Francuzi w Polsce w drugiej połowie XVIII wieku

W drugiej połowie XVIII wieku Polska cieszyła się względnie dużym zainteresowaniem wśród Francuzów. Opinie o Polsce formułowały rozmaite środowiska. Należy tu wymienić krąg encyklopedystów, podróżników, filozofów udzielających porad konfederatom barskim, grupę fizjokratów, dyplomatów oficjalnych i należących do „sekretu” Ludwika XV, francuskich ekspertów wojskowych wspomagających konfederatów barskich, preceptorów w domach magnackich oraz krąg bywalców paryskiego salonu Pani Geoffrin. Tylko część osób z wymienionych kręgów poznała Rzeczpospolitą z autopsji, tzn. podróży do tego kraju.

Mapa Rzeczypospolitej Obojga Narodów autorstwa Guillaume'a Delisle'a, po 1758 r.; Biblioteka Narodowa

Nigdy do Polski nie dotarł ksiądz Gabriel François Coyer, autor opublikowanej w roku 1761 Histoire de Jean Sobieski. Dzieło to, pełne podziwu i sympatii dla cnót dawnych Polaków, stało się podstawą bardzo obszernego hasła Polska  w  wydanym w 1765 roku XII tomie sławnej Wielkiej Encyklopedii, będącej sumą wiedzy i wyobrażeń o świecie luminarzy francuskiego Oświecenia. Autorem tego i bardzo wielu innych haseł tego zbiorowego dzieła był niejaki kawaler Louis de Jaucourt. On również nigdy nie zobaczył kraju, o którym z taką uwagą wypowiedział się na piśmie. Ksiądz Coyer był protegowanym polskiego króla na wygnaniu – Stanisława Leszczyńskiego. Jego dzieło o Polsce stanowiło pretekst do ostrego ataku na despotyzm we Francji. Zostało potępione przez cenzurę, a cenzor, który dopuścił do jego publikacji został uwięziony w Bastylii.

Polska znalazła się natomiast na trasie powrotu do domu pewnego francuskiego astronoma. Ksiądz Jean Chapped’Auteroche w latach 1761-1762 odbył podróż do Tobolska na Syberii celem dokonania obserwacji zaćmienia Słońca przez Wenus. Opis swojej podróży opublikował w Paryżu w roku 1768. Zawierał on wiele krytycznych obserwacji, nie tyle astronomicznych, co dotyczących rosyjskiego imperium. Były one na tyle krytyczne, że w odpowiedzi na nie chwyciła za pióro sama Katarzyna II, publikując dwa lata później swoją odpowiedź na zarzuty astronoma.

Również po drodze z Rosji, gdzie znalazł się w 1759 roku, spędził w Polsce dwa lata podczas bezkrólewia po śmierci Augusta III i w początkach panowania Stanisława Augusta Poniatowskiego Jacques Henri Bernardin de Saint-Pierre – znany później pisarz, autor Pawła i Wirginii. Swoje trafne obserwacje i wrażenia zawarł w szkicu Podróż po Polsce. Jego pobyt nad Wisłą upamiętnił się także sławnym romansem z księżną miecznikową. Damą tą była Maria z Lubomirskich Radziwiłłowa. W roku 1763 rozwiodła się ona z Karolem Radziwiłłem „Panie Kochanku” – wówczas jeszcze miecznikiem litewskim. Później była kochanką francuskiego dyplomaty François Duranda.

Kompletnym dyletantem w sprawach polskich był Wolter, co nie przeszkadzało mu wypowiadać się o nich często. Wynikało to z jego związków z oświeconymi despotami północnej Europy – Katarzyną II i Fryderykiem II. Chcąc urzeczywistniać swoje przekonania, oddawał swoje pióro na usługi propagandy rosyjskiej i pruskiej. Przykładem może być Szkic o zatargach kościelnych z roku 1767, gdzie Wolter, walcząc przeciw nietolerancji religijnej, wspierał postulaty polskich dysydentów odzyskania, dzięki protekcji Rosji i Prus, praw politycznych. Jego zaślepienie i brak wiedzy o rzeczywistej sytuacji w Polsce ilustruje wypowiedź o obecności armii rosyjskiej. „Armia ta zjawiła się jedynie w celu opieki nad dysydentami – upierał się Wolter – w razie, gdyby ich chciano gwałtem niszczyć. Zdumiewano się na widok armii rosyjskiej, bardziej pilnującej w środku Polski karności niż jej kiedykolwiek miały wojska polskie. Nie było w niej najmniejszego nieporządku. Miast pustoszyć wzbogacała kraj, będąc tam jedynie dla opiekowania się tolerancją; wojska obce musiały dawać przykład roztropności i dawały go istotnie: wziąłbyś tę armię za jakiś sejm zebrany na korzyść tolerancji. (…) Chwała to niesłychana: kroniki całego świata nie znają przykładu wysłania armii do wielkich narodów, aby im oświadczyć: żyjcie w sprawiedliwości i spokoju!”.

Życzliwy Polakom, a zwłaszcza tym spod znaku konfederacji barskiej, był natomiast Jean Jacques Rousseau. Ale i on, jak Wolter, nigdy Polski nie odwiedził. Odpowiedział za to na prośbę o nakreślenie wizji przyszłych reform skierowaną do  niego przez przedstawiciela konfederacji w Paryżu – Michała Wielhorskiego. Jego Uwagi o rządzie polskim w większym stopniu wyrażają jego idealną wizję niż rzeczywisty stan stosunków społecznych i politycznych w Polsce. Delegat konfederacji zwrócił się z podobnym zadaniem do Gabriela Bonnot de Mably. Wielhorski, wyjeżdżając z Paryża w roku 1776, zabrał Mabliego ze sobą na Wołyń. U francuskiego gościa wyobrażenia o Polsce nie wytrzymały konfrontacji z rzeczywistością. Dwa jego utwory, napisane już po powrocie, O sytuacji Polski w 1776 roku i Bankiet polityków pełne są rozczarowania tym, co zobaczył na miejscu.

Bardziej realistyczny punkt widzenia na Rzeczpospolitą reprezentowali autorzy z kręgu wyznawców nowej doktryny ekonomicznej – fizjokraci. Szczególnie w tym kontekście wart jest wspomnienia ksiądz Nicolas Baudeau. Bywał on w Polsce i utrzymywał intensywne kontakty z Polakami. Należał też do kręgu bywalców salonu Marie-Thérèse Geoffrin, gdzie widywano wielu Polaków. Należy wśród nich wymienić: biskupa wileńskiego Ignacego Massalskiego, Helenę z Przeździeckich Radziwiłłową – twórczynię Arkadii pod Nieborowem, Antoniego Przebendowskiego, Urszulę z Zamoyskich Lubomirską, Stanisława Trembeckiego, Rafała Gurowskiego, Karola Schmidta, Władysława Łoyko, Pawła Czempińskego, Izabelę z Czartoryskich Lubomirską. Gospodyni salonu prowadziła ożywioną korespondencję z polskim królem Stanisławem Augustem.

W swym dziele Lettreshistoriques sur l’étatactuel de la Pologneet sur l’origine de sesmalheurs, wydanym w roku 1772, Baudeau ukazywał Polskę jako ofiarę nie tylko anarchii, ale także obcej przemocy. Konfederatom zalecał pojednanie się z królem. Jego sceptycyzm wobec Rosji wynikał z rozczarowania podróżą do tego państwa. W tym punkcie różnił się od urzeczonych oświeconym rzekomo panowaniem Katarzyny II encyklopedystów.

Osobną grupę znaczących Francuzów, którzy odwiedzili Polskę stanowili guwernerzy i preceptorzy w domach magnackich. Oprócz funkcji nauczycielskich wykonywali on często zupełnie inne zlecenia.W latach 1740-1745 preceptorem Adama Kazimierza Czartoryskiego był Louis-Adrien Duperron de Castera. Opuścił on swego wychowanka na rzecz stanowiska we francuskiej ambasadzie w Warszawie. Pełniąc tę funkcję spisał memoriał dla swych przełożonych w ministerstwie spraw zagranicznych, zatytułowany Idée de la République de Pologne et de sonétatactuel en 1748. Został on opublikowany w Paryżu w roku 1764, a więc pewnie w związku z nową wolną elekcją w Polsce. Daje to powód do podejrzeń, że jego wcześniejsza funkcja w domu Czartoryskich nie ograniczała się tylko do zadań wychowawcy. Wzmacnia to podejrzenie fakt, że został zastąpiony w tej roli przez Jeana Moneta, który odegrał później kluczową rolę w „sekrecie” Ludwika XV jako szef jego kancelarii.

Ambasador francuski w Warszawie Charles-François hrabia de Broglie polecił w roku 1755 Césara Félicité Pyrrhys de Varille na wychowawcę synów Barbary z Duninów Sanguszkowej – damy o ambicjach intelektualnych, otaczającej się poetami i pisarzami, animującej salon, naśladujący paryskie wzory. Pyrrhys de Varille związany był z rodziną Sanguszków aż do śmierci swojej protektorki w roku 1791. Towarzyszył jej zarówno w Warszawie, jak i w rezydencji w Lubartowie. Uczestniczył w jej towarzyskich i literackich rozrywkach. Po wykształceniu synów Barbary zajmował się także wychowaniem jej wnuka. Jeszcze u schyłku panowania Augusta III napisał w roku 1760 dziełko Zebranie polityczne, albo krotki opis rożnych panowania polskiego odmian. W latach 1762-1763 wydano je dwukrotnie na polecenie wojewody ruskiego Augusta Czartoryskiego. Wskazuje to na polityczne powiązania Pyrrhysa de Varille w tym gorącym okresie. Potwierdzeniem tego jest także opublikowanie przez niego w okresie bezkrólewia popierających Czartoryskich Lettreshistoriques et politiques à Son Altesse le Prince Jean Sanguszko sur lesinterrégnes de Pologne. Pismo to w celach agitacyjnych rozsyłano w przeddzień elekcji. Zasługi dla nowego elekta doceniono, nadając Pyrrhysowi de Varille na sejmie koronacyjnym polski indygenat. W dobie konfederacji barskiej zalecał on Polakom budowanie zgody narodowej. Myśli te spisał w roku 1769 w Lettres sur la situationactuelle de la Pologne. Publikacja w Londynie jego Réflexionspolitiques sur la Pologne oulettred’ unpatriotemodéré à sonami wywołała skandal dyplomatyczny i zmusiła autora do wyjazdu do Paryża, skąd powrócił dopiero w roku 1777.

Kolejny francuski preceptor to Étienne Dieudonné Chardon kawaler de Rieule. Jego również do zajęcia się edukacją młodego Polaka zachęcił hrabia de Broglie. W roku 1757 objął on w Paryżu obowiązki „mentora studiów” księcia Antoniego Barnaby Jabłonowskiego – starosty buskiego. Rieule od kwietnia 1758 roku przebywał w Polsce. Gdy w roku 1766 zakończył współpracę z Jabłonowskimi, a była to rodzina na wpół sfrancuziała, znalazł się w otoczeniu Stanisława Augusta. Król wysłał kawalera de Rieule do Paryża dwa lata później z misją do Akademii Nauk w Paryżu i celem zakupu tam dzieł sztuki oraz materiałów naukowych. W tym czasie jego protektor hrabia de Broglie był już szefem „sekretu”. Nie da się więc wykluczyć, że wspomniane cele wyprawy kawalera były tylko jakąś przykrywką dla zleceń politycznych. Mogło by na to wskazywać wynagrodzenie Rieule’a polskim indygenatem na sejmie w roku 1768. Towarzyszył on także Franciszkowi Ksaweremu Branickiemu do Paryża w latach 1772 - 1773. Łowczy koronny był wówczas jeszcze faworytem polskiego króla i został wysłany przez niego nad Sekwanę, aby wyjednać pomoc Francji przeciw dokonującemu się właśnie rozbiorowi. Misja ta spaliła na panewce wobec braku determinacji Francji, ale także w skutek notorycznego pijaństwa polskiego posła. Mimo braku powodzenia misji z udziałem Rieule’a, ten ostatni nie stracił zaufania polskiego władcy, o czym świadczy wypłacanie mu już od roku 1766 pensji z królewskiej szkatuły. Wiemy także o jego dużej aktywności w masonerii warszawskiej. W roku 1767 ukazała się po polsku jego rozprawa o rolnictwie i polskich glebach pt. O gospodarstwie ziemiańskim, wykorzystywana później w szkołach Komisji Edukacji Narodowej. W dziesięć lat później kawaler de Rieule przekazał Komisji Edukacji Narodowej rękopis swojego podręcznika botaniki, rolnictwa i ogrodnictwa. Do jego publikacji po polsku, mimo zaawansowania prac, nigdy jednak nie doszło.

W latach 1760-1762 podróżował po Polsce Jacques-Étienne Guettard – autor geologicznego opisu kraju Mémoire sur la natureduterrain de la Pologne, wydanego w Paryżu w roku 1764. Podczas podróży po Polsce zawarł on liczne znajomości w kręgach magnackich i intelektualnych. Na tej podstawie podejrzewa się go o wykonywanie jakiejś tajnej misji w Rzeczypospolitej. Wychowawstwem w domu Czartoryskich trudnił się także krótko (1774) znany fizjokrata Pierre Samuel Dupont de Nemours. Porzucił on to zajęcie wezwany do Paryża do pomocy przez nowego ministra finansów Turgota. Wychowawcą w domu hetmana polnego koronnego Wacława Rzewuskiego był natomiast zakonnik oratorianin Louis-Antoine Caraccioli. Skreślił on żywot swego pryncypała oraz w roku 1775 opublikował rozprawę La Pologne, telle qu’elle a été, telle qu’elleest, telle qu’elle sera. W obydwu tych dziełach Caraccioli sławił cnoty patriotyczne i republikańskie szlachty polskiej.

Ostatni warty wzmianki francuski preceptor to Hubert Vautrin – Lotaryńczyk zatrudniony w latach 1777 – 1781 jako wychowawca młodocianego generała artylerii litewskiej Kazimierza Nestora Sapiehy przez jego matkę – Elżbietę z Branickich, siostrę hetmana wielkiego koronnego Franciszka Ksawerego Branickiego. Do wyjazdu do Polski skłoniła go, być może, pamięć o oświeconym i łaskawym panowaniu w Lotaryngii Stanisława Leszczyńskiego. Jego służba u Sapiehów okazała się wielkim rozczarowaniem. Matka wychowanka nie zapłaciła Vautrinowi za jego usługi, wychowanek okazał się nieznośnym kabotynem. Nie spełnił się zatem zamiar uczynieniu go przy pomocy Vautrina mężem stanu, godnym ambicji własnych oraz matki. Swej frustracji dał wyraz Vautrin w książce Obserwator w Polsce, którą wydał dopiero w roku 1807. Obraz Polski w niej zawarty ma charakter pamfletu, bowiem Vautrin rozwinął w niej cytat z Juwenala: „Jeśli chcesz poznać obyczaje rodzaju ludzkiego, wystarczy ci jeden dom”.

Szczególny rodzaj podróży do Polski reprezentowała wizyta Pani Geoffrin w Warszawie w roku 1766. Dama ta przybyła bowiem do stolicy na zaproszenie króla Stanisława Augusta. Poznali się w roku 1753 podczas pobytu młodego Stanisława Augusta Poniatowskiego w Paryżu. Znacznie starsza od niego Pani Geoffrin prowadziła przy ulicy Saint Honoré bardzo znany salon, gdzie bywała elita towarzyska, naukowa i artystyczna Paryża. Młody Poniatowski złożył wizytę w tym salonie polecony przez swego ojca Stanisława. Uczestniczył w środowych spotkaniach przeznaczonych dla wszelkiego typu gości, poza artystami, którzy przychodzili w poniedziałki. Od wstąpienia na tron Stanisław August prowadził ze swą „mamusią”, jak nazywał Panią Geoffrin, ożywioną korespondencję. Trwała ona 13 lat, aż do śmierci adresatki. Dzięki niej król śledził życie intelektualne i polityczne stolicy Francji. Mógł też rozpowszechniać za pośrednictwem bywalców jej salonu tezy swej propagandy, jako że nie miał wprost dostępu do rządu w Wersalu. W przeddzień jego wyboru na króla Francja zerwała bowiem stosunki dyplomatyczne z Rzecząpospolitą. Pani Geoffrin przyjmowała natomiast jego nieoficjalnych agentów, nie wpuszczając zaś w późniejszych latach reprezentantów konfederacji barskiej. Zanim jednak do tego doszło król zdołał namówić starą damę do podróży do Warszawy. Pani Geoffrin, jadąc przez Wiedeń, gdzie złożyła wizytę na dworze cesarskim Marii Teresy, dotarła do Warszawy 22 czerwca 1766 r. Tego samego dnia francuski dyplomata markiz de Conflans dokonał ceremonii oficjalnego uznania panowania Stanisława Augusta, z czym Francja zwlekała aż dwa lata. Zbieżność tej audiencji z przyjazdem Pani Geoffrin daje do myślenia, czy aby szacowna dama nie wykonywała w Warszawie jakiejś sekretnej misji. Król przyjął Panią Geoffrin iście po królewsku. Na Zamku urządzono jej apartament w sposób naśladujący jej „królestwo” przy ulicy Saint Honoré. W kilka tygodni później doszło jednak do napięć pomiędzy gospodynią a gospodarzem. Ta pierwsza czuła się trochę zaniedbywana przez Stanisława Augusta, który poświęcał się wówczas także innym zajęciom w związku ze zbliżającym się sejmem. Dały o sobie też znać dworskie intrygi. Zazdrosny o kontakty z paryską damą był wuj króla – wojewoda ruski August Czartoryski. Był to czas narastającego politycznego napięcia między młodym królem a jego starymi wujami – Augustem i Michałem Czartoryskimi. Przyczynę straszliwej awantury, która wybuchła pomiędzy królem a Panią Geoffrrin, przypisuje się zdaniu rzuconemu od niechcenia przez Augusta Czartoryskiego do francuskiej matrony: „król sam gustu ma niewiele, a innym pozwala go sobie wymawiać, tak że nawet o Pani samej rzekł, iż go Pani nie dostaje”. W rezultacie Pani Geoffrin o mało nie wyjechała z Warszawy przed czasem. Królowi jednak udało się ją ugłaskać. Ostatecznie wyjechała dopiero 13 września. Po powrocie do swego „królestwa” rozgłaszała wszędzie, że jej pobyt w Polsce był niezmiernie udany. Na takim właśnie propagandowym przekazie zależało bardzo Stanisławowi Augustowi, a więc z jego perspektywy wizyta starszej pani osiągnęła pożądany skutek, niezależnie od konieczności znoszenia jej dąsów.

Ostatnimi zapisami wrażeń i obserwacji z podróży do Polski pod koniec XVIII wieku są relacje francuskich emigrantów politycznych, uchodzących ze swego kraju ogarniętego rewolucją. Tak się składa, że obie relacje mają podwójne autorstwo. Alphonse-Marie Fortiade Piles i Louis de Boisgélin de Kerdu opublikowali w Paryżu w roku 1796 Voyage de deux Français en Allemagne, Danemark, Suède, Russie et Pologne, fait en 1790-1792. Obaj podróżnicy byli arystokratami, rojalistami i wojskowymi, którzy dobrowolnie, ale pod wpływem obaw o rozwój sytuacji politycznej opuścili Francję. Druga relacja to dzieło księży katolickich – Pierre-Nicolasa Anot i François Malfillâtre, zatytułowana Les deux voyageurs oulettres sur la Belgique, la Hollande, l’Allemagne, la Pologne, la Prusse, l’Italie, la Sicile et Malte; contenantl ’histoire, la description, lesanecdotesles plus curieuses de ces differantspays, avec des observation sur lesmeurs, lesusages, le gouvernement, la littérature et lesarts, et un recitimpartialdes principaux événements qui sesontpassé en Europe depuis 1791 jusqu’à la fin de 1802. Wyszła ona drukiem w Rheims dopiero w roku 1803. Obu duchownych zmusiła do wyjazdu z Francji odmowa przysięgi na cywilną konstytucję kleru, co groziło represjami. Podróżnicy ci dostrzegali zwłaszcza wszelkie przejawy egzotyki, odmienności w stosunku do tego, co znali ze swego kraju. Wyczuleni byli na objawy zacofania, np. katastrofalny stan dróg. Z drugiej strony zaskakiwało ich bogactwo i kultura domów magnackich, znajomość języków obcych wśród polskich elit. Anot i Malfillâtre konstatowali: „Z pewnością opinie ferowane w naszym kraju o mieszkańcach Polski nie są całkiem sprawiedliwe. Sądzi się, że są to ciągle pół-Sarmaci, mniej cywilizowani, niż są w rzeczywistości. A prawda jest taka, że żaden inny naród nie jest pod wieloma względami tak podobny do Francuzów”.

Autorzy obydwu relacji byli bardzo krytyczni wobec powstania kościuszkowskiego, widząc w nim zgubny skutek wpływu idei jakobińskich i przejęcia terrorystycznych metod tego francuskiego ugrupowania. Chwalili natomiast Konstytucję 3 Maja za jej umiarkowanie i rozsądek autorów. Wyrażali jednak rozczarowanie, że Polacy nie ugięli się pod presją sąsiadów, a wybrali drogę oporu, która przyniosła katastrofę państwu. Francuscy szlachcice Fortia de Piles i Boisgélin de Kerdu przekonywali czytelników swej relacji, że Polacy „powinni byli zapomnieć o roli, jaką odegrali w historii i rzucić się w objęcia jednego ze swych sąsiadów, zawierając z nim rozsądny układ, (…) Szlachta polska zmieniłaby się w szlachtę pruską, austriacką lub rosyjską – w czymże więc byłaby poszkodowana?”. Nie rozumieli zatem owi Francuzi, na czym polegały polskie dążenia do zachowania niepodległości i godności. Prezentowali stanowisko bardzo pragmatyczne, ignorujące czynnik wyznawanych przez Polaków wartości patriotycznych i obywatelskich, które z nową mocą zamanifestowały się w dobie Sejmu Wielkiego i powstania Kościuszki.

Francuscy emigranci odwiedzający Rzeczpospolitą w ostatnich latach jej istnienia przywodzą na myśl pobyt w Warszawie bodaj najznaczniejszych spośród nich w początkach wieku XIX. Chodzi tu o pobyt francuskiego króla na wygnaniu Ludwika XVIII i jego rodziny. Brat Ludwika XVI, hrabia Prowansji, rozstał się z królewską rodziną w dniu ich ucieczki z Paryża, 20 czerwca 1791 roku. Ucieczka okazała się wkrótce nieudana. Ludwik XVI i Maria Antonina zmuszeni zostali do powrotu do Paryża. Hrabia Prowansji miał więcej szczęścia, ponieważ w kierunku austriackiej Belgii udał się inną karetą i innym traktem. Osiadł w Koblencji w zamku oddanym mu do dyspozycji przez elektora Trewiru i jego krewnego, Klemensa Wacława Saskiego. Tu wraz z księciem Kondeuszem gromadzili armię emigrantów, gotowych do wyprawy przeciw rewolucji we Francji. Po egzekucji Ludwika XVI hrabia Prowansji ogłosił się regentem, ponieważ następca tronu Ludwik XVII był małoletni, a w dodatku został uwięziony wraz z rodzicami. Pod koniec roku 1793 udał się do Turynu pod opiekę ojca swej żony Marii Józefiny Sabaudzkiej, Wiktora Amadeusza III. Nie był tam jednak mile widziany, co skłoniło go do przeniesienia się do Werony. Tu, dowiedziawszy się o śmierci Delfina w więzieniu, ogłosił się królem jako Ludwik XVIII. Ofensywa wojsk francuskich generała Bonaparte spowodowała, że także z Werony musiał uchodzić. Nie znalazł schronienia u władców niemieckich, którzy, po zawarciu z Francją pokoju w Campo Formio, obawiali się narazić Bonapartemu. W tej sytuacji w marcu 1798 roku przybył do Mitawy, gdzie udzielił mu schronienia car rosyjski Paweł I. Ludwik XVIII zamieszkał w dawnym zamku książąt kurlandzkich, niegdyś lenników Rzeczypospolitej. Podróż do Mitawy odbył Ludwik XVIII przez dawne ziemie polskie; wiemy, że zatrzymał się po drodze u Izabeli Branickiej w Białymstoku, siostry niedawno zmarłego ostatniego króla Polski. W Mitawie król-emigrant nie zagrzał długo miejsca. Pod koniec roku 1800 ujawniło się zbliżenie francusko-rosyjskie. Paweł I musiał wymówić Ludwikowi XVIII gościnę, jeśli nie chciał zniechęcić do siebie Pierwszego Konsula. Zimą 1801 Ludwik opuścił Mitawę i pod nazwiskiem hrabiego Lille udał się do Warszawy, która wówczas należała do Prus. Początkowo zamieszkał w kamienicy Wasilewskiego na Krakowskim Przedmieściu, wychodzącej na Kolumnę Zygmunta. Dziś dom ten nie istnieje.  Zbudował go w roku 1765 konsyliarz królewski Józef Seweryn Wasilewski. Zamieszkiwały go w następnych latach znane osobistości: Elżbieta z Branickich Sapieżyna i jej syn Kazimierz Nestor Sapieha, Ignacy Krasicki oraz Hugo Kołłątaj. Dwór Burbona liczył około czterdziestu osób, a wśród nich był spowiednik Ludwika XVI Henri Essex Edgeworth de Firmont, obecny przy królu do jego ostatnich chwil na gilotynie. Wkrótce do domu Wasilewskiego przybyli synowie hrabiego Artois, brata Ludwika XVIII: diuk Angoulême i diuk Berry. Następnie król-emigrant przeniósł się do Pałacu Kazanowskich, użyczonego mu na podstawie umowy przez tzw. Panią Podolską, czyli wdowę po ordynacie Janie Jakubie Zamoyskim Ludwikę, siostrę Stanisława Augusta Poniatowskiego. Wiosną 1801 gubernator pruski Köhler udostępnił dworowi burbońskiemu Domek Biały w Łazienkach jako letnią rezydencję. Ludwik XVIII był w Warszawie śledzony z rozkazu Bonapartego przez agenta Gallona Boyer, wysłanego przez słynnego ministra policji Fouché’go.

We wrześniu 1803 roku do króla na wychdźstwie dołączyła małżonka. Na początku pobytu spotkał ją afront, bowiem podczas wizyty w Teatrze Narodowym na jej widok publiczność zaintonowała „Marsyliankę”. Maria Józefina obrażona opuściła wtedy lożę. Popularnością wśród warszawian cieszyła się natomiast żona diuka Angoulême a córka Ludwika XVI, Marie-Thérèse-Charlotte, zwana Madame Royale.

W tym samym 1803 roku po Warszawie krążyły pogłoski o możliwym panowaniu Ludwika XVIII w polskich nabytkach Prus za cenę abdykacji korony francuskiej. Gdy w roku 1804 senat francuski ogłosił Bonapartego cesarzem, Ludwik odpowiedział na to 5 czerwca w Warszawie manifestem protestacyjnym. Obawiał się też zamachu na swoje życie. W rezultacie gęstniejącej wokół niego atmosfery Ludwik XVIII opuścił wraz z diukiem Angoulême Warszawę 25 lipca 1804, kierując się na Grodno. Królowa oraz bratanica króla-wygnańca Madame Royale pozostały w Łazienkach. Ludwik XVIII udał się do szwedzkiego Kalmaru. Pod opieką króla Gustawa IV doszło tam w październiku 1804 roku do spotkania hrabiego Artois i króla-emigranta. Pod pretekstem tego zjazdu król pruski odmówił Ludwikowi prawa powrotu do Warszawy. Ponownie przyjął go pod swe skrzydła car rosyjski – tym razem już Aleksander I. Francuski król-pretendent spędził w Mitawie lata 1805 – 1807. Stamtąd udał się do Anglii. Dopiero w kwietniu 1805 roku Warszawę opuściła jego żona i diukowa Angoulême, Madame Royale, pozostające tu tak długo w charakterze zakładniczek długów zaciągniętych a nie spłaconych przez Ludwika XVIII. 13 maja tego roku wyjechała też stąd wprost do Anglii Louise-Adélaïde de Bourbon-Condé. Była to młodsza siostra ostatniego z książąt Kondeuszów Louis-Henri-Josepha, ojca nieszczęsnego diuka d’Enghien, porwanego z neutralnego terytorium i rozstrzelanego na rozkaz Bonapartego w fosie zamku Vincennes 21 marca 1804. Wiadomość o tym fakcie wstrząsnęła dworem burbońskim jeszcze podczas jego pobytu w Warszawie. Wspomniana księżniczka wstąpiła w roku 1801 w Warszawie do klasztoru sakramentek na Nowym Mieście. Tu złożyła śluby wieczyste i objęła w roku 1802 obowiązki mistrzyni pensji. W zakonie posługiwała się imieniem siostry Marii Józefy od Miłosierdzia Bożego.