierwszy, wyraził opinię, że nie ma żadnych obaw i księżna powinna jedynie stale brać chininę […] Lekarze zapewniali, że nie mam racji i przekonywali, że nie znam klimatu ani kondycji czy choroby księżniczki i obiecali, że jej stan poprawi się wkrótce […]. Mimo tych obietnic, każdego dnia czuła się coraz gorzej i zmarła w ciągu miesiąca w wieku 62 lat. Królowa zażądała, aby dokonano sekcji zwłok. Obecni byli trzej biskupi, ale nie przyszedł żaden lekarz oprócz mnie”.

Doktor de Jona nie opuszczał króla aż do jego śmierci. Jego przeciwnicy – medycy chrześcijańscy – oskarżyli go wręcz o otrucie pacjenta („Król miał do wód jechać dla poratowania zdrowia, ale zgubił go żyd Jonasz: zabił go zbyt wielką dozą merkurjuszu”). Medyka uwięziono, lecz z braku dowodów winy uwolniono. Pod koniec de Jona życia mieszkał we Lwowie. Do końca utrzymywał korespondencję z królową i królewiczem Jakubem. Gabriel Suchystaw zanotował inskrypcję na jego epitafium: „Tu spoczywa uczony, naczelnik i magnat w Izraelu, Książę i chwała wieku, lekarz zdolny wśród wielu, Którego ręka była otwarta dla biedaków i nędzarzy, Zawiadowca funduszów dobroczynnych i pan Ziemi Świętej Pan Simcha Menachem, Syn Johanesa Barucha z rodu Jonasza, Oby dusza jego miała udział w życiu wiecznem. Amen. Zmarł we środę 28 Ador 5462 [28 III 1702]”.