Heroiczna doba Kozaczyzny

Kozacy – żołnierskie bractwo miłujące swobodę, wojownicze i niechętnie poddające się władzy zwierzchniej, przysparzało Rzeczypospolitej walecznych wojowników, ale także i licznych problemów. Początki kozaczyzny sięgają XVI stulecia, kiedy to w odpowiedzi na najazdy Tatarów, powstawały grupy samoobrony, które z czasem przekształciły się w rodzaj żołnierskiego bractwa, nie ograniczającego się już tylko do obrony, ale chętnie wyprawiającego się na tereny nieprzyjaciela. Z biegiem czasu sława i znaczenie militarne Kozaków wzrastało coraz bardziej, toteż władcy Polski chętnie widzieli śmiałych mołojców w szeregach swej armii. Na swą służbę zaciągnął ich już Zygmunt August i odtąd każdy król korzystał z ich usług. Walczyli więc w wojnach z Moskwą, Tatarami, Mołdawią. Jednak prawdziwe polsko-kozackie braterstwo broni zostało przypieczętowane wyprawą królewicza Władysława Zygmunta (późniejszego Władysława IV) po koronę carów i podczas oblężenia Chocimia w 1621 roku. Mniej liczne wojska Rzeczypospolitej, w skład których wchodziły oddziały pod wodzą Piotra Konaszewicza Sahajdacznego, mężnie opierały się tureckiej nawale.

Portret Zygmunta III, XVII w., z kolekcji Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie; fot. Z. Reszka

Koegzystencja nie trwała długo. Coraz więcej dzieliło dawnych towarzyszy broni. Szlachecka Rzeczypospolita nie była w stanie opanować kozackich wypraw na Turcję, a jednocześnie nie zdobyła się na przejęcie na żołd wielotysięcznej masy walecznych mołojców. Co więcej, tych, którzy nie zmieścili się w szczupłym rejestrze wojsk kozackich, uznano za „chłopy obrócone w poddaństwo”. Było to nie do przyjęcia dla przyzwyczajonych do swobody Kozaków. Toteż kwestią czasu był kolejny bunt, których kilka udało się uśmierzyć w pierwszej połowie XVII wieku. Wielki wybuch nastąpił w 1648 roku i przerodził się w powstanie, które wstrząsnęło podstawami Rzeczypospolitej.