Historia czytana z monet

Niektóre monety mówią współczesnym ludziom więcej niż niejeden zapis kronikarski. Dlaczego na wielu monetach pojawia się symbol orła? Co na monetach Bolesława Krzywoustego robił św. Wojciech? Który król spoglądający z monety miał na sobie szaty antycznego wodza i kto jest autorem największej polskiej monety? O tych i o wielu innych ciekawostkach przeczytasz niżej.

Denar Bolesława Chrobrego, tzw. "Princes Poloniae". Fot. W. Kalwat.

Paw czy orzeł? Denar Bolesława Chrobrego, tzw. Princes Poloniae

Moneta ta ważna jest z dwóch powodów. Pierwszym jest wyryta na nim nazwa
„Polska”, co jest zapisem starszym niż zapiski kronikarskie! Istotne jest także wyobrażenie ptaka, który stanowi prawdziwą zagadkę ornitologiczną. Czy jest to gołębica, kogut, paw (przemawiają za nim takie argumenty jak: wachlarzowaty ogon, niby-koronka na głowie). A może należy dopatrywać się orła, który byłby pierwszym wyobrażeniem naszego godła. O tym, że nie jest to takie bezpodstawne, świadczy wyjątkowe miejsce orła w europejskiej heraldyce. Orzeł to ptak dziki, silny i drapieżny, to symbol zwycięstwa i naturalnego wręcz panowania, to personifikacja władcy. A gdyby zawierzyć legendom, już Jan Długosz w legendzie o założeniu Gniezna pisał, że miejscowość ta powstała w miejscu, gdzie na wyniosłych drzewach znajdowało się orle gniazdo. Wreszcie orłem posługiwali się już w tym czasie cesarze, a jedno z wyobrażeń tego ptaka znajdowało się na dachu pałacu w Akwizgranie. Istnieje także silny trop czeski i wskazanie projektanta monety w osobie Radzima Gaudentego. W księstwie libickim należącym do Sławnikowiców bito monety, które mogły się stać pierwowzorem denarów Bolesława.

Religia i polityka

Wśród monet bitych przez Bolesława Krzywoustego wyróżniają się brakteaty. Numizmaty te, znane w dwóch odmianach, są wyjątkowe zarówno ze względu na rozmiary, jak również ze względu na wydźwięk propagandowy i okoliczności, w jakich zostały wybite.

Jeden z brakteatów Bolesława Krzywoustego przedstawia św. Wojciecha w stroju pontyfikalnym, który błogosławi Bolesława Krzywoustego. Wokół biegnie napis „S. ADALBERTVS-BOLEZLAV”. Do niedawna numizmat ten określano mianem „pokutniczego”. Miał się on wpisywać w pokutę, jaką książę odbył za zabicie swego brata Zbigniewa. Obecnie uważa się, że monety te zostały wybite w zupełnie innym celu i stanowią manifest polityczny w obronie niezależności polskiego kościoła i państwa przed zakusami zachodniego sąsiada. Nie przypadkowo określa się datę wybicia tej monety na 1136 rok, a więc rok po hołdzie, jaki polski książę musiał złożyć cesarzowi Lotarowi II.

Druga moneta jest o trzy lata wcześniejsza. Widnieje na niej tylko św. Wojciech, a napis głosi „SCS ADALBIRIAS EPS GNVH”. Legendę można więc tłumaczyć jako „św. Wojciech biskup gnieźnieński”. Błąd wydaje się oczywisty i celowy. Przecież Wojciech był biskupem Pragi. Chodziło tu jednak o podkreślenie, że święty jest patronem polskiej metropolii kościelnej i stanowiło element obrony niezależności od arcybiskupstwa w Magdeburgu. Walka okazała się skuteczna, a bulla papieska z 1133 r., podporządkowująca polskie biskupstwa Magdeburgowi, została unieważniona.

Książę, lew, orzeł i zając

Bolesław Krzywousty pierwszym seniorem wyznaczył swego najstarszego syna Władysława, nazwanego później Wygnańcem. Przyszło mu walczyć z przyrodnimi braćmi, a monety bite przez niego jako zwierzchniego księcia, zdają się odbijać tę rywalizację. Bił monety o bardzo wielu odmianach. Prócz denarów „Książę i biskup” najbardziej charakterystyczne dla księcia są dwa denary, przedstawiające sceny walki. Na jednym z nich dynamicznie przedstawiony książę bierze duży zamach na atakującego go lwa. Drugi denar wyobraża scenę, która nie była walką, ale bezlitosnym mordem. Na awersie postać z mieczem za chwilę wymierzy śmiertelny cios powalonemu przeciwnikowi, który z rękami uniesionymi ku górze zdaje się zasłaniać, a może i błagać o litość. Równie interesujący jest rewers. Tam orzeł z potężnym dziobem i wielkimi skrzydłami chwyta w swe szpony zająca. Zarówno rycerz z mieczem, jak i orzeł to władca, który dosłownie i symbolicznie zwycięża swych wrogów. Jednocześnie jest to odwieczny symbol walki dobra ze złem. Uosobieniem zła jest smok i lew, a zając raczej tchórzostwa. Tak wyraziste monety nie pomogły jednak seniorowi, który musiał uchodzić ze swego państwa.

Denary Władysława Wygnańca. Fot. W. Kalwat.

Królewski dukat

W 1320 roku Władysław Łokietek wybił dukata – pierwszą złotą polską monetę. Z powodu niewielkiej emisji, moneta ta nie odegrała żadnego znaczenia gospodarczego. Władca wyprodukował ją zapewne, by uczcić swoją koronację – tak przynajmniej uważa część badaczy. Szczególnego charakteru dowodzi już sam kruszec − złoto, którego użyto do wybicia monety. Równie istotny okazał się sam jej wygląd. Świadomie na awersie umieszczono króla Władysława zasiadającego na majestacie z koroną na głowie, berłem i jabłkiem. Wizerunek ten jest oparty na wzorze pieczęci majestatowej monarchy. Na rewersie umieszczono patrona zjednoczenia, czyli świętego Stanisława w stroju pontyfikalnym, który zdaje się błogosławić monarchę i jego zbożne dzieło. Jest to wyrazem kultu świętego oraz jego patronatu nad krakowską koronacją Łokietka.

Inna hipoteza na temat opisywanego dukata głosi, że wybito go w związku z uroczystościami jubileuszowymi ku czci św. Stanisława w 1330 roku, odprawionymi 8 maja (dzień świętego) i 27 września (translacja ciała). Przy tej okazji pielgrzymi składali datki w złocie na krucjatę przeciwko Tatarom i Litwinom. Zebrany kruszec miał posłużyć właśnie do wybicia pierwszego polskiego pieniądza, który swoją kontynuację znajdzie dopiero w XVI stuleciu.

Piękne grosze (grosz krakowski Kazimierza Wielkiego)

Jest to jedna z najpiękniejszych monet polskiego średniowiecza. Ponieważ miała stanowić konkurencję dla groszy praskich, dołożono wszelkich starań, aby budziła zaufanie do jej wartości. Została zaprojektowana na wzór czeskiego konkurenta. Elegancka korona została otoczona dwoma rzędami napisów. Z drugiej strony widnieje dumny piastowski orzeł. Wydźwięk propagandowy monety nie pozostawiał żadnych złudzeń, co do jej politycznego przekazu. Odnowione królestwo jest państwem niezależnym i stabilnym, rządzonym przez Piastów – odwieczną polską dynastię.

Półkopek Zygmunta Augusta

Na potrzeby wojny z Moskwą, w 1564 roku wybito niewielką ilość tzw. półkopków, czyli monet o wartości 30 groszy. Niektórzy badacze nazywają je talarami, można je też uznać za pierwsze monety złotowe (złoty w istocie był jednostką obrachunkową wartą 30 groszy). Były to duże srebrne monety o średnicy 41,8 mm i ciężarze 28,39 g. Na awersie znajdował się monogram królewski z datą i liczbą „XXX” oznaczającą kurs w groszach, na rewersie zaś pod mitrą książęcą widnieje sześciopolowa tarcza z herbami: Orłem polskim, Pogonią litewską, Wężem Sforzów, Archaniołem Michałem kijowskim, Niedźwiadkiem żmudzkim i Krzyżem wołyńskim.

Największa polska moneta

Panowanie Zygmunta III Wazy to okres największej i najbardziej zróżnicowanej produkcji menniczej. W 1621 roku w mennicy bydgoskiej wybito największą polską monetę. Studukatówka ta miała średnicę 69 mm i ważyła aż 348,32 g! Na awersie zamieszczony jest zachwycający szczegółem portret władcy, autorstwa wybitnego medaliera Samuela Ammona. Stworzył on dzieło tak precyzyjne, że dopiero po zaopatrzeniu się w lupę, można dostrzec szereg malutkich dat i inicjałów medaliera umieszczonych na monetach.

Moskiewska moneta polskiego królewicza

Moskiewska kopiejka królewicza Władysława Wazy jest świadectwem niezwykle dramatycznych wydarzeń z okresu tzw. wielkiej smuty. Zdobycie Moskwy przez Polaków, otworzyło drogę do carskiego tronu królewiczowi Władysławowi Wazie. Czapki Monomacha nie dane jednak było założyć polskiemu królewiczowi. Pamiątką po tych wydarzeniach jest prymitywna i nieforemna kopiejka. Na awersie widnieje napis: „CAR I WIELKIJ KNIAŹ WŁADYSŁAW ZYGMUNTOWICZ WSIEJA RUSI”. Na rewersie widnieje wyobrażenie jeźdźca z włócznią. Jest to rzadki i poszukiwany przez zbieraczy numizmat.

Kopiejki Władysława IV jako cara moskiewskiego. Fot. W. Kalwat.

Donatywy – podarek i symbol dumy

Donatywy miejskie produkowane w Elblągu, Gdańsku i Toruniu, są monetami wyjątkowymi. Ich nazwa wywodzi się od słowa dar (łac. donum ). Bito je przez cały XVII wiek jako podarunek od wymienionych miast dla polskiego władcy lub ludzi z jego otoczenia. Najczęściej wytwarzano je ze złota, zdarzały się też srebrne. Na tych starannie wykonanych monetach umieszczano portrety władców, herby miejskie i często panoramy miast, w których wybito donatywy. Numizmaty wręczano monarsze podczas jego wizyty w mieście. Otrzymywali je także wpływowi dworzanie. W ten sposób zyskiwano przychylność króla i ludzi z jego otoczenia. Niekiedy nie kłopotano się produkcją donatyw i na dary przeznaczano monetę obiegową.

Ku czci Jana III (talar z mennicy gdańskiej z 1685)

Ta moneta wywodzi się z miejskiej mennicy Gdańska. Widać to po herbie tego potężnego miasta umieszczonego na rewersie. Podtrzymywany jest przez dwa lwy. Między nogami lwów można dostrzec litery „DL”, które są inicjałami zarządcy mennicy Daniela Lessego. Niewielki lewek pod datą jest jego znakiem mincerskim. Z monety spogląda dumny, wąsaty Jan III Sobieski. Choć na głowie ma królewską koronę, to ubrany jest w szaty antycznego wodza. Zgadza się to z ówczesnym widzeniem władcy i wizerunkiem kreowanym przez samego monarchę.

Osobliwy dowód miłości

Na swój przydomek August II ciężko zapracował. Był siłaczem i niepohamowanym zdobywcą serc niewieścich. Bodaj najsławniejszą z jego długiej listy kochanek była Anna Konstancja Hoym, znana jako hrabina Cosel. Jej obraz został uwieczniony chociażby w powieści Józefa Ignacego Kraszewskiego. Król zupełnie stracił dla niej głowę. Organizował kosztowne zabawy, bale i fajerwerki. Prócz porcelanowych cacek i jubilerskich wyrobów Dingliera, obdarzył ją pałacykiem i dobrami w Pilnitz, pałacem na Taschenbergu, do którego prowadziła ukryta galeria z monarszej siedziby. Ambitna metresa zapragnęła zająć miejsce królewskiej żony Krystyny Eberhardyny. Fiasko tego mirażu, związanie się z saską opozycją i próba ucieczki do Berlina skompromitowały hrabinę. Została pochwycona i osadzona w zamku Stolpen. Przebywała tam aż do swej śmierci w 1764 roku, pomimo tego że została uwolniona przez Augusta III. Piękna niegdyś hrabina stała się symbolem despotyzmu Augusta II.

Słynny romans pozostawił wyjątkowy ślad w numizmatyce. Zakochany król w 1708 roku wybił okolicznościowe monety. Odznaczają się one prostota i elegancją. Na awersie umieszczono ukoronowany monogram Augusta II. Odwrotną stronę zdobił fantazyjny, sześcioskrzydły motyl.

Piękny talar króla reformatora

Ostatni król Polski Stanisław August Poniatowski był wrażliwym o wysublimowanym guście estetą. Wiedział także, jak ważna jest sztuka w służbie królewskiej propagandy. Dlatego też zadbał, by jego monety były nie tylko dobre, ale piękne oraz niosły ze sobą ważne przesłanie − nowy król, nowe państwo, nowa moneta. Niestety wizja monarchy legła w gruzach i kraju nie udało się już uratować. Pozostały za to jego monety − prawdziwe dzieła sztuki − z których spogląda na nas przystojny i mądry król. Na awersie widzimy ubranego w zbroję monarchę z orderem Orła Białego na szyi. Rewers ukazuje ukoronowany herb Rzeczypospolitej z tarczą sercową Ciołkiem – herbem Poniatowskich. Do otoczonego mirtowo – laurowym wieńcem godła państwa doczepiony jest order Orła Białego i wstęgi z napisem „PRO FIDE LEGE ET GREGE” („Za Wiarę, Prawo i Naród”). Litery „F-S” to inicjały Fryderyka Sylma mincmistrza mennicy warszawskiej w latach 1765-1768. Napis:X EX MARCA PURA COLONIEN informuje, że z grzywny kolońskiej czystego srebra wybija się 10 takich monet.