Hetman Stanisław Żółkiewski pisze o wojnie moskiewskiej

Hetman Stanisław Żółkiewski – jeden z najlepszych i najbardziej znanych polskich wodzów XVII wieku – był autorem Początku i progresu wojny moskiewskiej. Dzieło to obejmowało okres od 1608 do 1611 roku i traktowało o wojnie z Moskwą, jej przyczynach i skutkach oraz o roli, jaką odegrali w tej „komedyji tragedyji- li” król, szlachta i sam autor.

Hetman Stanisław Żółkiewski, XIX-wieczna grafika.

Było ono owocem nie tylko głębokich przemyśleń starego hetmana, ale i pracy z wykorzystaniem dokumentów. Żółkiewski w trakcie pisania posługiwał się odmianą prozopopei, tj. retorycznej „figury myśli” polegającej na wprowadzeniu do mowy dodatkowej (najczęściej fikcyjnej) postaci, dzięki temu autor mowy („pan hetman”) występował w ramach narracji w trzeciej osobie jako postać opisywana przez „narratora” z zewnątrz, tj. bezstronnie i obiektywnie. Celem tekstu Żółkiewskiego było odsunięcie sławy autora na plan dalszy, a wydobycie kwestii odpowiedzialności. Chodziło o wyjaśnienie przyczyn wyprawy moskiewskiej i stanowiska, które zajmował „pan hetman”.

Jego utwór był raczej relacją naczelnego wodza, niż pamiętnikiem w ścisłym rozumieniu tego słowa. Wątku głównego nie stanowiły bowiem osobiste przeżycia, lecz opis zawiłej gry politycznej, pokazanie niekorzystnych dla państwa skutków wypraw awanturniczych, gwałtów, grabieży, najazdów – całego zła tej niepotrzebnej wojny. Pisaniu tego dzieła przyświecał więc cel dydaktyczny. Stary hetman podkreślił we wstępie złowrogą rolę pojedynczego człowieka w historii – w tym wypadku Jerzego Mniszcha – zestawioną z rozmiarem skutków jego działań.

Nie zrzucał odpowiedzialności za wybuch wojny na Moskwę (tak jak to czyniła szlachta), nie szukał wykrętów i nie używał kłamstw i matactw. Nie było w jego pismach antyrosyjskich inwektyw. Wręcz przeciwnie. W Początku i progresie wojny moskiewskiej potępił Polaków i króla – prawdziwych sprawców wojny – używając przy tym dosadnych słów.

Żółkiewski, posiadając syntetyzujące spojrzenie polityczno-wojskowe, starał się wpływać na bieg wypadków rozmaitymi sposobami (przemówieniami publicznymi, rozmową z królem), jednak osamotniony i niezrozumiany w swej walce niewiele mógł wskórać. W 1611 r. zrezygnował z uczestnictwa w kampanii, gdyż dla wszystkich, a w szczególności dla niego, stało się jasne, że ta wojna to: „obfite krwie rozlania i tak wiele złych rzeczy, które się stały”. Mimo próśb króla widzącego dalej Żółkiewskiego na czele tej ofensywy, stary hetman odmówił, twierdząc że: U Moskwy kredytu nie mam i nic nie uczyniono, com ja obiecywał. Jeśli co uczyniono, to nie tak, jak by sama [Moskwa] potrzebowała.

Miał dalekowzroczne plany strategiczne. Chciał, żeby obopólne korzyści Rzeczpospolitej i Rosji wynikające ze stworzenia „przedmurza” przed islamem i równe uczestnictwo w przywilejach stanu szlacheckiego przeważyły nad podziałami językowymi, kulturalnymi, obyczajowymi i religijnymi między oboma krajami. W ekspedycji tej widział niepowtarzalną szansę na zbratanie obu narodów dokonane środkami pokojowymi. Aby osiągnąć ten cel był gotowy pozbyć się Dymitra Samozwańca II i osadzić na tronie moskiewskim księcia Władysława, syna króla Zygmunta. W 1610 r. podpisał z bojarami nawet tzw. traktat smoleński mówiący o przyznaniu tronu Władysławowi. Niestety jego działania rozmijały się z oficjalną polityką króla i te ambitne plany spełzły na niczym. Niepowodzenie swej wizji politycznej Żółkiewski skwitował krótko i lakonicznie: Lecz zawarte były uszy króla jegomości pana hetmanowym perswazjom.

Bez patosu opisywał także swe największe militarne zwycięstwo, które dało mu wiele sławy – bitwę pod Kłuszynem (1610). Wyjaśnił też nieporozumienie do jakiego tam doszło. Armia wroga doceniła mianowicie to, że Żółkiewski poczekał z rozpoczęciem ofensywy aż będzie ona zdolna do boju. Jednakże sam hetman na kartach swego dzieła wskazuje prawdziwe przyczyny: Śpiących zastaliśmy. Gdyby było wszystkie wojsko nasze nadścigło, zbudzilibyśmy ich byli nieubranych, ale nie mogło się rychło z onego lasu wybrać. Ale by nie przyczyny wyżej wspomniane, podobno by ich ta odwłoka nie potkała.

Początek i progres wojny moskiewskiej ma ogromne walory literackie. Surowy w swej prostocie, acz piękny, staropolski język wolny jest od barokowych naleciałości, jędrne, zwarte zwroty oddają charakter żołnierskiej powściągliwej relacji. Tekst ma charakter retoryczny, będąc zarazem naturalny i swobodny. W zgodnej opinii badaczy literatury dzieło to charakteryzuje się przejrzystością, logicznością i obiektywizmem.