Funeralia po śmierci Marii Kazimiery Sobieskiej w Blois w 1716 r.

W przedostatnim dniu stycznia 1716 roku królowa-wdowa Maria Kazimiera Sobieska, przebywająca od blisko dwóch lat na zamku Blois we Francji, zaczęła cierpieć na bezsenność powodowaną bólami żołądka. Lekarz zalecił płukanie jamy brzusznej, co królowa przyjęła z odrazą. Siedziała w fotelu przed kominkiem, czuwał przy niej niemal cały dwór z wnuczką Marią Kazimierą, hrabiną Ludwiką d’Arquien, ochmistrzynią Eufrozyną Sardi i panią Dupont. Około godziny ósmej trzydzieści rano Maria Kazimiera zmarła, a stało się to tak nagle i niespodziewanie, że nie zdążyła odbyć spowiedzi i przyjąć sakramentu ostatniego namaszczenia. Dworzaninie zastygli w skupieniu, a kapucyn ojciec Ludwik d’Amsterdam, począł intonować modlitwę za zmarłych. Ciało królowej przeniesiono do sypialni i ułożono na łożu. Jeszcze przez dwie godziny lekarze wpatrywali się w twarz Marii Kazimiery, mając nadzieję dostrzec jakieś oznaki życia, ale nic takiego nie nastąpiło i na polecenie hrabiny d’Arquien zamknięto oczy oraz usta zmarłej. Dworki pod nadzorem damy honorowej przebrały królową w koszulę i gorset zdobny w koronki, na głowę nałożyły jej koronkowy czepek, a na ręce wdziały białe rękawiczki. Potem rozpoczęły się modlitwy nad ciałem królowej, odmawiane przez kapucynów, a kolejnego dnia, po ustawieniu krucyfiksu, ołtarza, kropielnicy i świec, odprawiono przy niej mszę żałobną.

Zamek w Blois; fot. Magdalena Herman

Następnie przystąpiono do przygotowania ciała do uroczystości pogrzebowych. Chirurg szpitala miejskiego w Blois, Jean Desnoyers, w asyście czterech lekarzy oraz hrabiny d’Arquien wykonał sekcję zwłok. Po otwarciu głowy oraz klatki piersiowej medyk stwierdził, że wszystkie organy wypełnione były ogromną ilością krwi. Zaniepokoił go obraz nadmiernie przerośniętego serca i płuc, stwierdził ponadto, że otrzewna oraz jelita nosiły ślady zapalenia, co mogło przyczynić się do zgonu. Reszta organów – śledziona, nerki, narządy rodne były zdrowe. Ciało królowej miało zostać zabalsamowane, zatem aptekarz miejski sporządził roztwór z mirry, kadzidła, goździków, gałki muszkatołowej, będźwinu (czyli żywicy aromatycznej z indyjskiego drzewa Styrax benzoin) oraz olejku terpentynowego, którym wypełniono jamy ciała. Uprzednio wyjęte serce zakonserwowano i złożono podczas osobnej ceremonii w kościele jezuitów w Blois. Po zaszyciu obleczono zwłoki w płótno nasączone woskiem, następnie ubrano w adamaszkowe szaty wykończone koronkami.

Potem dworki przeniosły ciało swej pani do ołowianej trumny i ułożyły wewnątrz na materacu powleczonym białym płótnem, z głową na poduszce z czarnego aksamitu. Do ust królowej włożono złoty medal z jej podobizną z czasu koronacji. Twarz Marii Kazimiery okryto białą bibułą nasyconą balsamem i aromatem. Między palce zmarłej wpleciono bursztynowy różaniec, w prawą dłoń włożono berło, a w lewą - „rękę sprawiedliwości”. W tradycji francuskiej było to insygnium symbolizujące władzę króla jako najwyższego sędziego, związane również z przekonaniem o pochodzącej od Boga, a przynależnej królom Francji cudownej mocy uzdrawiania. U stóp królowej złożono pozłacaną koronę. Ołowianą skrzynię umieszczono w drugiej, wielce ozdobnej trumnie dębowej, obitej z zewnątrz czarnym aksamitem. Zaraz potem przeniesiono ją do sali tronowej i umieszczono na katafalku, wokół którego rozstawiono kandelabry ze świecami. Na trumnie, okrytej czarnym aksamitnym całunem obitym po bokach gronostajem, złożono koronę oraz pozostałe insygnia władzy królewskiej. 

Dnia 8 lutego 1716 roku z wież wszystkich kościołów w Blois odezwały się dzwony głoszące śmierć królowej-wdowy Marii Kazimiery Sobieskiej. Z zapisków współczesnych wiemy, że ich żałosne bicie niosło się po okolicy przez trzy kolejne dni. Do zamku przybył biskup Blois David Nicolas Berthier wraz z kapitułą. Po odprawionym nabożeństwie i pokropieniu trumny wodą święconą, duchowieństwo, urzędnicy magistratu, dworzanie i domownicy królowej oddali cześć doczesnym szczątkom Marii Kazimiery. Dopiero w pierwszych dniach kwietnia 1716 roku przeniesiono trumnę z sali tronowej do kościoła Zbawiciela. Przez cały ten czas decydowano o kształcie ceremonii pogrzebowej i miejscu pochówku królowej-wdowy. Po modlitwach trumnę złożono w kaplicy świętego Eustachego na specjalnie przygotowanym z tej okazji katafalku. Spoczywała ona tam aż do grudnia tego roku. W tym czasie do Blois przybyli komisarze Teresy Kunegundy Sobieskiej, żony elektora bawarskiego i plenipotenci królewiczów Sobieskich dla przeprowadzenia podziału majątku oraz wypełnienia ostatniej woli królowej spisanej w jej testamencie. Dworzanie otrzymali zaległe pensje i od września 1716 roku zamek w Blois począł pustoszeć.

Około 12 grudnia 1716 roku, jak podaje proboszcz kościoła Zbawiciela w Blois, trumna z ciałem królowej została zabrana przez Françoisa Duponta, który wraz z grupą ostatnich dworzan przetransportował trumnę do Polski. Zapewne w lutym 1717 roku trumna z ciałem królowej, w pełnej tajemnicy i bez żadnych honorów, została przywieziona do Warszawy i dostarczona pod osłoną nocy do kościoła kapucynów, gdzie od 1696 roku spoczywał król Jan III. Trumnę zwieziono zapewne na polecenie królewiczów, realizując wolę zmarłej. Co prawda wieść o tym dotarła do króla Augusta II Wettyna, który zarządził oficjalne egzekwie, ale oficjalny, zgodny z ceremoniałem przynależnym królom pochówek Marii Kazimiery i Jana III nastąpił dopiero w 1734 roku. Wówczas ciała pary królewskiej, ich wnuka Jana oraz króla Augusta II Wettyna zostały przewiezione na Wawel w asyście urzędników oraz dygnitarzy i po uroczystej mszy żałobnej złożone w krypcie katedry – nekropolii królów.