Feliks Kazimierz Potocki (zm. 1702) – hetman niezależny

Pochodzenie z hetmańskiego rodu, wyznaczało niejako karierę Feliksa Potockiego. Podczas „potopu" walczył przeciwko Szwedom, a następnie z wojskami Rakoczego i Rosjanami. Wyróżnił się pod Lubarem i Cudnowem. Stojąc na czele chorągwi, trzykrotnie odrzucał ataki wroga. Nie dał się przekonać królowi do pomysłów elekcji vivente rege. Przyłączył się do rokoszu swego teścia Jerzego Lubomirskiego, jednak podczas decydującej rozgrywki pozostał z boku. Po abdykacji Jana Kazimierza, walnie przyczynił się do obioru Michała Korybuta Wiśniowieckiego, którego był później wiernym obrońcą. Pod Gołębiem ostro przemawiał przeciwko stronnictwu antykrólewskiemu z Sobieskim na czele. Był za odebraniem urzędów i dóbr malkontentom, co nie przeszkadzało mu energicznie bronić swego brata Andrzeja, związanego z obozem przeciwnym. W końcu pogodził się z Sobieskim i stanął w obozie pod Chocimiem. Podczas bitwy odznaczył się powstrzymaniem próby przebicia się oddziałów tureckich. Podczas elekcji głosował za Janem III, ale później nie raz występował przeciwko niemu, a nawet należał do antykrólewskiego spisku z 1678 r. Jako zwolennik zbrojnego rozprawienia się z Turcją, ruszył jednak z władcą pod Wiedeń. Podczas wyprawy często podupadał na zdrowiu, ale mimo to dowodził coraz większymi związkami taktycznymi. Także później wraz z królem wyprawiał się na Mołdawię, zabiegając jednocześnie o buławę polną po swoim bracie Andrzeju. Otrzymał ją w 1692 r. W tym czasie był w bliskich stosunkach z rodziną Sobieskich, co nie przeszkadzało mu okazywać królowi własnego zdania. Podczas bezkrólewia optował początkowo za księciem Contim, inkasując zresztą za to spore pieniądze od ambasadora francuskiego, ale szybko przeszedł na stronę elektora saskiego. Wraz z Augustem II ruszył na jego antyturecką wyprawę. Nie popisał się i został pobity przez Tatarów pod Podhajcami. Zasłużył się władcy na innym froncie. Przyprowadził mu pod Rygę kilka chorągwi, a następnie bronił awanturniczej polityki Wettina. Został za to wynagrodzony buławą wielką koronną. Nie nacieszył się nią długo, ponieważ niedługo potem zmarł. Nie był zdolnym wodzem, co najwyżej energicznym dowódcą średniego szczebla. Nie potrafił dowodzić samodzielnie większymi oddziałami. Próbował, z miernymi skutkami wcielać w życie koncepcje boju w oparciu o obóz wojskowy.

Apoteoza wiktorii wiedeńskiej, ilustracja z druku Wojciecha Bartochowskiego „Fulmen Orientis Joannes III...", 1684; Biblioteka Narodowa