Exoriare aliquis nostris ex ossibus ultor – Powstanie kiedyś z kości naszych mściciel (Eneida, IV 625)

Słowa te zaczerpnięto z czwartej księgi Eneidy Wergiliusza. Wypowiedziała je królowa Kartaginy, Dydona. Jedna z wersji legendy o niej mówi, że Dydona żyła w czasach wojny trojańskiej. Uciekinier z Ilionu, trojański królewicz, Eneasz, syn Wenus i śmiertelnika Anchizesa, najdzielniejszy po Hektorze obrońca oblężonego przez Achajów miasta, przybywa do afrykańskiej Libii. Dydona przyjmuje go z wielką serdecznością i gościnnością. Ogarnięta wielką miłością próbuje przekonać Eneasza, by pozostał w Kartaginie. Jednak wysłany przez Jowisza Merkury przypomina mu, że jego przeznaczeniem jest założyć nową Troję. Eneasz porzuca Dydonę. Odpływa o świcie. Po jego odjeździe królowa ze wszystkiego, co pozostawił po sobie, każe ułożyć stos: są tam jego broń, szaty, wizerunek. Przed śmiercią mówi:

„Teofila Sobieska (Matka króla Jana III) z dwoma synami Markiem i Janem, modląca się przy nagrobku hetmana Żółkiewskiego, dziada swego, w kościele w Żółkwi (rysunek wzięty ze spółczesnego obrazu będącego własnością p. Władysława Jasienieckiego w Złotopolu ”, rytownik i autor wzoru nieznani, ok. 1862; pocztówka ze zbiorów Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie

Powstanie kiedyś z kości naszych mściciel,
by ogniem i mieczem dręczyć dardańskich kolonów,
teraz, w przyszłości: kiedykolwiek starczy sił!
Brzegi niech będą brzegom, fale falom przeciwne,
Broń – broni, błagam: niech walczą sami i walczą ich wnuki.

Wypowiedziawszy te słowa, wstępuje na stos i przebija się mieczem Eneasza.

 Przekleństwo to – zgodnie z legendą – miało zaważyć na stosunkach Rzymian i Kartagińczyków. Trzy wojny punickie (toczące się w latach: 264–241, 218–201; 149–146 p.n.e.), każda zwycięska dla Rzymian, położyły kres świetności miasta Dydony.

Słowa Exoriare aliquis nostris ex ossibus ultor umieszczono na płycie nagrobnej kanclerza i hetmana wielkiego koronnego Stanisława Żółkiewskiego, pochowanego w kolegiacie w Żółkwi. Żółkiewski zginął w czasie odwrotu spod Cecory w 1620 r., niedaleko Mohylewa Podolskiego. Jego wolą było, by w miejscu śmierci, jeśli umrze w Rzeczypospolitej, usypać kopiec, by jego widok zachęcał potomnych do rozszerzania granic Polski. Syn hetmana Jan w kilka miesięcy po pogrzebie wypełnił wolę ojca. Stary hetman z odciętą przez Tatarów głową – zgodnie z testamentem – został pochowany w Żółkwi, w krypcie kolegiaty pod wezwaniem Najświętszej Marii Panny oraz śś. Wawrzyńca Męczennika i Stanisława. O samym zresztą Żółkiewskim pisano, że w nim jednym mieściły się wszystkie zalety, jakie starożytnym Sarmatom przypisywał Wergiliusz.

Król Jan III chętnie i często odwiedzał Żółkiew. Legenda mówi, że modlił się przy nagrobku Stanisława Żółkiewskiego, a wyruszając pod Wiedeń, zabrał z Jasnej Góry jego szablę, by pomścić śmierć hetmana pod Cecorą.