Hierosinek serdeczny na bialskim zamku

Hieronim Florian Radziwiłł (1715 – 1760), młodszy brat Michała Kazimierza „Rybeńki”, chrześniak królewicza Jakuba Ludwika Sobieskiego i jego małżonki Jadwigi Elżbiety, podczaszy i chorąży wielki litewski, pozostawił po sobie smutną pamięć jednego z największych okrutników Polski przedrozbiorowej. Być może, dość gwałtowny rozwój psychopatycznych cech jego charakteru spowodowało despotyczne traktowanie go przez matkę, Annę z Sanguszków – silną indywidualność, oddaną całkowicie interesom domu radziwiłłowskiego.

Hieronim Florian Radziwiłł, rycina z cyklu „Icones familiae ducalis Radivilianae", 1758; Biblioteka Narodowa

Obdarzony nie najgorszą aparycją, kształcony w domu, odbył zagraniczne podróże (1730 – 1735), z których wyniósł, oprócz ogłady, dobrą znajomość języka francuskiego i niemieckiego. Bardzo bogaty, dzięki licznej klienteli szlacheckiej zdobył sobie duże uznanie na Litwie, ale o godności nie zabiegał i od polityki trzymał się raczej z daleka; na sejmach bywał rzadko. Wkrótce zresztą zaczęły ujawniać się – straszne dla otoczenia – cechy jego charakteru.

Jakkolwiek, w przeciwieństwie do ogromnej większości swych współczesnych, Radziwiłł wyjątkowo nie znosił alkoholu i nienawidził pijaństwa, to jednak okazał się człowiekiem skrajnie podejrzliwym, niechętnym ludziom, bardzo gwałtownym, a przede wszystkim surowym, bezwzględnym i lubującym się w okrucieństwie. Dla swoich poddanych, sług i oficjalistów, nawet szlacheckiego pochodzenia, był nielitościwy: za najmniejsze przewinienie karał chłostą i więzieniem bez sądu, a nieraz i śmiercią, a lochy w zamkach bialskim i słuckim stale pękały w szwach. Mówiono, że lubił podchodzić i słuchać, jak jego więźniowie jęczeli po torturach. Dwa pierwsze małżeństwa księcia chorążego – z Teresą Sapieżanką i Magdaleną Czapską – zakończyły się rozwodami. Pełne zachwytów inwokacje z listów Magdaleny z lat 1745 – 1746 w rodzaju „Mój śliczny Panie, Mój Hierosinku, Moja Puziajko”, szybko ustąpiły miejsca determinacji i uporowi młodej kobiety w zerwaniu nieznośnego związku.

Trzeba wszakże przyznać, iż chorąży wielki litewski położył niemałe zasługi na polu artystycznego mecenatu. Wielki miłośnik teatru, założył w Słucku szkołę baletową, a przy tamtejszym zamku, jak też przy swojej rezydencji w Białej, utrzymywał zespoły teatralne, gdzie wystawiano sztuki niemieckie i włoskie. Odbywały się tam również przedstawienia marionetek i pantomima, działał teatrzyk cieni. Choć skąpy z natury, Hieronim Florian nie żałował grosza na sztukę, zatrudniając liczących się artystów, jak np. gdańszczanina, malarza Jakuba Wessla, u którego zamówił ok. 1746 r. swój reprezentacyjny portret en pied w stroju węgierskim (obecnie w Muzeum Narodowym w Warszawie). Dwa lata wcześniej, w 1744 r., także w Gdańsku zamówił u tamtejszego profesjonalnego rytownika Mateusza Deischa swój wizerunek poniżej kolan, ukazujący go w rozpiętym justaucorps włożonym na kirys, z regimentem w ręce. Wykonana w dwóch wersjach (mniejszej i większej) mezzotinta Deischa została zdjęta z innego dzieła Wessla, może identycznego z obrazem wymienionym w „szczegółowym inwentarzu skarbca nieświeskiego” z 1778 r. jako „Portret duży quadrzasty po Kolana Xcia Hieronima Chor. W. WXLitt”.

Reprodukowany tu miedzioryt, przedstawiający księcia w popiersiu, w małej peruczce, w zbroi i podbitym gronostajami płaszczu, z Orderem Orła Białego, został wykonany przez domorosłego grafika zatrudnionego na dworze „Rybeńki”, sprowadzonego z Sokala Hirsza Leybowicza, na podstawie nieznanego bliżej obrazu z galerii nieświeskiej. Rycina znalazła się w wydawnictwie Marcina Franciszka Wobego Icones familiae ducalis Radivilianae, Nesvisii 1758. Hieronim Florian Radziwiłł intrygował XIX. wiecznych historyków i powieściopisarzy: Józef Ignacy Kraszewski poświęcił mu powieść Na bialskim zamku (1883).