Fałszywy ambasador

Epoka nowożytna to czas, kiedy rodziła się nowoczesna dyplomacja. Nie bez oporów ustalano wówczas zasady protokołu dyplomatycznego i funkcjonowania placówek dyplomatycznych oraz samych dyplomatów. Ci zaś, reprezentując dany kraj nie musieli być jego obywatelami. Szczególną rolę w tym procederze spełniali Włosi, którzy w poszukiwaniu zarobku i kariery chętnie przyjmowali służbę u obcych władców.

Portret Władysława IV, XVII w., z kolekcji Muzeum Palacu Króla Jana III w Wilanowie; fot. B. Seredyńska

Brak środków kontroli i szybkiej łączności był szansą dla różnorakich awanturników, którzy potrafili wykorzystać znajomość świata i obyczajów do tego, by podszywać się pod dyplomatów. Cel był zazwyczaj jeden – chęć zdobycia pieniędzy.

Jednym z takich oszustów był Włoch przedstawiający się jako Antonio della Valle. Jesienią 1635 roku, podając się za wysłannika króla Polski, przybył do Londynu. Rozgłaszał informację, że został przysłany przez Władysława IV, by przygotować grunt pod wielką legację, która miała niedługo przybyć do Karola I, aby starać się o rękę królewskiej siostrzenicy Elżbiety oraz doprowadzić do ślubu Anny Katarzyny Konstancji Wazówny z bratem Elżbiety księciem Karolem Ludwikiem.

Opowieści domniemanego dyplomaty brzmiały wiarygodnie, ponieważ od pewnego czasu krążyły plotki o matrymonialnych planach polskiego władcy. Co więcej działalność della Valli uwiarygodnił inny Włoch, ambasador Wenecji Anzolo Correro, który udzielił mu pomocy. W takiej sytuacji, uzyskanie audiencji u samego Karola I nie było zbyt trudne. Władca Anglii z zainteresowaniem słuchał propozycji Włocha i dał mu w użytkowanie jeden z domów przeznaczonych dla posłów ekstraordynaryjnych.

Czas jednak nie był sprzymierzeńcem oszusta. Dworscy urzędnicy zaczęli go podejrzewać, zwłaszcza, że ten odmówił przedstawienia listów uwierzytelniających od króla Polski. Zagrożony zdemaskowaniem, della Vale nagle zniknął. Wybuchł skandal, którego ofiarą padł przede wszystkim udzielający pomocy szalbierzowi ambasador Wenecji. Łatwowierny Correro przedsięwziął śledztwo, które wykazało, że della Vale to nie dyplomata, a zwykły oszust, kleryk - fantasta i mitoman o nazwisku Antonio Fulgentio.

Ku zaskoczeniu wszystkich oszust jak zniknął na kilka dni, tak nagle powtórnie się pojawił. Przekonywał o prawdziwości swej misji i przysięgał, że jest sekretarzem na dworze polskiego władcy. Nie dano się jednak nabrać na te kłamstwa i fałszywy dyplomata trafił pod klucz, a papiery znalezione w jego rzeczach, świadczyły aż zanadto o licznych oszustwach i finansowych matactwach. Co więcej, zaczęto podejrzewać, że nie jest zwykłym oszustem, a agentem króla Hiszpanii, który miał za zadanie storpedowanie małżeńskich planów Władysława IV.

Więzienie nie było jednak przeszkodą dla takiego awanturnika jak della Vale. W przebraniu węglarza zbiegł z niewoli. Kiedy dotarł do portu Yarmouth, został schwytany po raz kolejny. Tu urywa się ślad po awanturniku. Znane są jednak dalsze losy innych bohaterów opowieści. Władysław IV nie poślubił Elżbiety, a Anna Katarzyna nie wyszła za księcia Karola Ludwika. Skompromitowany ambasador Correro został zaś odwołany do Wenecji.