Eneasz jako wzorzec osobowy dla Sarmatów

Szlachta I Rzeczypospolitej powoływała się na przykład starożytnego Rzymu zarówno wtedy, gdy mowa była stricte o ustroju państwa, jak i w życiu społecznym oraz obyczajowym. Odwoływano się również, choć nieco rzadziej, do wybitnych Greków, kiedy chciano pokazać szlachetność wybitnych postaci (wzorem był m.in. Tebańczyk Epaminondas) czy też wzmocnić swoją argumentację w dyskursie naukowym. Wywodzenie swych korzeni od starożytnych Sarmatów nie przeszkadzało szlachcie Rzeczypospolitej Obojga Narodów identyfikować się także z obyczajami Rzymian, z którymi ów lud prowadził wojny. Jednym z obszarów, na którym utrwalana była paralela Rzym-Rzeczpospolita, było wychowanie tak szkolne, jak i przekazywane w rodzinie szlacheckiej. Eneida Wergiliusza znalazła się w programie nauczania, czyli ratio studiorum, szkół świeckich oraz kościelnych. Jakkolwiek w kolegiach jezuickich mniejszą uwagę poświęcano praktycznemu przygotowaniu młodego szlachcica do czynnego udziału w życiu publicznym, to jednak w każdym typie szkolnictwa starano się kształtować postawy młodzieży w oparciu o powszechnie uznane wartości. Jednym z zalecanych wzorców osobowych był Eneasz, główny bohater Wergiliuszowego eposu. Dzieło to, oprócz znakomitych walorów literackich, dzięki którym można było wyrabiać u młodzieży styl łaciński, stanowiło jednocześnie doskonałe narzędzie w praktyce dydaktycznej. Asumpt ku temu dawała możliwość alegorycznego interpretowania losu przybyłego do Lacjum Trojańczyka oraz rozsiane na kartach utworu wypowiedzi urastające do rangi paremii.

Freski ze scenami z Eneidy na elewacji ogrodowej pałacu w Wilanowie. Fot. W. Holnicki.

W roku 1590 ukazało się w Krakowie pierwsze tłumaczenie Eneidy na język polski pióra Andrzeja Kochanowskiego. W panegirycznym wierszu skierowanym do kanclerza i hetmana koronnego Jana Zamoyskiego Kochanowski wskazywał na swojego mecenasa jako inicjatora stworzenia przekładu Eneidy. Autor tłumaczenia pisał o Eneaszu w streszczeniu pierwszej księgi: „mąż cnoty i dzielności osobnej”.

Tworząc swoje epos, Wergiliusz realizował założenia programu politycznego Oktawiana Augusta. Poprzez podkreślanie boskiego pochodzenia bohatera poeta uświetniał cały ród julijski, do którego zaliczał się pierwszy cesarz Rzymu. W księdze szóstej zawarł scenę spotkania Eneasza ze swoim ojcem, Anchizesem, w świecie podziemnym. Posłużyła mu ona m.in. do usankcjonowania rzymskiego panowania nad światem. Przede wszystkim jednak to główny bohater był nośnikiem tych cech, których krzewieniem w wyniszczonym wojnami domowymi społeczeństwie zajął się princeps.

Najważniejszym przymiotem głównego bohatera Eneidy była pietas – termin oznaczający obowiązkowość, bogobojność i miłość. Przybysz z Troi przedstawił się napotkanej Wenus: „Jestem Eneasz dotrzymujący etycznych zobowiązań” – sum pius Aeneas. Eneasz jako postać odznaczająca się poczuciem powinności wobec bogów, ojczyzny oraz najbliższych doskonale pasował do szlacheckiego ideału pobożności, służby dla Rzeczpospolitej oraz kultywowania tradycji rodzinnych. Co więcej, bohater Wergiliusza gotów był zrezygnować ze szczęścia osobistego, byleby wypełnić zrządzenia opatrzności. Kodeks moralny, według którego postępował Trojańczyk, obejmował ponadto takie cechy jak karność i posłuszeństwo bogom i przeznaczeniu, litość nad przeciwnikiem (chyba że naruszałaby ona więzy przyjaźni), męstwo oraz odpowiedzialność za powierzonych sobie ludzi, która nie pozwalała ulegać zniechęceniu wobec przeciwności. Wergiliusz przedstawił Eneasza jako męża opatrznościowego, a jego wędrówkę jako nieprzypadkową. Przekonanie o ustalonym, hierarchicznym porządku świata doczesnego i wpływie nań świata nadprzyrodzonego było szczególnie trwałe także w sarmackiej umysłowości. 

Eneasz stanowić mógł przykład zarówno dla młodzieży, jak i dla sprawujących władzę. Maciej Kazimierz Sarbiewski w swoim łacińskim traktacie O poezji doskonałej, czyli Wergiliusz i Homer określił trojańskiego bohatera słowami „najlepszy król i władca”. Ponadto był dla jezuity Eneasz również m.in. znakomitym prawodawcą, kapłanem, obywatelem i żołnierzem. Całą Eneidę postrzegał Sarbiewski jako „zwierciadło roztropności państwowej, politycznej, dotyczącej planowania oraz etycznej”.

Wergiliusz był doskonale znany pradziadkowi Jana Sobieskiego, Stanisławowi Żółkiewskiemu. Poległy w 1620 roku hetman posłużył się słowami, jakie Eneasz skierował w dwunastej księdze Eneidy do Askaniusza, zwracając się w testamencie do swojego syna: „Ucz się, chłopcze, ode mnie cnoty i prawdziwego trudu” – Disce puer ex me virtutem verumque laborem. Potomkowie bohatera spod Cecory, Marek i Jan Sobiescy, poznawali dzieła Wergilego w krakowskiej Szkole Nowodworskiej. O Stanisławie Żółkiewskim herbu Lubicz wyrażał się z największym uznaniem heraldyk Szymon Okolski. Oprócz herbarza napisał on również opisujący wypadki roku 1637 Diariusz transakcji wojennej między wojskiem koronnym i zaporoskim, w którym pobudkę wojskową interpretował jako Wergiliuszowe wezwanie do niepoddawania się nieszczęściom oraz jeszcze odważniejszego stawiania im czoła (Tu ne cede malis sed contra audentior ito). W okresie zaborów Polacy doszukiwali się w Troi podobieństwa do ich własnej Rzeczypospolitej. Wierzyli, że tak jak ojczyzna Eneasza znalazła po latach swoją kontynuację w Rzymie, tak i oni cieszyć się będą z odzyskanej wolności.     

Więcej informacji:

M. Wichowa, „Eneida” Wergiliusza źródłem pouczeń wychowawczych w staropolskich traktatach pedagogicznych, [w:] J. Starnawski, M. Wichowa, A. Obrębski, Antyk w Polsce. Cz. 1, Łódź 1992.