Historia pieniądza: co było na początku?

Czym jest właściwie pieniądz? Czy jest to tylko niewielki przedmiot mający umożliwić ludziom wymianę, czy może magiczny talizman chroniący przed złymi duchami? Wiele z nich kunsztem wykonania nie ustępuje najwybitniejszym dziełom sztuki − chociaż częściej się je liczy, niż właściwie ogląda. Na monetach i banknotach umieszczane są herby państw i osób, podobizny świętych, władców czy bohaterów narodowych. Niejednokrotnie upamiętnia się na nich wyjątkowe wydarzenia z historii. Umieszcza się na nich nie zawsze łatwe do odczytania symbole i napisy. Warto prześledzić historię pieniądza od czasów, kiedy były nim skórki wiewiórek, aż do kryzysów ekonomicznych wywołanych spekulacjami giełdowymi. Zobaczyć, jak z bryłek drogocennego złota przeistoczył się w kawałki zwykłego papieru. Jeżeli chcesz się dowiedzieć, jaką rolę spełniał pieniądz w historii, czytaj dalej.

Rewers monety sześciogroszowej z czasów Jana III Sobieskiego. Orzeł polski i Pogoń litewska oraz tarcza, herb Sobieskiego. Fot. W. Kalwat.

Człowiek handlował na dużo wcześniej zanim wymyślił pieniądze. Już ludzie pierwotni wymieniali między sobą różnorakie przedmioty. Rozwój społeczny człowieka doprowadził jednak do podziału pracy. Polegał on na podziale obowiązków, ale i na specjalizacji. Ci „specjaliści” (np. rzemieślnicy) potrzebowali odpowiednich produktów, które mogli zdobyć poprzez wymianę wyprodukowanych przez siebie towarów, np. za artykuły żywnościowe.  Ta forma wymiany towar za towar zwana jest barterem. Z czasem jednak pojawiło się zapotrzebowanie na przedmiot, który symbolizowałby wartość samą w sobie i pozwalał ludziom oszczędzać lub kupić dowolny towar.

Arystoteles uważał, że powstanie pieniędzy było wynikiem rozwoju wymiany z dalekimi krajami. Jean Burdian, XIV-wieczny teoretyk, zauważył, że do wymiany najlepiej nadaje się przedmiot niewielkich rozmiarów, łatwy w transporcie i o dużej wartości. Takim przedmiotem stały się wykonane z drogocennego kruszcu metalowe krążki zwane monetami. Poznajmy zatem początki pieniądza.

Trzy tysiące lat p.n.e. na terenach położonych między Tygrysem a Eufratem, w jednej z najstarszych pisemnych kultur świata, narodził się ciekawy system walutowy oparty o zboże. Miliony zachowanych tabliczek klinowych (pismo powstało, by notować należności podatkowe płacone w zbożu) przekazują informacje o codziennej pracy i życiu ludzi tam żyjących. Wiemy z nich na przykład, że każdy zawód miał z góry określoną pensję wypłacaną w jęczmieniu, z którego produkowano podstawowe artykuły żywnościowe – chleb i piwo. Pracowici rolnicy oddawali w zbożu daniny dla monarchy i dla świątyń. Nadwyżki gromadzono w wielkich magazynach, będących przedmiotem zazdrości ludów koczowniczych. Podstawową zaletą ziarna, oprócz szerokiej dostępności, była łatwość w jego dosypywaniu lub odsypywaniu w celu wymierzenia dokładnej wartości. Szekiel, nazwa współczesnej waluty Izraela, pochodzi od słowa szekhel, którym Babilończycy i Asyryjczycy nazywali zboże.

Wśród wielu ludów funkcję środka wymiany spełniały zwierzęta. Już w „Iliadzie”, starożytnym greckim poemacie, wartość towarów podaje się w ilości zwierząt. Starożytni Rzymianie mawiali pecunia non olet (pieniądz nie śmierdzi). To powiedzenie cesarza rzymskiego Wespazjana zna chyba każdy. Nie każdy jednak wie, że wyraz pecunia, czyli pieniądze, pochodzi od słowa pecus, oznaczającego bydło rogate, które w czasach przedmonetarnych stanowiło umowny miernik wartości. Podobnie rzecz się miała ze Słowianami, którzy na bydło mówili skot. Jeszcze w średniowiecznej Polsce posługiwano się jednostką pieniężną zwaną skojec.

Umownymi środkami wymiany i miernikami wartości mogły być metalowe przedmioty, naczynia czy narzędzia: kociołki, sierpy, rożny. Te ostatnie, metalowe pręty, zwane obelos, dały początek greckiej nazwie obola, zaś pęk sześciu obelosów – tyle się mieściło w garści – określano jako drachmy, znaczącej właśnie tyle co „garść”. Stąd już tylko krok do arabskich dirhemów, które w średniowieczu docierały na ziemie polskie.

Szczególnymi przedmiotami były te wykonane ze szlachetnego kruszcu. Niezwykle ciekawe znalezisko odkryto w świątyni Artemidy w Efezie. Jest to bryłka elektronu, naturalnego stopu złota i srebra, opatrzona pieczęcią złotnika, czyli pierwowzór monety. Ten wynalazek starożytnych Lidyjczyków – legendarny król Krezus był Lidyjczykiem – został upowszechniony przez znakomitych kupców – Fenicjan.

Moneta zrewolucjonizowała handel. Zamiast różnorakich kawałków kruszcu, które przy każdej transakcji należało ważyć i odmierzać, stworzono okrągły przedmiot, na którym umieszczano specjalne znaki, który po prostu wystarczyło policzyć. Emitent – zazwyczaj miasto-państwo, wybijając na monecie swój symbol, gwarantował jej wartość i jakość. Szczególną pozycje w świecie greckim posiadały „sówki” − pieniądze bogatych i potężnych Aten. Przedstawiały one głowę bogini Ateny i sowę. W Ewangelii opisana jest historia, według której Jezus przegonił przekupniów handlujących w świątyni jerozolimskiej, najważniejszym miejscu dla judaizmu. Handel, do którego odnosi się ta opowieść, był bardzo ciekawie zorganizowany. Ponieważ świątynia była naturalnym centrum społeczności, idealnie nadawała się na miejsce targowe. Aby jednak można było brać w nim udział, należało swoje monety wymienić na specjalne pieniądze świątynne. Pozyskiwane w ten sposób monety służyły tezauryzacji, czyli po prostu gromadzeniu majątku. W świecie starożytnym miejsca kultu często słynęły ze znajdujących się w nich bogactw.

Kupiec żydowski Ibrahim ibn Jakub, przemierzając szlaki handlowe X-wiecznej Europy, zaobserwował ciekawy środek wymiany w opisanej przez niego Pradze. Do niewielkich transakcji handlowych ludność wykorzystywała niewielkie kawałki płótna zwane płatami, które można było kupić w specjalnym kantorze. W ten sposób tamtejszy władca zarabiał na sprzedaży owych chustek, a kupcy mieli ułatwiony handel, posługując się jednym pieniądzem. Obecnie używane polskie słowo płacić wywodzi się zapewnie od tych kawałków płótna. Istnieją jednak teorie, które dzisiejsze płacić, wywodzą od dzielenia, czyli płatania ozdób, srebrnych sztabek, a nawet monet.

Słowo „moneta” wywodzi się ze starożytnego Rzymu. Tym mianem określano boginię Junonę i mennicę umieszczoną w jej świątyni na Kapitolu. Z czasem słowo przeniosło się na sam pieniądz. Rzym wytwarzał monety już od IV wieku p.n.e. Z czasem wraz z rosnącą rolą miasta, jego monety stały się pierwszą ogólnoeuropejską walutą. Aby zamanifestować swoją władzę, cesarze umieszczali na nich własne wizerunki. W ten sposób nawet w najdalszych rejonach imperium wiadomo było, komu należy się posłuszeństwo. Echo tego zjawiska znajdujemy w Ewangelii. Jezus zapytany przez faryzeuszy, czy pobożnemu Żydowi wypada płacić podatki rzymskim okupantom, odpowiada: „A czyj wizerunek widzicie na monecie? Oddajcie zatem Cezarowi, co cesarskie, Bogu zaś, co boskie”. Nie bez znaczenia było krzewienie boskiego kultu cesarza, którego wizerunek najpowszechniej był właśnie prezentowany na monetach.

Określenie „pieniądze nie śmierdzą” pochodzi z tego starożytnego miasta. Cesarz Wespazjan odpowiedział tak swemu synowi Tytusowi, gdy ten ostatni uznał, że pobieranie podatków z publicznych toalet uwłacza majestatowi cesarskiemu.

Marco Polo, znany podróżnik z przełomu XIII i XIV wieku, przywiózł do Europy ciekawe relacje z dalekich zakątków świata. W trakcie swoich wojaży dotarł również do Chin, gdzie pośród wielu dziwów zaobserwował papierowe pieniądze. Cesarz, aby zasilić swój skarbiec, zmuszał poddanych do wymieniania monet kruszcowych na drukowane.

Państwo Środka w swojej historii znało wiele rodzajów pieniędzy. Jednymi z najstarszych były muszle, zarówno naturalne, jak i wykonane z nefrytu lub brązu. Aż do zjednoczenia państwa używano różnych walut w różnych częściach kraju. Dopiero w III wieku p.n.e. płótno i noże zastąpiły charakterystyczne okrągłe monety z kwadratowym otworem, świadczące o postępie cywilizacyjnym zjednoczonego państwa.

Muszle stanowiły środek płatniczy nie tylko w Chinach. Używano ich również w Indiach i Japonii, a także wśród niżej rozwiniętych cywilizacyjnie ludów żyjących w Afryce, Azji i Oceanii. Do dziś takie pieniądze z muszli są w użyciu na niektórych wyspach na Pacyfiku. W niektórych kulturach rolę płacideł spełniały kamienne przedmioty lub kawałki kamieni. Mogły to być kamienne toporki (Nowa Gwinea, Europa Środkowa), krążki marmuru (Nowe Hybrydy), agat (Borneo) czy nefryt (Chiny).

Substytutem pieniądza bywały także artykuły spożywcze. Słodka czekolada nie kojarzy się z pieniądzem. Jednak w Ameryce Środkowej ziarna drogocennego kakaowca używano właśnie jako płacidła. Podobnie było w średniowiecznej Europie z drogocennymi przyprawami: pierzem, goździkami, cynamonem – korzeniami jak wtedy mówiono – którymi niejednokrotnie regulowano płatności bądź płacono grzywny sądowe. Niezwykle ważnym i cennym artykułem spożywczym była sól. W średniowiecznej Polsce miała ona taką wartość, że sądy wymierzały grzywny liczone w kruszcach soli.

Z pieniądzem „spożywczym” spotykamy się także w czasach nam współczesnych. Zazwyczaj dzieje się tak podczas różnorakich kryzysów. Nie tak dawno, w czasach PRL-u, kiedy kraj ogarnięty był kryzysem, a oficjalny pieniądz nie przedstawiał większej wartości, ludność przeliczała ciągle rosnące ceny na umowne towary. Takim substytutem pieniądza mógł być cukier,  a nawet reglamentowany alkohol.