Elekcja Jana Kazimierza

W 1648 roku rozpoczęło się powstanie Bohdana Chmielnickiego na Ukrainie, a królem obrano Jana Kazimierza Wazę. Obydwa wydarzenia były ze sobą ściśle powiązane.

Jan Kazimierz, malarz polski, 2. poł. XVII w., ze zbiorów Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie; fot. Z. Reszka

Król Władysław IV nie pozostawił legalnych potomków. Kandydatami, spośród których szlachta mogła wybrać następcę, byli bracia zmarłego – Jan Kazimierz oraz biskup wrocławski i płocki Karol Ferdynand. Pierwszy z nich mógł się poszczycić bogatą i barwną przeszłością, drugiego natomiast cechowała skromność i oszczędność. Obydwaj zaczęli montować stronnictwa, agitować oraz pisać listy zagranicę z prośbą o poparcie. Na czele zwolenników Karola Ferdynanda stał podkanclerzy koronny Andrzej Leszczyński. W sierpniu pojawił się nowy pretendent do korony, wylansowany przez hetmana polnego litewskiego Janusza Radziwiłła, książę siedmiogrodzki Jerzy I Rakoczy. Dopiero po tej zmianie sytuacji do stronnictwa Jana Kazimierza przystał kanclerz koronny Jerzy Ossoliński.

Wśród społeczeństwa Rzeczypospolitej zdania były podzielone. Niemalże całe duchowieństwo oraz szlachta, głównie mazowiecka, ciążyły ku kandydaturze Karola Ferdynanda. Różnowiercy dzięki grze politycznej Jerzego Ossolińskiego poparli Jana Kazimierza. Sejm elekcyjny zaczął obrady 6 października, w katastrofalnym dla kraju momencie – po przegranej bitwie pod Piławcami. Rzeczpospolita potrzebowała pomocy z zagranicy, a Francja popierała kandydaturę Jana Kazimierza. Dla obradujących stało się jasne, że tylko jego wybór może doprowadzić do zakończenia wojny z Kozakami. 17 listopada szlachta obrała go królem. Jednak powstanie na Ukrainie rozgorzało z nową siłą, a elekcja Jana Kazimierza wcale nie doprowadziła do stabilizacji.