Hetman Iwan Samojłowycz – przeciwnik układów z Rzeczpospolitą

Fragment artykułu Piotra Krolla, Hetmanat lewobrzeżny wobec Rzeczypospolitej i Prawobrzeża w dobie Ligi Świętej (z monografii naukowej wydanej przez Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie, pt. Jarzmo Ligi Świętej? Jan III Sobieski i Rzeczpospolita w latach 1684–1696, red. Dariusz Milewski, Warszawa 2017, s. 283–285).

Widok Kremla, rycina z druku Bernarda Tannera „Legatio Polono-Lithuanica in Moscoviam...”, Norimbergae 1689; Biblioteka Narodowa

Na dworze car­skim nie brakowało przeciwników koncepcji pogodzenia się z Rzeczpospolitą za cenę zachowania ziem przyznanych Moskwie w układzie andruszowskim i wypowiedzenia wojny Turcji i Tatarom. W skład tzw. partii wojennej wchodzili zarówno stronnicy rodziny Naryszkinów (z których wywodziła się matka cara Piotra), jak też ich przeciwników politycznych Miłosławskich (obóz starszego z braci, cara Iwana, jego siostry carówny Zofii oraz jej faworyta i właściwego kierownika państwa księcia Wasyla Golicyna). Do tych pierwszych zaliczał się także hetman lewo­brzeżnej Ukrainy, Iwan Samojłowycz.

Był to syn popa, który karierę zrobił w latach 60. XVII w., poczynając od stanowiska pisarza w sotni pułku pryłuckiego. Potem, za rządów Iwana Brzuchowieckiego, pełnił funkcję sotnika w pułku hadziackim (w dobie tego hetmaństwa był to pułk stołeczny), nakaźnego pułkownika pryłuc­kiego i dowódcy pułku zaciężnego. Pod koniec życia Brzuchowieckiego Samojłowycz związał się z Demianem Mnohohrysznym, sprawując w jego pułku czernihowskim kolejno urzędy asawuły i sędziego pułkowego. W cza­sie buntu antymoskiewskiego na Zadnieprzu w 1668 r. stanął po stronie Piotra Doroszenka przeciwko Brzuchowieckiemu, ale potem wraz z częścią starszyzny opowiedział się za powrotem pod protekcję carską. W nagrodę w 1668 r. otrzymał pułkownikostwo czernihowskie po wybranym na hetmana Mnohohrysznym, a w 1669 r. został sędzią generalnym. W 1672 r. stanął na czele spisku, który obalił dotychczasowego hetmana, i został wybrany na jego miejsce.

Prawie od samego początku swoich rządów Iwan Samojłowycz był przeciwny jakimkolwiek układom i sojuszom z Rzeczpospolitą, które nie prowadziłyby do oddania w jego ręce Prawobrzeża, po granice uczynione przez Bohdana Chmielnickiego. W statiach konotopskich na przykład, zaprzysiężonych przez stronę kozacką na początku rządów tego hetmana, znalazł się punkt, w którym starszyzna kozacka prosiła cara, aby nie wyda­wał Kijowa w ręce polskie. Do czego, przypomnijmy, obligował go układ andruszowski, a z którego spełnieniem Moskwa zwlekała4. Poprzez opano­wanie Prawobrzeża (całego, bo pamiętać należy, że jego skrawek znajdujący się w okolicy Kijowa należał do lewobrzeżnego Hetmanatu) Samojłowycz chciał urzeczywistnić wybór na hetmana obu brzegów Dniepru, doko­nany w 1674 r. przez starszyznę i Kozaków prawobrzeżnych przybyłych w tamtym czasie na radę generalną do Perejasławia5. Od tego momentu Samojłowycz, aspirujący do władzy nad Prawobrzeżem, czynił starania, aby nakłonić Moskwę do podjęcia działań wojennych przeciwko Turcji, dostrzegając szansę na długotrwałe opanowanie drugiej części Ukrainy. […]

Tymczasem traktat buczacki i zrzeczenie się w nim przez Rzeczpospolitą jej części Ukrainy na rzecz Turcji dało Iwanowi Samojłowyczowi pretekst do podjęcia prób opanowania zachodniego brzegu Dniepru, teraz oficjalnie należącego do Turcji, a nie do państwa polsko-litewskiego. W 1679 r. w rozmowie z wysłannikiem Kremla w kwestii wyboru polityki – pokój z Imperium Osmańskim czy sojusz antyturecki z Rzeczpospolitą i wojna z Portą – opo­wiedział się zdecydowanie za tym pierwszym wyjściem. Wszelkie układy z państwem polsko-litewskim uważał za możliwe jedynie pod warunkiem zrzeczenia się przez nie Ukrainy i Zaporoża. Odradzał jednak zawieranie z nim sojuszu antytureckiego, uważając, że zdradziecki to może być sojusz­nik, gdyż z pewnością nie omieszka skorzystać z zaangażowania Moskwy i Hetmanatu w wojnę z Turcją i po wycofaniu się z niej, a nawet zawarciu układu z sułtanem, korzystając, że Kozacy będą zajęci wojną z Osmanami, uderzy na Lewobrzeże, by je odzyskać.