Hiszpan w ciąży, czyli „gęsi brzuch”

W systemie mody zachodniej ważne miejsce zajmował obficie watowany kabat, szyty ze stosunkowo wąskich pasów tkaniny wzmacnianych poziomymi listwami. Idąc za kształtem ówczesnych zbroi, jubón zwężał się u dołu w spiczastą formę, wyginającą się od mostku aż po linię pasa, uzyskiwaną poprzez rozmaite usztywnianie za pomocą drewnianych, kartonowych i fiszbinowych wkładek oraz bawełnianych watowań. Ten swoisty garb nazywany „gołębią piersią” bądź „gęsim brzuchem” (hiszp. vientre de oca) odnajdujemy m.in. w obrębie aksamitnego kaftana z końca XVI w. (poddanego przeróbkom w XIX w.) ze zbiorów Museum Joicey Coll w Londynie, artefaktu z ok. 1603 r. z Drummond Castle Trust Ltd (depozyt w V&A Museum), czy dubletu z kolekcji Germanisches Nationalmuseum w Norymberdze (po 1605 r.). Dla osiągnięcia efektu określanego przez Francuzów jako trompeuse, poza samą konstrukcją kabata, posiłkowano się pikowanym „sztucznym brzuchem” (ang. stomacher, holend. borst) zakładanym pod spód, takim jak egzemplarz zachowany w zamku Rosenberg. Uzyskiwana w ten sposób deformacja była zasadą do początków XVII-tego stulecia. Praktyka usztywniania partii talii – a właściwie rombu biegnącego od najniższego punktu linii talii do piersi – nie zanikła całkowicie także w późniejszych czasach. Zapobiegała ona m.in. niepożądanemu fałdowaniu i gnieceniu się kaftana, tworząc odpowiednią „ramę” dla całości. Krój ściśle przyległych rękawów (przyszywanych, wiązanych sznurowadłami lub mocowanych szpilkami), wzmocnionych czasem odpowiednio ukształtowaną siatką haftów i pasmanteryjnych sznurów, umożliwiał zginanie ręki w łokciu (dworskie zasady zabraniały jej całkowitego prostowania) bez zbytniego obciążania szwów oraz niepożądanych zagięć tkaniny. Towarzyszące tego typu kabatom bufiaste spodnie miały stanowić odpowiednie tło i jednocześnie kontrast dla „eleganckiego łokcia” uwydatnionego krojem przyległych ciasno rękawów kaftana.

M. Kober, Portret Zygmunta III, fragment, Kunsthistorisches Museum, Wiedeń, nr inw. GG 3302, fot. Archivphoto, www.khm.at

Około 1615 r. męski kaftan szyto przy zastosowaniu szeregu trików krawieckich mających za zadanie uniknięcie zbędnych fałdowań, zagięć i wybrzuszeń. Świadczą o tym delikatne watowania w okolicach ramion, odpowiednio wyprofilowane, filcowo-płócienne (względnie wzmacniane chrząstką wieloryba) wkładki w okolicach brzucha, zapinane przed guzikami kaftana, sumiennie usztywniony (czasem tekturą), niemal 6-milimetrowej grubości kołnierzyk kabata itp. Nic zatem dziwnego, że kunszt hiszpańskich krawców uznawano za sztukę godną najwyższych wyróżnień, a sławnych rzemieślników protegowano niczym najlepszych artystów.

Na kopii zaginionego malowidła T. Dolabelli pt. Adoracja cudownego krucyfiksu mogilskiego (z ok. 1603 roku) uwieczniono dwór Zygmunta III w strojach charakterystycznych dla mody epoki Filipa III, z widocznymi „gęsimi brzuchami”. W słynnej Księdze malarza (1604 r.) Carl van Mander wspominał: „Dopiero co dorabialiśmy sobie brzuchy, że zwisały nam nad paskiem…”. „Ubiory Anglików są jak ciało zdrajcy, które zostało powieszone, zatopione, poćwiartowane i rozesłane do różnych miejsc: kołnierz dubletu i „gęsi brzuch” do Francji…” – ogłaszał Thomas Drekker w 1606 roku. Guillén de Castro y Bellvís bohaterem komedii El Narciso en su opinión uczynił galanta zaaferowanego kaftanem w kolorze wina, kształtem „sztucznego brzucha” i wypielęgnowanych wąsów, modnym kapeluszem portugalskim, dodającą wdzięku biżuterią etc., a wszystko zgodnie z wytycznymi elegancji i wystudiowanej naturalności. Sługa próżnego eleganta podając mu kaftan konstatował z przekąsem: „Sięga ci aż do pępka/ Brzuch wełniany [...]/ Widok ciężarnego mężczyzny/ Nie wydaje się rzeczą naturalną”. Niemcy jeszcze w dzisiejszych czasach w obliczu dziwacznych zjawisk zwykli mówić: das kommt mir spanisch vor...