Fantazja XVIII-wiecznych ogrodników

Domorośli ogrodnicy zajmując się swymi przydomowymi grządkami wykorzystywali wiedzę zdobytą od swoich przodków lub sięgali do wydawanych drukiem poradników. Obserwując przyrodę poznawali specyfikę kolejnych pór roku, a planując prace w ogrodzie korzystali z kalendarza księżycowego. Znajomość praw natury, jej kaprysów i nieprzewidywalności nie przeszkodziła w tworzeniu teorii, które w praktyce miały te prawa omijać.

Strona z dzieła Jakuba Haura „Oekonomika ziemianska...”, 1675; Strona z dzieła Jakuba Haura „Oekonomika ziemianska...”, 1675; Muzeum Pałacu Króla Jana III w WIlanowie

Autorzy poradników przeznaczonych dla gospodarzy zdradzają sekrety pomagające oszukać naturę. Ludzka ingerencja miała wpływać na zwiększenie plonów, sprawiać by rośliny wydały owoce większe, o lepszym smaku, czy też różnych kolorach. Sposoby na to były przeróżne. Porady tego typu znaleźć możemy chociażby w dziele z 1769 roku pt. Obserwacje ekonomiczne czyli reguły gospodarskie w biegu każdego roku zachowane, z przydaniem pożytecznych wiadomości tak dla wygody gospodarzów, jako i dla ludzi różnej kondycyji  z poważnych autorów zebrane i do druku podane.

Sposoby na wzmocnienie czy też zmodyfikowanie smaku polegały na prostej zasadzie magii podobieństwa i styczności. Reguły: podobne czyni podobnym i fizycznego kontaktu, znalazły zastosowanie w ogrodnictwie. Pewne cechy przyszłej rośliny, owocu miały zostać zapewnione poprzez zabiegi magiczne dokonywane we wczesnej fazie uprawy. Widać to wyraźnie w poniższych przykładach:

żeby były słodkie [melony], tedy trochę ich nasienie rozczepić, i przez dwa dni w cukrowej wodzie moczyć, lub w różanej wódce, dobrze cukrem osłodzonej, potym je w cieniu wysuszywszy flancować.

Słodki i delikatny smak chrzanu można było uzyskać postępując w sposób następujący:

kto chciałby mieć chrzan słodki, niech moczy nasienia jego w słodkim i przewarzonym winie, lub w wodzie cukrowej dni cztery, żeby nie był mocny, niechaj kilka razy potrząśnie ziemię solą, na której go posieje.

Metoda dzięki której owoce miały stać się bardziej wonne opisana jest analogicznie:

Aby woniejący wydawały owoc nasmaruj zarżnięcie latorośli balsamem lub w pniaczek wlej cukru, szafranu, cynamonu i różnych perfumów, w wodzie je rozprawiwszy.

Ciekawa, choć nieco dla dzisiejszego czytelnika odrażająca, może wydać się metoda sprawiająca, by gruszki lub jabłka miały wewnątrz czerwony kolor:

Dostać krwi z karku karpia i nią zarznięte latorośle nasmarować, albo w niej latorośl dobrze umoczyć, dopiero w godzinę ją zaszczepić, czerwony będzie owoc.

Ta ogrodowa magia i sposoby poprawiające matkę naturę pokazują nam z jednej stronę fantazję XVIII-wiecznych ogrodników, a z drugiej określają gust ówczesnych ludzi. Ciężka praca, wiedza i pomysłowość miały zaowocować, wydać plony w iście staropolskim stylu i zapewnić konsumentowi całą gamę niezapomnianych doznań. Ingerencja ogrodników nie polegała tylko na zmianie smaków i barw. Wśród sekretów ogrodniczych były i inne, równie zaskakujące, ale to już temat na inną opowieść...