Droga do liberalizacji postnych nakazów

Post uważany przez chrześcijan za fundamentalny element praktyk religijnych, z czasem stał się bardziej nawykiem czy też mocno sankcjonowanym społecznie tabu, niż cnotą. Rozluźnienie obyczajów związane z praktykami postnymi, rozpoczęło okres głębokich weryfikacji oraz przewartościowań doktrynalnych, począwszy od końca XVII wieku.

Martwa natura ze srebrnym kubkiem, Simon Luttichuys, przed 1663, Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie; fot. Z. Reszka

Coraz częściej podnoszono głosy przeciwko obłudzie poszczących, wyśmiewając nadmierny i zbyt ścisły post przy zaniedbaniu innych chrześcijańskich powinności. Większy zysk czynimy diabłu 3 dni rozpustnie mięsopustując, aniżeli Bogu 40 dni nieochotnie a obłudnie poszcząc – grzmiał polski polemista Grzegorz z Żarnowca wyznając, iż chociaż post jest dobry i pożyteczny, to lepiej go jednak w takim wypadku w ogóle nie znać, a cały rok przeżyć skromnie i zgodnie z własnym sumieniem. Również biskup Ignacy Krasicki uważał, że zachowanie postu dlatego, iż jest ogłoszony, nie rozumiejąc jego celów, poskramiając jedną namiętność by pobłażać pozostałym, bez skrupułów możemy nazwać hipokryzją i zabobonem:

Nie zmyśli tego żadna zabobonność wściekła,
Bym ja w piątek na wole zajechał do piekła,
A waść miał na szczupaku dostać się do nieba.

Obok licznych kazań i polemik istniała także druga linia walki ze znienawidzonymi postami, a mianowicie formalna droga zmniejszenia nadmiernej liczby dni postnych. Coraz częściej odnotowywano liczne prośby kierowane do władz kościelnych w celu złagodzenia nakładanych ograniczeń. Rozpoczęto od redukcji świąt, zatwierdzonej poprzez breve Piusa VI z 1715 r. Posty obowiązujące w ich wigilie przeniesiono na środy i piątki Adwentu. Kilku biskupów wyjednało również u papieża ulgi wielkopostne dla diecezjan, by uprawomocnić zwyczaj używania masła zamiast trudnej do zdobycia oliwy. Nie dziwi fakt, jeśli zdamy sobie sprawę z tego, iż sami biskupi polscy, jak prymas Krzysztof Szembek, arcybiskup lwowski Mikołaj Wyżycki, biskup wileński Mikołaj Zienkiewicz, łucki – Franciszek Kobielski, przemyski – Wacław Sierakowski, posty jedni na oleju, drudzy na maśle zachowywali. Jeżeli któremu zdrowie chore kazało w dni postne używać mięsa, jedli go samotnie, nie dając innym (...) źle przystosowanego przykładu. Inni zaś, choć czerstwi i zdrowi, pospołu z zaproszoną kompanią, z katolików i dyssydentów złożoną, mięsem się nadziewali. Zwyczaj mięsnych stołów dawania w postne dni pierwszy wprowadził Kajetan Sołtyk, biskup krakowski.

Przykłady te pokazują wyraźnie, iż posty od końca XVII w. zyskały sobie złą sławę. Były one zwalczane nie tylko przez kręgi libertyńskie, lekarskie, ale również w otoczeniu sług Kościoła, gdzie nie było żadnego problemu z otrzymaniem dyspensy, a wręcz podzielano opinię, iż posty w taką nienawiść u niektórych poszły, że je jedni z Lutrem wymysłem papieskim zowią, drudzy z Kalwinem prostackim zabobonem.